Dzisiaj w prezencie od Zwierciadlo.pl do pobrania ZA DARMO: Magazyn "Zdrowie ma Sens – Jesień".

123RF.com
123RF.com

Ulecz się sam

Czy siłą woli jesteśmy w stanie wyleczyć się z choroby ciała? Coraz więcej naukowców skłania się ku tej tezie. Wizualizacja nie jest zresztą nowością, stosowano ją od setek lat.

Wokół panuje ciemność, z mroku wyłania się postać, która atakuje kobietę i zadaje jej nożem śmiertelny cios. Ze strachu zaczynamy się pocić, serce bije jak oszalałe, w ustach pustynna suchość. A to jedynie dawka bezpiecznego lęku podczas oglądania filmu. Prawdziwym zagrożeniem jest najwyżej popcorn, którym można się zakrztusić.

W codziennym życiu raczej nie przeżywamy takiego strachu, częściej martwimy się i złościmy. Padamy ofiarą stresu, który czasem mobilizuje do działania, jest nośnikiem postępu, rozwoju, ale też bezwzględnym niszczycielem. Jeśli będzie naszym wiernym towarzyszem, stanie się najgorszym wrogiem. Lekarze od dawna potwierdzają, że stres, długotrwała depresja, a nawet smutek są niebezpieczne także dla zdrowia fizycznego. Stres na dodatek znacząco postarza, obniża odporność i powoduje, że przybieramy na wadze. Stałe napięcie zwiększa też ryzyko wielu poważnych chorób, w tym nowotworów.

Co zrobić, by nie dać się stresowi? Nie denerwować się – mówią lekarze. Recepta prosta, ale często niewykonalna. Pewna mądra pani doktor powiedziała mi kiedyś: „Niech pani znajdzie dystans do problemów. A gdy już pojawi się pomysł, jak to zrobić, proszę mi go sprzedać!”.

Ciało do remontu

Teoretycznie wiemy, że stres jest zabójczy dla zdrowia, ale w momencie pojawienia się choroby nie dostrzegamy związku przyczynowo-skutkowego. A może nie chcemy go dostrzec? Wolimy oddać swój organizm w ręce lekarzy, zupełnie jak samochód do warsztatu. „To nie ja, lecz moje ciało choruje” – mówimy sobie. I posłusznie wykonujemy tysiące badań, łykamy pigułki i liczymy, że choroba minie.

– Z pewnością psychika ma wpływ na rozwój chorób, osoby zrównoważone i pogodne mają większe szanse na zdrowe życie – mówi dr Wiktor Wacek, specjalista chorób wewnętrznych. – Jednak wymieniając przyczyny chorób nie możemy pominąć genetyki, zatrucia środowiska czy niehigienicznego trybu życia. To trudne do zbadania i konkretnej oceny. Z pewnością ważna jest postawa życiowa; czy ktoś ma siłę, by pokonać przeszkody, walczy czy poddaje się i uważa, że nikt na świecie nie ma gorzej od niego. Są przecież miłośnicy adrenaliny, którzy wspinają się, skaczą na spadochronie i raczej nie miewają nadciśnienia. Wszystkiego nie da się wytłumaczyć biochemią – dodaje.

Czy wychodząc z gabinetu lekarskiego, powinniśmy od razu zapisać się na psychoterapię? Może wystarczy posłuchać doktora Harolda Koeniga, który mówi: „Jeśli myślisz, że cierpisz na nieuleczalną chorobę – masz rację! Jeżeli uważasz, że twój problem jest uleczalny, również masz rację!”. To cytat z głośnego amerykańskiego filmu dokumentalnego „The Living Matrix – Science of Healing”. Pojawia się w nim wiele autorytetów naukowych z różnych dziedzin. Dowodzą m.in., że co najmniej 1/3 metod leczenia, w tym farmaceutyki i chirurgia, nie ma nic wspólnego z leczeniem. Wywołuje jedynie efekt placebo.

Naukowcy uważają za błędne traktowanie ciała jak maszyny, którą uda się naprawić lub nie. To nie główne motory – mózg i serce, zawiadują pracą organizmu. Ciało jest formą energii. Kieruje nim pole informacyjne, które może się zmieniać pod wpływem myśli i emocji. Skoro negatywne bodźce mogą wpędzić człowieka w chorobę, to – logicznie rzecz ujmując – moc umysłu może go również uzdrowić.

