fotochannels.com
fotochannels.com
20 maja 2010 w Bez kategorii Autor: Tatiana Cichocka

Białe małżeństwo

Życie bez seksu jest możliwe. Tylko co to za życie – powiedziałaby znacząca większość dorosłych Polaków. W świetle tego trudno uwierzyć, że coraz więcej stałych par i małżeństw żyje „na biało”. Co się dzieje? Dlaczego tak łatwo znika w związku pożądanie?– odpowiada Katarzynę Miller.
 

– Powiedziałaś niedawno, że w swojej praktyce spotkałaś sporo par, które w ogóle ze sobą nie współżyją. Zdziwiło mnie to. Najwyraźniej wokół tego tematu istnieje zmowa milczenia.
– Dzisiejszy świat jest wręcz przesycony seksem. Wyraźnie z tym przesadzamy, bo seks nachalny i wszechobecny staje się rodzajem odreagowania, a przez to takim samym objawem nierównowagi, jak zakazy, lęki i zahamowania. Przeciętna ludzka potrzeba to zlać się z otoczeniem, więc gdy z tym seksem ci nie idzie, to się za Chiny nie przyznasz, bo wszyscy wokół grają ogierów. Tymczasem seks jest po prostu seksem. Normalną, częściowo fizjologiczną stroną życia. Jak jedzenie, spanie…

– Ale bez jedzenia i spania długo się nie da żyć. A bez seksu?
– Da się. Nawet całe życie. Nazywamy to białym małżeństwem, ale może to być narzeczeństwo, para. Mało tego, to dotyczy ludzi młodych, niejednokrotnie pięknych.

– Można tę sferę tak całkiem zamknąć, będąc z kimś?
– Możliwe jest wszystko, więc też ludzie, którzy nie potrzebują seksu. Białe małżeństwa pokazują, że nie trzeba chcieć, nie trzeba na siłę nic robić. Warto jednak szczerze zapytać siebie, czy naprawdę dobrze się z tym czujemy, czy brak seksu wynika z tego, że nie mamy takich potrzeb, czy mamy z nim jakiś problem.
Seks zanika z wielu powodów. Ciążą na nas wstyd i lęk związane z tą sferą. Tak się nas zawstydza w dzieciństwie i w czasie dojrzewania, że co wrażliwsi chowają się za murem. To chowanie się może mieć różne stadia. Od nieobudzenia seksualnego – są osoby, które niby uprawiają seks, ale nie mają z tego specjalnej przyjemności – po zaniechanie seksu w ogóle.

– Ponoć największym wrogiem seksu jest codzienność…
– Raz czy drugi nie ma entuzjazmu, raz czy drugi byliśmy na siebie nieuważni, a może dziś też nie wyjdzie, to nie warto zaczynać, lepiej się wyspać… No i trzeba się zająć życiem: jakimś sukcesem, domem, pojawia się dziecko – bardzo dużo zamieszania seksualnego wywołuje jego przyjście na świat. Jej się nie chce, jest zmęczona, mężczyzna czuje się odtrącony, narasta wzajemny chłód. Naprawdę nie wystarczy wyjść za człowieka, do którego się poczuło miętę. To dopiero początki. Trzeba inwestować w związek, rozwijać swoją jednostkową, a potem naszą wspólną seksualność. Jeśli nie ma w nas otwartości na to, by się uczyć siebie i partnera, a mamy za to dużo oczekiwań i wyobrażeń, nic dziwnego, że gdy pierwsze uniesienia miną, ten nieszczęsny seks kuleje, zanika. Dużo można by też powiedzieć o lęku mężczyzny przed kompromitacją w tej materii. Raz mu nie stanął, za wcześnie skończył, ma za małego, nie umie utrzymać podniecenia i mięknie… To traumy.

– Dzień za dniem mija, nie ma tego seksu i co? Co się w nas wtedy dzieje?
– Zaczyna się myślenie: nie lubię cię za to, że mnie nie chcesz. Przeważnie w ogóle nie myślimy o sobie dobrze, więc projektujemy to uczucie na partnera, w taki właśnie sposób tłumacząc sobie jego brak zainteresowania seksem: już mu się nie podobam, nie kocha mnie. Ale nie pytamy, nie rozmawiamy. Jesteśmy tak poranieni, że wolimy się opancerzyć, wycofać, bo wydaje nam się, że naprawdę usłyszy-my: już mi się nie podobasz. Lepiej tę gorycz włożyć w inne słowa: za mało zarabiasz, ciągle cię nie ma, co z ciebie za żona, utyłaś… Albo uciec w samobiczowanie się, depresję. Wolimy to wszystko od prawdy.

– To ucieczka?
– I ochrona. Znamy te gry małżeńskie… Skrycie pragnę zostać przytulona albo rozebrana, pogłaskana piórkiem albo lodem jak w „9 i pół tygodnia”… Ale przecież się nie odezwę, bo jak mu o tym powiem, to może on tego nie zrobi albo, jeszcze gorzej, wyśmieje. Albo się w ogóle nie odezwie i ja wyjdę znowu na idiotkę. Co gorsza, on się może rzeczywiście nie odezwać, bo tak się przestraszy jej oczekiwań i tego, że będzie „sprawdzany”, że woli udać, że nie słyszał. Im dłużej trwa przerwa, tym trudniej rozpocząć grę erotyczną, przerwa przechodzi w stan trwały.

– Rośnie w nas niezadowolenie, bo żyjemy w poczuciu, że wszyscy wokół żyją seksem, a nas to omija…
– A wcale nie wszyscy żyją… Mamy pełno oczekiwań, wizji, a często zero wiedzy. A ciało potrzebuje się uczyć, rozkręcać. Szczególnie kobiece ciało. Ale swoje możliwości musimy odkrywać bez przymusu, w tempie, jakie nam odpowiada. Przecież to zupełnie normalne, że ludzie rodzą się z różnym poziomem „elektryczności”, że ich seksualność jak wszystko inne podlega życiowym cyklom, jest bardzo wrażliwa na zmiany nastroju, stanu zdrowia, na stresy, leki… Wolno nam nie uprawiać seksu i wolno nam się za to nie obwiniać. A po przerwie można wrócić do zabawy.

