Autostopowicz
- Wie pan, panie Maćku, gdzie Słupca jest? – to właśnie tym pytaniem mnie rozbroił
- Co się mnie pan pyta, gdzie Słupca, jak ja tam żonę poznałem – wystrzeliłem, no i potem już nie było odwrotu…
- Ale numer! Wczoraj w nocy żem wyjechał, no i teraz wracam. Do chłopaków moich! Pan na Warszawę?
- Nie. Wrocław.
- A, to mnie pan przy jedynce wysadzisz, będę łapał dalej. Może na wieczór dojadę. Dobrze, żeś mnie pan wziął, bo na tej stacji żem z półtorej godziny od auta do auta chodził, no i mnie nikt nie wziął… O! Gościu od szyb – jedyny porządny człowiek!
- To co pana tu zagnało? – no, jak już mamy gadać, to gadajmy!
- A… Tu też bieda. Taka jest i u nas! U kumpla z bidula byłem, bo ja w bidulu się chowałem. Kurka felek! Nie uwierzą mi! A w tamtą stronę to na stacji Oliviera Janiaka spotkałem! Też ma fajne auto, nie powiem!
- To wczoraj pan wyjechał i już pan wraca?
- He, he! No, wakacji nie ma, jak chłopaki chore! Z sąsiadką zostawiłem. 87 godzin we wsi, nikt zatrudnienia stałego nie ma. Ja też nie. Niech pan zgadnie, za ile muszę chłopaków miesięcznie wyżywić!
- No, nie wiem – teraz, oczywiście, trzeba strzelić – 700 zł?
- Brawo! 694! Niecałe pińset z gminy – o to pretensji nie mam, bo gmina bidna – ale, że pod dziewięćdziesiąt parę na każdego z trzech chłopaków od państwa polskiego, z powiatu, to już trochę wkurw bierze! Przepraszam! Ale chłopaków do opieki nie oddam! Dam se radę!
- Sam? – co tu gadać, wciągnąłem się.
- Samotnie. Najstarszy 11, drugi osiem, mały dwa. Złapali coś czy coś, lekarz przyszedł, no coś poprzepisywał, w aptece mili ludzie, ale rachunek wystawił na 68,15, no to już nie dało rady, trzeba pożyczyć… We wsi to już nie ma od kogo… To do kumpla z bidula przyjechałem, przyjaciel całe życie, rozumie pan… No, ale kredyty też jakieś ma, no to nie pożyczył… Bez sensu żem pojechał, kurka, pół Polski na mrozie…!
- No to jak będzie na święta? – pytanie retoryczne trzymającego za skórzaną kierownicę kierowcy.
- W Caritasie na wiosnę już byłem. Na tej kaszy i konserwach 22 dni! Rekord! Żeby w tej telewizji chociaż coś nam puścili! „Kevin sam w domu”! No kurka felek, panie Maćku! Na pamięć znamy, do cholery! Ileż można! – ze zdania na zdanie zacząłem wyczuwać dziwną więź z moim pasażerem.
- W poniedziałki też te teatry mi zabrali! No, gdzie ja tam pójdę do teatru! Tyle, co puścili. A tak, to tylko te gwiazdy! Dla mnie to gwiazda jest – o! pana ojciec, Jan Nowicki, Beata Tyszkiewicz. A u nich to w tym „Barze” laska z dupą do wanny wejdzie i gwiazda! – zaraz, zaraz… Ja to mówię czy on?!
- A w tym bidulu szło wytrzymać? – perfidne, beznadziejne pytanie…
- Wrogowi nie życzę! 42 lata mam, a jak się przyśni, mokry się budzę. Jak mi zrobili falę w wojsku, to się śmiałem!
- I co? Będzie pan znowu łapał stopa na tym mrozie? – dojeżdżamy, pytanie retoryczne.
- Jest PKS z Katowic, 13.34, ale bilet drogi.
- Dam panu na bilet!
- O nie! Ja jak szklankę cukru pożyczę, to muszę oddać! Więcej nie pytam. Wiozę pasażera do tych Katowic. Wyciągam z portfela to, co mam, choć dziś nie mam zbyt wiele, wciskam z prośbą, żebym mógł spełnić świąteczny uczynek. W nosie mam, czy mówił prawdę, czy nie. usłyszałem jeszcze zapewnienie o cotygodniowej ofierze mszalnej w mojej intencji, a potem zatrzaskujące się drzwi. Ruszyłem dalej. Mój 3,5-litrowy silnik ryczał coraz głośniej. A ja razem z nim…
W TYM TEMACIE
- Hanna Samson: Kobiece rewolucje
- „Canned dreams” – kolejna odsłona PLANETE+ DOC
- Charlotte Rampling – „Spojrzenie” na PLANETE+ DOC
- Zew Południa
- Utkana z powietrza




Wysyłam...
Poruszające. Prawdą jest to, że ludzie „biedni” mają więcej niż bogaci… Oni mają siłę, miłość do drugiego człowieka, która jest odwzajemniona i choć może nie są zbyt elokwentni wiedzą co to piękno. Znam wielu ludzi z wiosek, którzy nie używają „poprawnego” j. polskiego, a potrafią o jednym drzewie opowiadać tak piękne rzeczy… Trochę zboczyłam z tematu. Poruszający tekst.
… anna maria, proszę nie pakuj biedy i braku elokwencji do jednego worka. Znam ludzi z różnych środowisk i uwierz mi że różnie z tym bywa. Wykształcenie, obycie i inteligencja niewiele się ma do bogactwa…
….. i do miejsca zamieszkania, czy piastowania „stołków” (to tak kontynuując „szept”)
kochani, chyba zrozumieliście mnie troszkę „źle”
sama pochodzę z miejscowości gdzie diabeł mówi dobranoc. Macie rację – oboje. Wykształcenie i tzw. „obycie” nie ma nic do biedy czy miejsca zamieszkania, mówiłam o czymś innym i troszkę w innym kontekście
szept – też znam ludzi z różnych środowisk
rena35 – trochę nie rozumiem ww jakim kontekście pojawiły się te „stołki”