Aleksander Baron: Oto słowo wstępu
Czynności te są naturalne, wręcz instynktowne, towarzyszą Homo Sapiens wszystkich nacji i kultur od zawsze.Dają nam ogromną przyjemność tylko po to żebyśmy przetrwali – tak jesteśmy skonstruowani. Pomimo tego, że są tak cudowne, zaniedbujemy je najbardziej ze wszystkich innych.
W Rzeźni Barona będzie o hedonistycznych przyjemnościach – nie bójmy się tego powiedzieć – o tym jak zrobić, żeby były jeszcze przyjemniejsze. O jedzeniu i miłości, o kulturze i atawizmach, które zyskujemy i tych, które tracimy.
Odetniemy się ostrym nożem od bylejakości i łatwizny czyli tego co jest już obecne w każdej dziedzinie naszego życia.
Będzie bez ściem, a jak ma być krew to będzie – bynajmniej nie na pokaz. Będzie też dużo mnie samego – czyli osobiście.
Chcę, żebyście poczuli ze pisze do Was człowiek z krwi i kości.
W TYM TEMACIE
- Serca na Walentynki
- A propos pewnego szkockiego święta…
- Fiut warszawski – rzecz o krwi…
- Wielka Celebra! Dlaczego nie?
- Święta, rodzina, spokój i miłość – po prostu Boże Narodzenie!
Wpis kojarzony jest z tagami: aleksander baronblogkucharzsolec 44wstęp





Wysyłam...
hedonizm hedonizmem, ale kochanie to dawanie, a dawanie z hedonizmem nic wspólnego nie ma. Jednak nie ma to większego znaczenia, ponieważ ktoś kto dostał od Barona cokolwiek do jedzenia, i nawet jeśli zapłacił duży rachubnek na Solcu, wiedział że to kawał dobrej, pożywnej szczerej, i nieudawanej kuchni! Dlatego blog ten trafia do moich „ulubionych”, choćby dlatego, że mam szczerze dość hmmm…”pedalstwa” w kuchni (nie obrażając homoseksualistów). Stawiam na męską kuchnię Barona, i od razu polecam pasztet „a la baron”, który czasem pojawia się w jadłospisie.
Alex to niezwykle konkretny facet! Dobrze wie czym „kaczuszka pije wode” Na mięchu to zna sie najlepiej. Wołowina, którą przygotowuje na naszych akademiach Kulinare to majstersztyk. Nie dziwi prostota, bo choć rustykalnie i od tak w stylu country podane, nasi goscie nie moga zapomniec tego smaku jeszcze długo.Zawsze ekologicznie i lokalnie! Nie dziwi też fakt, ze nasz Baronek ma grupe krwi „0″ a to najlepsza „genometryka” jaka może sie trafić dla fachowca od białek zwierzęcych:-)Trzymam kciuki za Blog Barona!