– Często utożsamiamy miłość i bliskość z seksem. Można mimo braku seksu być blisko z drugą osobą?
– Oczywiście. Czułość i seks to dwie różne sfery. Można się czule kochać bez stosunków. Ale kluczową sprawą jest tu zgoda obojga partnerów. Jeśli się tak dobrali, że im taka forma bliskości wystarczy – nie ma w tym nic nieprawidłowego.

– W tym największy jest ambaras, aby dwoje nie chciało naraz?
– Trudności pojawiają się, gdy jedno z partnerów żyje w poczuciu niespełnienia. A bywa, że oboje. Część z tych osób się masturbuje. I twierdzi, że bez tego byłoby im znacznie trudniej. W przypadku takich par powodem braku seksu nie jest niski poziom libido, tylko problemy w związku.

– Co wtedy?
– Trzeba szczerze się przyjrzeć samemu sobie i odpowiedzieć na pytania, czego chcę, co mi przeszkadza. A potem otwarcie porozmawiać z partnerem o własnych uczuciach, potrzebach. Ludzie się boją takich rozmów, obawiają się, że jak się już powie, że są problemy, to zniszczy związek. Ale gdy partnerzy tak ważnej kwestii nie podnoszą, żyją obok siebie w poczuciu krzywdy, to o jakim związku i jakiej bliskości mowa? Można mówić raczej o pewnym układzie, strategii walki z samotnością. Taki związek oparty jest na przekonaniu, że lepiej żyć z kimś niż w pojedynkę. To jeden z wzorów białych małżeństw.  
Jeśli jednak nie chcemy żyć w poczuciu niespełnienia, warto rozmawiać, sięgnąć po pomoc terapeuty. Temat seksu jest trudny, emocjonalny, mocno związany z poczuciem wartości, łatwo drugą osobę zranić, projektując na nią własne problemy.

– Trzeba zobaczyć, co sprawia, że się nie kochamy…
– Zauważyłam, że niektóre pary przychodzące z tym problemem zachowują się tak, jakby seks ich de facto nie interesował. Owszem, ja bym chciał albo chciała, żebyśmy ze sobą spali, ale niech to on czy ona zrobi coś w tej sprawie. Taka postawa nie wróży nic dobrego. By coś zmienić, to w sobie należy szukać problemu, jeśli on istnieje. Każdy z partnerów musi wziąć odpowiedzialność za to, co robi i czuje.

– Udaje się wrócić do seksu?
– Znam pary, którym się udało z sukcesem wyjść z impasu, i takie, którym się to nie udało. Ci drudzy to często ludzie, którzy sobie bardzo wielu rzeczy w życiu odmawiają, przede wszystkim przyjemności. Są bierni, boją się życia, chcą mieć wszystko pod kontrolą. Podkreślam, że nie jest to diagnoza wszystkich tego typu par, tylko pewna tendencja.

– Z czego to wynika?
– Z pewnego typu wychowania: dzieci są zostawiane samym sobie, najlepiej, gdyby siedziały w pokoju i były cicho. Jeśli nie trafi się nikt, kto je zainteresuje światem, kto się nimi zajmie, często wyrastają na dorosłych biernych, bez inicjatywy, czekających nie wiadomo na co. Gdy trafia się taka para – łapię się za głowę. Bo jak tu w człowieku wzbudzić pasję życia? Można powiedzieć, że w tym typie aseksualności jest pewien rodzaj martwoty. Jeśli człowiek był nieobudzony do życia, nie pokazano mu, że ma do tego życia prawo, to nie będzie z niego czerpał. Zero pasji, seks nie istnieje. Libido nie przypadkiem określa się jako siłę życiową.

– Jak się nauczyć na nowo seksu z partnerem?
– Najbezpieczniej zbliżać się nie przez seks, tylko przez robienie czegoś miłego dla siebie, zerwanie z rutyną… Trzeba wrócić do początku, przypomnieć sobie, co mnie w tym człowieku fascynowało. Nie należy koncentrować się na własnych lękach. One są ważne i trzeba się nimi zająć, ale nie w przestrzeni relacji, tylko w terapii. Ten drugi człowiek też ma takie lęki. Uatrakcyjniajmy sobie wzajemnie czas, uczmy się czułości. Niektórzy seksuolodzy w ogóle zabraniają penetracji w tej fazie terapii. To zwalnia z lęku, że nam coś nie wyjdzie. Zalecają, żebyśmy otwarcie mówili o swoich potrzebach i uczuciach: chcę cię przytulić, lubię cię, jak to czy to robisz, powiedz mi, że ładnie w tym wyglądam, że lubisz tak ze mną siedzieć… Szukajmy przyjemności. Bo jeśli nie leżymy w łóżku z przyjemnością, nie jemy z przyjemnością, nie znajdujemy frajdy w tym, że czytamy, patrzymy na drzewa, nie czujemy swojego ciała, to jak mamy cieszyć się seksem? Seks jest przyjemnością, nie traktujmy go jak zadania – wszyscy mamy serdecznie dosyć ciężkich zadań.


43 odpowiedzi na Białe małżeństwo

  1. Ilustracja Marta Pieczonko

    - Powiedziałaś niedawno, że w swojej praktyce spotkałaś sporo par, kt?re w og?le ze sobą nie wsp?łżyją. Zdziwiło mnie to. Najwyraźniej wok?ł tego tematu istnieje zmowa milczenia.
    - Dzisiejszy świat jest wręcz przesycony seksem. Wyraźnie z tym przesadzamy, bo seks nachalny i wszechobecny staje się rodzajem odreagowania, a przez to takim samym objawem nier?wnowagi, jak zakazy, lęki i zahamowania. Przeciętna ludzka potrzeba to zlać się z otoczeniem, więc gdy z tym seksem ci nie idzie, to się za Chiny nie przyznasz, bo wszyscy wok?ł grają ogier?w. Tymczasem seks jest po prostu seksem. Normalną, częściowo fizjologiczną stroną życia. Jak jedzenie, spanie…

    - Ale bez jedzenia i spania długo się nie da żyć. A bez seksu?
    - Da się. Nawet całe życie. Nazywamy to białym małżeństwem, ale może to być narzeczeństwo, para. Mało tego, to dotyczy ludzi młodych, niejednokrotnie pięknych.

    - Można tę sferę tak całkiem zamknąć, będąc z kimś?
    - Możliwe jest wszystko, więc też ludzie, kt?rzy nie potrzebują seksu. Białe małżeństwa pokazują, że nie trzeba chcieć, nie trzeba na siłę nic robić. Warto jednak szczerze zapytać siebie, czy naprawdę dobrze się z tym czujemy, czy brak seksu wynika z tego, że nie mamy takich potrzeb, czy mamy z nim jakiś problem.
    Seks zanika z wielu powod?w. Ciążą na nas wstyd i lęk związane z tą sferą. Tak się nas zawstydza w dzieciństwie i w czasie dojrzewania, że co wrażliwsi chowają się za murem. To chowanie się może mieć r?żne stadia. Od nieobudzenia seksualnego – są osoby, kt?re niby uprawiają seks, ale nie mają z tego specjalnej przyjemności – po zaniechanie seksu w og?le.

    - Ponoć największym wrogiem seksu jest codzienność…
    - Raz czy drugi nie ma entuzjazmu, raz czy drugi byliśmy na siebie nieuważni, a może dziś też nie wyjdzie, to nie warto zaczynać, lepiej się wyspać… No i trzeba się zająć życiem: jakimś sukcesem, domem, pojawia się dziecko – bardzo dużo zamieszania seksualnego wywołuje jego przyjście na świat. Jej się nie chce, jest zmęczona, mężczyzna czuje się odtrącony, narasta wzajemny chł?d. Naprawdę nie wystarczy wyjść za człowieka, do kt?rego się poczuło miętę. To dopiero początki. Trzeba inwestować w związek, rozwijać swoją jednostkową, a potem naszą wsp?lną seksualność. Jeśli nie ma w nas otwartości na to, by się uczyć siebie i partnera, a mamy za to dużo oczekiwań i wyobrażeń, nic dziwnego, że gdy pierwsze uniesienia miną, ten nieszczęsny seks kuleje, zanika.
    Dużo można by też powiedzieć o lęku mężczyzny przed kompromitacją w tej materii. Raz mu nie stanął, za wcześnie skończył, ma za małego, nie umie utrzymać podniecenia i mięknie… To traumy.

    - Dzień za dniem mija, nie ma tego seksu i co? Co się w nas wtedy dzieje?
    - Zaczyna się myślenie: nie lubię cię za to, że mnie nie chcesz. Przeważnie w og?le nie myślimy o sobie dobrze, więc projektujemy to uczucie na partnera, w taki właśnie spos?b tłumacząc sobie jego brak zainteresowania seksem: już mu się nie podobam, nie kocha mnie. Ale nie pytamy, nie rozmawiamy. Jesteśmy tak poranieni, że wolimy się opancerzyć, wycofać, bo wydaje nam się, że naprawdę usłyszymy: już mi się nie podobasz. Lepiej tę gorycz włożyć w inne słowa: za mało zarabiasz, ciągle cię nie ma, co z ciebie za żona, utyłaś… Albo uciec w samobiczowanie się, depresję. Wolimy to wszystko od prawdy.

    - To ucieczka?
    - I ochrona. Znamy te gry małżeńskie… Skrycie pragnę zostać przytulona albo rozebrana, pogłaskana pi?rkiem albo lodem jak w 9 i p?ł tygodnia”… Ale przecież się nie odezwę, bo jak mu o tym powiem, to może on tego nie zrobi albo, jeszcze gorzej, wyśmieje. Albo się w og?le nie odezwie i ja wyjdę znowu na idiotkę. Co gorsza, on się może rzeczywiście nie odezwać, bo tak się przestraszy jej oczekiwań i tego, że będzie sprawdzany”, że woli udać, że nie słyszał.
    Im dłużej trwa przerwa, tym trudniej rozpocząć grę erotyczną, przerwa przechodzi w stan trwały.

    - Rośnie w nas niezadowolenie, bo żyjemy w poczuciu, że inni to mają, wszyscy wok?ł żyją seksem, a nas to omija…
    - A wcale nie wszyscy żyją… Mamy pełno oczekiwań, wizji, a często zero wiedzy. A ciało potrzebuje się uczyć, rozkręcać. Szczeg?lnie kobiece ciało. Ale swoje możliwości musimy odkrywać bez przymusu, w tempie, jakie nam odpowiada. Przecież to zupełnie normalne, że ludzie rodzą się z r?żnym poziomem elektryczności”, że ich seksualność jak wszystko inne podlega życiowym cyklom, jest bardzo wrażliwa na zmiany nastroju, stanu zdrowia, na stresy, leki… Wolno nam nie uprawiać seksu i wolno nam się za to nie obwiniać. A po przerwie można wr?cić do zabawy.

    - Często utożsamiamy miłość i bliskość z seksem. Można mimo braku seksu być blisko z drugą osobą?
    - Oczywiście. Czułość i seks to dwie r?żne sfery. Można się czule kochać bez stosunk?w. Ale kluczową sprawą jest tu zgoda obojga partner?w na taką sytuację. Jeśli się tak dobrali, że im taka forma bliskości wystarczy – nie ma w tym niczego nieprawidłowego.

    - W tym największy jest ambaras, aby dwoje nie chciało naraz?
    - Trudności pojawiają się, gdy jedno z partner?w żyje w poczuciu niespełnienia. A bywa, że oboje. Część z tych os?b się masturbuje. I twierdzi, że bez tego byłoby im znacznie trudniej. W przypadku takich par powodem braku seksu nie jest niski poziom libido, tylko problemy w związku.

    - Co wtedy?
    (…)
    Więcej w Zwierciadle 5/2008

  2. Ja od wielu lat nie uprawiam seksu i żyje, nie mam ani żony ani dziewczyny.
    Kiedy bede miał kogoś musi to byc osoba która wie do czego jest seks.
    SEKS TYLKO W MAłżEńSTWIE !!!!!
    Potem jest tak że rodzą sie dzieci i są nie chciane, bo ludzie traktują seks jak zabawe…..:( smutne ale prawdziwe.

  3. [quote=wertuko]Ja od wielu lat nie uprawiam seksu i żyje, nie mam ani żony ani dziewczyny.
    Kiedy bede miał kogoś musi to byc osoba która wie do czego jest seks.
    SEKS TYLKO W MAłżEńSTWIE !!!!!
    Potem jest tak że rodzą sie dzieci i są nie chciane, bo ludzie traktują seks jak zabawe…..:( smutne ale prawdziwe.[/quote]
    no cóż nie wszystko da się załatwić na forum, choć tu sami psycholodzy, aż bucha;):) – polecam na przykład psychoterapię, sama przechodziłam trzykrotnie po roku dwa razy i raz pół roku u uznanych terapeutów, pięknych mądrych ludzi, wielki szacunek dla ich pracy i tego co dali.. kobiety i mężczyzny rzecz jasna, to był oczywiście świadomy wybór – świadomy na tamte możliwości, by zgłębić swe ciemniejsze i jaśniejsze zakamarki… uuuuuaaaa – tak sobie przyjamnie rozmawiamy hahahahah – piękny dzień co nie ludziska

    choć niestety psychoteria nie załatwia wszystkiego jest także pewnym wyborem -

    jak są jeszcze jakieś wątpliwości, pytanie, to zapraszam wsztystkich forumowiczów – pogadamy se aż ho!:)

    cieszmy się wiosną wstrzemięźliwość to coś dla mnie jak u księdza – pozdro, wstrzemięźliwość, alebo seks do upadłego, co sobie kto życzy :) wszystko jest dla ludzi byle z umiarem i głową!!!

  4. Ależ proszę Pani ja znam osoby, które dokonały takiego wyboru świadomie i proszę Pani to nie są sprawy do śmiechu. To są poważne sprawy, a Pani 2czy 3 lata – cóż to znaczy – czy aby już rozwiązała Pani swoje wszystkie problemy. Pozdrawiam

  5. ależ ja się nie śmieję z takich czy innych wyborów, tylko z pięknego dnia.

    śmieję się tylko z pewnych zagrań w tenisie.

    notabene nie lubię tej gry, chyba że patrzeć na Federera.

    bieganie jest dla twardzeielek.

  6. a co do wstrzemięźliwości seksualnej – polecam każdemu mężczyźnie nie czynić tego przez rok, dwa, trzy więcej lat – łatwiej wtedy dostrzec czym w istocie jest akt seksualny.

  7. [quote=dobromira]http://pl.youtube.com/watch?v=fWB2ofa8NZU

    http://pl.youtube.com/results?search_query=+Paula+Radcliffe+&search_type=&aq=f

    – no comment[/quote]
    „And when it rains on your parade, look up rather than down.
    Without the rain there would be no rainbow.”

    „Kiedy deszcz wieje Ci w oczy, podnieś głowę i spójrz w górę.
    Wtedy zrozumiesz, że bez deszczu nie mogłoby być tęczy. „

  8. [quote=dobromira]http://pl.youtube.com/watch?v=fWB2ofa8NZU

    http://pl.youtube.com/results?search_query=+Paula+Radcliffe+&search_type=&aq=f

    – no comment[/quote]
    „And when it rains on your parade, look up rather than down.
    Without the rain there would be no rainbow.”

    „Kiedy deszcz wieje Ci w oczy, podnieś głowę i spójrz w górę.
    Wtedy zobaczysz, że bez deszczu nie ma tęczy. „

  9. [quote=dobromira]http://pl.youtube.com/watch?v=fWB2ofa8NZU

    http://pl.youtube.com/results?search_query=+Paula+Radcliffe+&search_type=&aq=f

    – no comment[/quote]
    „And when it rains on your parade, look up rather than down.
    Without the rain there would be no rainbow.”

    „Kiedy deszcz wieje Ci w oczy, spójrz w górę.
    Bez deszczu nie było by tu tęczy…

    jednak najlepiej w oryginale;)

  10. [quote=dobromira][quote=dobromira]http://pl.youtube.com/watch?v=fWB2ofa8NZU

    http://pl.youtube.com/results?search_query=+Paula+Radcliffe+&search_type=&aq=f

    – no comment[/quote]
    „And when it rains on your parade, look up rather than down.
    Without the rain there would be no rainbow.”

    „Kiedy deszcz wieje Ci w oczy, spójrz w górę.
    Bez deszczu nie było by tu tęczy…

    jednak najlepiej w oryginale;)[/quote]
    byłoby pisze się razem ;) :)

    Piękna kobieta…Niezwykle silna…Wspaniała…

  11. jestem młoda jeszcze, przynajmniej tak mi się wydaje, mam 32 lata, z mężem współżyję rzadko – raz, czasami dwa razy w miesiącu..to wszystko prawda, że wokół małżeństwa narasta mur nienawiści i nieporozumień, obwiniania siebie i jego za tę sytuację, nienawiść do siebie, poczucie bezradności i małej własnej wartości…Niejednokrotnie rozmawialiśmy, starliśmy się naprawiać nasz związek, jakiś czas było lepiej, częściej się kochaliśmy, czasami dwa razy w tygodniu,ale były to sporadyczne przypadki przez okres 6 lat małżeństwa. Z jednej strony kocham męża i uwielbiam gdy jesteśmy blisko, z drugiej nienawidzę go za jego oschłość, brak czułości i inicjatywy, którą zawsze ja muszę wykazywać, starać się za każdym razem by było nam dobrze, by do czegokolwiek doszło. Coraz częściej myślę o rozwodzie, nie chcę tak żyć, chcę być kochana i pożądana, zupełnie nie umiem sobie z tym poradzić, z drugiej strony nie potrafię zdradzać i oszukiwać. Próbowałam iść do poradnii małżeńskiej, bez skutku, mąż uważa, że nie ma problemu..jestem załamana :-(

  12. [quote=odrzucona]jestem młoda jeszcze, przynajmniej tak mi się wydaje, mam 32 lata, z mężem współżyję rzadko – raz, czasami dwa razy w miesiącu..to wszystko prawda, że wokół małżeństwa narasta mur nienawiści i nieporozumień, obwiniania siebie i jego za tę sytuację, nienawiść do siebie, poczucie bezradności i małej własnej wartości…Niejednokrotnie rozmawialiśmy, starliśmy się naprawiać nasz związek, jakiś czas było lepiej, częściej się kochaliśmy, czasami dwa razy w tygodniu,ale były to sporadyczne przypadki przez okres 6 lat małżeństwa. Z jednej strony kocham męża i uwielbiam gdy jesteśmy blisko, z drugiej nienawidzę go za jego oschłość, brak czułości i inicjatywy, którą zawsze ja muszę wykazywać, starać się za każdym razem by było nam dobrze, by do czegokolwiek doszło. Coraz częściej myślę o rozwodzie, nie chcę tak żyć, chcę być kochana i pożądana, zupełnie nie umiem sobie z tym poradzić, z drugiej strony nie potrafię zdradzać i oszukiwać. Próbowałam iść do poradnii małżeńskiej, bez skutku, mąż uważa, że nie ma problemu..jestem załamana :-( [/quote]
    bardzo dobrze Cie rozumiem, chociaz to żadne pocieszenie…

  13. GIN napisał: 16 maja 2008

    Kochane Kobiety i Kochanie Meżczyznie
    - cokolwiek postanowiscie w temacie zblizenia intymnego nie zapominajcie prosze o jednym – BY MIEć SZACUNEK DO SIEBIE SAMEGO I SWOJEGO CIAłA !!!

    To jest naprawde najważniejsze, by móc spojrzec sobie w lustro i dalej móc godnie żyć :)

    pozdrawiam Wszystkich zakochanych, porzuconych, zranionych, w niebowziętych :)
    KAZDY INNY WSZYSCY RóWNI

    OM

  14. tejot napisał: 17 maja 2008

    Kiedy kobieta przestaje kochać mężczynę – przestaje go pożądać.
    Kiedy mężczyzna przestaje kochać kobietę – zaczyna pożądać inne.

    Nie wierzę w białe małżeństwa.
    Wierzę w zmęczenie sobą. W dawanie i w branie.
    W przywiązanie. W łączące do końca życia kredyty.
    Odpowiedzialność za dzieci.
    I wstyd przed najbliższymi.

  15. barba napisał: 30 maja 2008

    Myślę, że każde małżeństwo od czasu do czasu wchodzi w „fazę bieli”, jedni rzadziej inni częściej, trwa to raz krócej raz dłużej. Z moich rozmów z kobietami: przyjaciółkami, klientkami, koleżankami – wynika, że jest to problem wiekszości małżeństw. „Wina” leży najczęściej po stronie kobiet: to one są niechętne, zmęczone, obarczone odpowiedzialnością za funkcjonowanie domu, rodziny, jeśli pracują dodatkowo obciąża je praca, jeśli nie – świadomość zależności od męża nie jest najlepszym afrodyzjakiem, miota nami cykl miesiączkowy, strach przed ciążą, rozmaitość chorób tzw. „babskich”. Przy tym wszystkim z biegiem lat (a czasem miesięcy) zauważamy, że mąż nie zabiega o nas jak dawniej i nie chodzi tu oczywiście o pierścionki z diamentem, ale o komplement, niezauważanie fałdek tłuszczu, zmarszczki czy atrakcyjności sąsiadki z naprzeciwka. Krótko mówiąc: po ślubie spada na nas masa obowiązków i niech nikt nie mówi że mężczyźni mają ich tyle samo, a w dodatku świat oczekuje, że w pokorze będą jeszcze spełniały obowiązek małżeński. Panowie! Zapalcie kadzidełka i świece, puśćcie jej ulubioną muzykę i patrzcie na nią jakby była samą Kleopatrą, ale wcześniej połóżcie dziecko spać, umyjcie naczynia, ze starszym dzieckiem porozmawiajcie o jego problemach w szkole (wieczorem dzieci chętniej podejmują takie tematy, a nie przy obiedzie „co tam synku w szkole?”), zadzwońcie do matki żeby dać się jej wygadać przez pół godziny (musi przecież opisać wszystkie dolegliwości i wysłuchać jak jej współczujecie), wynieście śmieci, weźcie prysznic, potem szybkie golenie (kobieca skóra jest taka delikatna – dlaczego większość mężczyzn goli się rano?!?!) , acha jeszcze smaczna kolacyjka…
    Nie chce się, co? Przecież chodziło o… No właśnie: o co?

  16. Witam, dla mnie moja sytuacja jest dramatyczna bo jesteśmy białym małżeństwem już 6 rok. Nie wiem nawet jak do tego doszło, kiedyś jeszcze podejmowałam jakieś próby ale mąż zawsze wymawiał się zmęczeniem a ostatnio wiekiem, jest 13 lat starszy, ja mam 35 lat. Moje poczucie wartości legło w gruzy, nie jestem dla niego kobietą, nie mówi komplementów, nie całuje, nie ma żadnej czułości tylko proza życia. On nie chce na ten temat rozmawiać albo mówi, że nie ma problemu. Bardzo mi z tym źle.

  17. Droga Enuice zyjesz w białym małżeństwie 6 lat a masz dopiero niewiele ponad 30 lat.Ja tkwie w takim zwiazku od lat 4 z przerwami i własnie dzisiaj powiedziałam sobie dość tego.Ale ja mam lat 56.Więc uciekaj z tego chorego układu.mój mąż tez nie chce o tym rozmawiać ale wiem ze to nie wynika z jego braku kondycji bo ma lat 11 mniej ode mnie.Niestety po 20 latach małzeństwa jeśli nie ma szczerości miedzy partnerami to taka sytuacja jest mozliwa.

  18. Kiedyś myślałam, że białe małżeństwo to problem innych, no bo jak można nie chcieć kochać się z człowiekiem, którego się kocha, który jest ojcem cudownego dziecka(?).. A dziś… Dziś wiem, że można żyć obok i nie czuć motyli w brzuchu kiedy On Cię całuje, można nie pragnąć Jego dotyku bo zarost, który kiedyś przyjemnie drapał w szyję, teraz sprawia ból.
    On uważa, że to moja wina, bo jestem zmęczona całym dniem spędzonym z dzieckiem w domu, bo nie mam obowiązków tak ważnych jak On, bo boli mnie głowa, bo synek jeszcze nie śpi i nie mogę się „wyłączyć” na czas… Tyle, że ja wiem, że to nie codziennośc zabiła pożądanie, choć najłatwiej tak ocenić. Wiele krzywd, przelanych łez i wątpliwości czy podjęte decyzje były słuszne zaowocowały takim stanem. Bardzo chciałabym znów móc cieszyć się sexem, przywołać atmosferę tamtych zbliżeń, ale kiedy znów widzę spojrzenie pełne wyrzutu, po prostu nie mam ochoty. I zadaję sobie pytanie czy to kres pożadania czy kres wszystkiego w ogóle. Może gdybym znów poczuła się kobietą przy nim, kobietą zdobywaną, której pozwala się też zdobywać, odkrywać, może wtedy opadłą by ta kurtyna obojętności. Ale na to już nie liczę. Mój mąż nie obchodzi żadnych szczególnych dni, nie stać go na drobiazg, na kwiatka, na nic szalonego. Może wypalił się przeze mnie, może to jakieś błędne koło… Nie wiem. I czuje się samotna z moim problemem, który próbuję zamieść pod dywan i udawać, że mam zbyt wiele rzeczy na głowie by myśleć o tym, czego mi brakuje.

  19. aj, mnie to samo spotkalo. jestesmy razem od 4 lat ze soba i mniej wiecej od 2,5 on ze mna nie sypia. Spal 3 razy, zeby byc sprawiedliwa. Dlaczego? nie wiem. Probowalam siedowiedziec ale uslyszalam milczenie. Gorzej, kiedy ja probuje sie do niego zblizyc, odtrąca mnie. Jest to strasznie przykre. Jestem na niego zla, nie potrafie jednak odejsc bo wciąz jestem zakochana. Powiem szczerze, gdybym wiedziala zerwalabym naszą znajomosc na poczatku. Ale na poczatku bylo inaczej i nic nie zapowiadalo problemow. Nasza sytuacja pod wzgledem jakosci zycia jest taka sama – nawet zyje sie nam latwiej powiedzialabym. Co zrobic. Zaczynam myslec o szukaniu nowego partnera. Ta sytuacja troche mnie przerasta. Chcialabym miec kiedys dzieci ale w takiej sytuacji jest to niemozliwe a jestem juz po trzydziestce, wkrotce bedzie za pozno. Jest mi z tym bardzo źle.

  20. jak mozna byc z kims, kto cie odtrąca??!!! Zostawic go i juz. Kazdy ma prawo do cieszenia sie ze swego ciała, seksualnosci, bycia chcianym. Nikt mi nie wmówi, ze brak seksu to normalnosc. Seks to nie tylko prokreacja, ale radosc zycia i akceptacja człowieka, jakim jest.

  21. Sytuacja nic się nie zmieniła, moja przyjaciółka podziwia moją głupotę tkwienia w białym małżeństwie 6 rok ale zbyt dużo nas łączy żebym miała odejść. Najbardziej boli mnie jego podejście do kochania się, to dla niego jakaś ciężka, okropna praca no i ciągle zwala wszystko na fizjologię, nie chce mu się bo już jest stary (48 lat). Ja mam 35 i rzeczywiście przy nim chyba tez za chwilę będę staruszką. Ostatnio zaczął obiecywać, że będziemy się kochać kiedy wypocznie ale jak do tej pory ciągle jest zmęczony. Koszmar.

  22. ratuj siebie, póki Tobie jeszcze się chce- nie tylko seksu, ale i żyć. ten facet to jakieś zombie!! żaden, ale to żaden facet nie usprawiedliwia poświęcania siebie. A co on zrobiłby dla ciebie, z czego zrezygnował? faceta nie zmienisz. jak mówi moja babcia, z królika zająca nie zrobisz:) Zastanów sie, ile Cie wiąże ze światem, a ile z tym facetem. jeśli więcej z tym drugim, to nie jest dobrze… A jesli ze światem, to zawsze sie odnajdziesz i dasz sobie rade. No i kogoś do kochania. trzymam kciuki!!:)

  23. Dzięki za dobre słowa, czuję się lepiej wiedząc, że nie jestem sama i że inne osoby mnie rozumieją. Nie wiem co zrobię, na razie mam tak niskie poczucie wartości, że boję się coś zmieniać ale z drugiej strony tak bardzo brakuje mi czułości i bliskości. Nie wiem jak on może wytrzymywać ten stan, przecież to działa w obie strony.

  24. [quote=eunice]…Nie wiem co zrobię, na razie mam tak niskie poczucie wartości, że boję się coś zmieniać …[/quote]
    Eunice, jedna najważniejsza sprawa: NIE JESTES SAMA!!! wystarczy tylko poprosić o pomoc! Choć, wiem, że to nie jest łatwe! ale, metoda małych kroków zawsze się spawdza…Pierwszy krok juz zrobiłaś pojawiająć się tu na forum. Jak widzisz jest wiele kobiet w bardzo podobnej sytuacji do Twojej. zrób teraz następny krok… odzyskaj wiarę w siebie! uwierz w siebie! jestes jeszcze młoda i cały świat stoi przed Toba! porozmawiaj z kimś… profesjonlaistą… spróbuj pójść na szkolenie/spotkanie/warsztaty organizowane dla kobiet… wierząc w siebie jesteś w stanie przenieść najcieższe góry… a wtedy bardzo często zmiania się nasz światopodląd… to co dziś wydaje się nam być białe, jutro oże okazać się zielonym…
    POWODZENIA!
    Nie unieszczęśliwia się na własną prośbę!

  25. Ja mam pytanie z zupełnie innej beczki-przepraszam, że łamię decorum- ale ciekawi mnie, czy ostatni Konkurs Zwierciadła ‘Dziennik Dzień po Dniu’ już został rozwiązany? Czy ktoś może mnie oświecić?

    I trzymam kciuki za Eunice…nie daj się! Pamiętaj, że ‘zwyciężać to znaczy podnieść się raz jeszcze po upadku’…Masz w sobie tę siłę.
    Wszyscy ją mamy! Tylko trzeba jej dobyć.
    Mówi to była anorektyczka/bulimiczka i sexoholiczka…wiem, co mówię:-)))

  26. Mnie osobiście przytłacza taka wizja małżeństwa :(
    A mam tą wątpliwą przyjemność oglądać to na co dzień u moich rodziców. Mama kocha ojca, nie odejdzie od niego ale od ponad 10 lat nic się nie dzieje w ich sprawach łóżkowych i bynajmniej nie dlatego, że ona ma 1000 obowiązków na głowie tylko właśnie z jego strony nie ma żadnych znaków czy bodźców, które prowadziły by do jakichkolwiek zbliżeń. I gdyby jeszcze rekompensował jej to w sferze uczuciowej… a tutaj też nic… pustka… Żyją razem lecz jednak osobno… Sami na to pracowali,wiem ale najgorsze jest to, że mama nie odejdzie od taty szukając swojego szczęścia a on już szczęśliwszy nie będzie i tym samym jej też bardziej nie uszczęśliwi :(
    Nie widzę wyjścia z tej sytuacji, zapewne życie pokaże jakieś rozwiązanie… ale niestety nie nadchodzi ono zbyt szybko…

  27. Mnie również przytłacza, ale chyba istotne jest to, aby się nie zapędzić. Związek buduje się z trudem, ale ten trud daje nam więcej niż byśmy tego oczekiwali. Nie ma recepty i nikt nam jej nie da. Ja strasznie współczują ludziom, którzy męczą się w związkach.
    Czasami widzę ludzi bardzo młodych, którzy męczą się już przed samym małżeństwem, nie wiem jak, ale jakoś to w nich widzę
    i faktycznie wiele razy tak było, że trafiłem.

  28. [quote=tejot]Kiedy kobieta przestaje kochać mężczynę – przestaje go pożądać.
    Kiedy mężczyzna przestaje kochać kobietę – zaczyna pożądać inne.

    Nie wierzę w białe małżeństwa.
    Wierzę w zmęczenie sobą. W dawanie i w branie.
    W przywiązanie. W łączące do końca życia kredyty.
    Odpowiedzialność za dzieci.
    I wstyd przed najbliższymi.[/quote]
    Podzielam pogląd,że gdy nie ma miłości umiera pożądanie.A.Kowalska w swoich pamiętnikach napisała 21 01 1945 Najtrudniej powiedzieć sobie:skończyło się.Że się skończyła młodość,miłość,że bliski stał się obcym….Nie łatać,nie oszukiwać samotności,ale być w niej ze sobą,jak się jest w miłości z kimś kochanym.Z własnych przykrych doświadczeń wiem,że wspólne dzieci,kredyty,odpowiedzialność i tzw. wstyd to tylko wstyd przed powiedzenie sobie i innym,że coś skończyło się bezpowrotnie i oszukiwanie siebie i innych.

  29. ona napisał: 9 maja 2009

    Biale malzenstwo moze trwac rowniez przetrwac z innych przyczyn. Choroba zony, pustka w srodku i brak checi na seks. W koncu on rezygnuje,
    ale nadal sa przyjaciolmi i nie jest im zle.

  30. Mam 40 lat,20 lat jestem mężatką i od pół roku mam białe małżenstwo.Mąż po prostu nie potrzebuje seksu,a ja przeciwnie.Jestem nie szczęśliwa i to bardzo.Coraz częściej myśle o zdradzie

  31. ewelina napisał: 12 maja 2009

    Co to znaczy kochać mężczyznę? to znaczy kochać go na przekór sobie, na przekór całemu światu. To znaczy kochać go w sposób na który nikt nie ma wpływu. Kochać jego pragnienia a nawet awersje, kochać ból jaki mnie zadaje, ból którego nie odczuwam jako bólu, który nie pozostawia śladów. Kochać to znaczy mieć tę wytrzymałość, która pozwala przechodzić przez wszystkie stany, od cierpienia do radości, z tą samą intensywnością. Moja miłość do mężczyzny to jądro, to mgławica w głębi mojego umysłu. To coś do czego nie mam dostępu, czego nie mogę zmieni. Jakaś część jego wciąż we mnie żyje. Tkwi we mnie. Jestem jego odbiciem a on moim. Żadne z nas nie może już istnieć oddzielnie…

    Pozdrawiam wątpiących…

  32. Dla mnie, że sprawa jest prosta, najpierw musi być nawiązana więż duchowa. W pierwszej kolejności musi zadziałać chemia tzn.przyciąganie na planie niewidzialnym, bez tego nic się nie uda. Następnie musi nam być po drodze w rozwoju osobistym, jeżeli jeden wspiera drugiego, jest zaciekawiony i zadowolony z rozwoju prtnera to rozwój obu przebiega prawidłowo wówczas jest zadowolenie a tym samym ciągła chęć bycia razem. kiedy jeszcze znajdzie się przestrzeń do wspólnych wzlotów np. pry słuchaniu muzyki, dyskusjach itp.
    seks staje się nie potrzebny a nawet przeszkadza choć nieraz nie.

  33. bubu napisał: 29 maja 2009

    seks staje sie nie potrzebny a nawet przeszkadza :( może ze mną jest tak jak pisał tejot hm.. przestaje go pożądać jesli zgodziłby sie na „białe małżeństwo” jestem w stanie z nim zostać choćby dla dziecka

  34. Ja uważam, że jeżeli dwie osoby kochają się i mają nawiązaną miedzy sobą więź emocjonalną, to potrzeba współżycia wynika sama z siebie. Sytuacja odwrotna pojawia się gdy prym wiedzie niespełnienie, ukryte pragnienia tłamszone pod płaszczykiem uśmiechu, tesknota za tym co jest utracone. Pytanie tylko, dlaczego nie można podzielic się emocjami z patrnerem? Dlaczego ukrywac w sobie pragnienia męcząc jednocześnie bliskie osoby, ze strachu że zostanie zabużony sens życia? Uważam, że to główne przyczyny (pomijam tutaj zdradę) kiedy umiera coś tak SUPER jak potrzeba seksu. Seks jest ważny w naszym życiu i to nie tylko że względów prokreacyjnych, zbliża nas do siebie i nie można go pomijac w związku. A odczucia drugiego partnera? Można byc egoistką lub egoistą i nie brac pod uwagę tej drugiej strony ale pretensje o zdradę miec do siebie. Z tego zawsze można miec fajną zabawę.

  35. Ja myśle, że seks jest częścią związku między dwojgiem kochających się ludzi. Tu nie chodzi tylko o przyjemność i zabawę. Nawet jeśli ktoś z tym czeka, to powinien dokonwać tak zwanego skonsumowania małżeństwa. Seks jest częścią małżeństwa! Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji!

  36. Ja napisał: 5 lipca 2009

    Z punktu widzenia faceta. Płakać się chce jak czytam posty kobiet oczekujących czułości, pocałunków i całej reszty ze strony partnera.
    Jestem w podobnej sytuacji od paru lat. Żona nie chce rozmawiać, zachowuje się jak nigdy nic, ale jak przychodzi
    co do czego to nie ma szansy, zawsze się wykręca. Nie ma całowania , przytulania … niczego.
    Dla informacji napiszę coś oczywistego ( chyba nie dla wszystkich ). Partner zawsze wie czy druga strona się zmusza
    do czegokolwiek ( cokolwiek to jest ) , zawsze to się wyczuje, i wtedy to jest okropne uczucie. Udawanie to
    najgorsze co może być, nie róbcie tego ( czy facet czy kobieta ). I co ciekawego, moja mówi ze mnie kocha .
    Nie wiem czy śmiać się czy płakać.

  37. wiele w tym wszystkim co przeczytałam jest prawda, ja też jestem w takim związku już 3 lata i jest mi z tym bardzo trydno,bardzo kocham mojego męza i bardzo go pragnę,ale romans ktory niedawno przeżył uniemożliwia nam jakiekolwiek zbliżenie,jest bardzo dobrym mężem i ojcem i wiem że strasznie cierpi z tego powodu ten mur jest ogromny,obydwoje jesteśmy bardzo atrakcyjnymi osobami a jednak nie możemy tego związku zakończyć i być ze sobą rownież! jak długo jeszcze to będzie trwac ? nie wiem?

  38. Witam .U mnie to prawdziwa katastrofa ,myśle że trafil mi sie facet 1 na 10000 .To juz mój drugi mąż .Z pierwszym bylam 6 ltat wyszlam za mąż w wieku 19 lat ,sex byl cudowny ,ale tylko sex.Dzieci nie bylo ,bil mnie demolowal dom ,potem przepraszal i znowu przebaczalam.Po 6 latach milam dosc,Spotkalam faceta o 11 lat starszego ,ja milam 25 lat on 36 .Twierdzil ze juz nigdy nie bede plakac ,bedziemy miec dom ,dzieci a ja tak bardzo o tym mazylam.Rozwiodlam sie .Wyszlam za mąż .Do 2 lat mialam dom dwoch synow rok za rokiem.Dzis moje dzieci maja 6 i 5 lat .Mąż pracuje ,a ja jestem nieszczesliwa.Sex jak jest to raz w roku i tylko jak ja podejde .On mnie nie dotknie ,nie przytuli ,nie pocaluje ,nie sznuje.Nie wiem ciagnie sie to juz jakie 4 lata .Ja mam 32 lata brakuje mi bliskiej osoby ,jestem z nim tylko dla dzieci.I zastanawiam sie nad pojsciem do ksiedza i zalatwic oficjalnie sprawe bialego malzenstwa,skoro on nie potrzebuje sexu ,to ja chociaz bede mogla przystapic za dwa lata do komuni z mojimi dziecmi.Nie wiem co robic ,probowalam juz wszystkiego,jak sie przytule to mnie odepchnie i mowi ze zachowuje sie jak male dziecko .A tak mi tego brak ,i jeszcze go nie zdradzilam ,chociaz szczerze zaczynam o tym myslec bo chce znowu poczuc sie kobieta ze ktos mnie pozada .

  39. Dla mnie facet jest stracony i uważam,że bardzo dobrze zrobiłaś pisząc o tym na forum. Powinnas odejść bo tracisz nie tylko młodośc ale także osobowość. To bardzo przykre,ale ten człowiek Cię nie kocha..

  40. Witam, zmagam sie z tym problemem już ponad 7 lat:( Mam 36 lat, mąż 50 i żyjemy jak rodzeństwo lub dobrzy przyjaciele. Mąż nie przytuli, nie pocałuje, zawsze mówi, ze jest zmęczony albo, ze nie mam myslęć o seksie tylko pracy. Jestem dla niego przeźroczysta, nie jestem kobietą. Moje poczucie wartości sięgnęło bruku, wiem, ze podobam sie mężczyznom, ale niestety nie mam tego w domu. Nie potrafię odejść i niczego zmienić, boję się zmian i nie chcę ranić moich bliskich koszmarem rozwodu.

  41. Seks daje poczucie bliskości pojednania z partnerem,wydaje mi sie ze bardzo Ci tego brakuje,powinnas przeżyc to wspaniałe doświadczenie i wszystkie uczucia związane z seksem.

  42. Cześć,
    Byłam na interesujących warsztatach: Związki relacyjne – elementy nauk Tantrycznych i Tao. Mój partner wcześniej nie chciał na początku iść i nie wierzył, ze zmienią się nasze relacje.
    Po warsztatach nasze doznania seksualne stały się bogatsze, miałam swój pierwszy orgazm głębinowy, a teraz kocha dłużej niż przysłowiowe 3 min. Zachęcam i polecam! Nasze relacje są takie, jakie jeszcze nie były :0).

    Więcej na: http://www.fundacjaempiro.pl/i(...)_warsztaty.html

POLECANE KSIĄŻKI

Więcej w Książka, Kultura
bokserka_g_plebanek
„Bokserka” – nowa powieść Grażyny Plebanek

Która to już twoja brukselska książka? Druga, po „Nielegalnych związkach”. Czy obłaskawiałaś Brukselę podobnie jak bohaterka? Najpierw była to tylko...

Zamknij