Choć twórcy filmu ukazują temat w sposób rewolucyjny, tego rodzaju poglądy nie są nowością. Już w latach osiemdziesiątych w książkach „Ulecz swoje ciało” i „Możesz uzdrowić swoje życie” poruszała je Louise L. Hay. Pisała: „jeżeli jesteś gotów uruchomić siły umysłu, możesz wyleczyć się niemal z każdej choroby”. Nie są to słowa bez pokrycia, sama pokonała raka uznanego przez lekarzy za nieuleczalnego. Autorka twierdzi, że jesteśmy odpowiedzialni za to, co nas spotyka w życiu, i sami wywołujemy choroby swojego ciała. Czyli jeśli pozbędziemy się negatywnych emocji i lęku, możemy wyleczyć się nawet z nowotworu.

Okna do przyszłości

Psychiatra Alfred Adler napisał, że najwcześniejsze wspomnienia są oknem na resztę życia. Jeśli okna pokrywa pajęczyna i brud złych wspomnień, niełatwo radzić sobie w życiu. A przede wszystkim być zdrowym. Człowieka zatruwa bowiem nie tylko stres, ale wszelkie negatywne emocje. To często bagaż z dzieciństwa, wypełniony lękami, złością, strachem, poczuciem niższości i bycia niekochanym. Ogromną rolę odgrywa tu perspektywa patrzenia na problemy. To, co dla dorosłego jest błahostką, w oczach dziecka często urasta do rangi dramatu. Może też trwale wyryć się w psychice i powodować człowiekiem przez całe życie. Jeśli do dawnych urazów dodamy bieżące stresy, ciało zaczyna wysyłać sygnały alarmowe.

 

 Louise L. Hay poleca afirmacje, czyli wielokrotne powtarzanie pozytywnych sformułowań. W ten sposób trudniej jednak dotrzeć do podświadomości, której językiem są przede wszystkim obrazy. Dlatego Gerald Epstein, autor książki „Uzdrowienia przez wizualizację. Sposoby pozytywnego oddziaływania na własne zdrowie” – proponuje metodę samoleczenia, opartą na wizualizacji.

Epstein jest doktorem nauk medycznych i profesorem psychiatrii. Od wielu lat zajmuje się psychoanalizą i wizualizacją. Długo był wyznawcą zasad Freuda, aż spotkał terapeutkę Colette Aboulker-Muscat, która radykalnie zmieniła jego poglądy na terapię.

Gdy opisywał jej typowe freudowskie ćwiczenie, w którym pacjent wyobraża sobie jazdę pociągiem i opowiada terapeucie, co widzi przez okno, pani Aboulker-Muscat zapytała go o kierunek jazdy. Zdziwiony Epstein odparł, że zwykle jest to ruch poziomy. Wtedy kobieta wykonała gwałtowny ruch ręką i zapytała: „A gdyby tak pojechał do góry?”.

„Jej ruch oderwał mnie od poziomej płaszczyzny utkanej z codziennych wzorców przyczyny i skutku. Uniosłem się ku wolności i zrozumiałem, że zadaniem terapii jest (…) przejście od tego, co znane, do tego, co nowe” – pisze Epstein.

Podkreśla również, że wizualizacja nie jest niczym nowym. Stosowano ją przez stulecia w Indiach, Tybecie i wśród amerykańskich Indian. Nie namawia do rezygnowania z tradycyjnego leczenia, pragnie tylko, żeby potraktować tę metodę jako wspomagającą.

Wizualizacje nie pomogą poradzić sobie z bieżącymi problemami, raczej pozwolą stworzyć inny sposób reagowania na stres. Bardzo ważna jest żelazna konsekwencja – ćwiczenia trzeba wykonywać bardzo regularnie.   

Ćwiczenia

Rzeka życia (na przeziębienie)

Zamknij oczy, zrób trzy wydechy, by się zrelaksować. Wyobraź sobie, że twoje oczy stają się jasne i pogodne. Potem zamieniają się w dwie rzeki wypływające z zatok do nosa i gardła, a ich prąd unosi wszystko, co zbędne.
Płyną przez klatkę piersiową, brzuch… aż do nóg i opuszczają ciało pod postacią czarnych lub szarych strumyków, które ktoś zakopuje głęboko w ziemi. Czujesz, jak rzeki pulsują rytmicznie wewnątrz ciała i widzisz nad sobą światło, które wypełnia zatoki, nos i gardło. Gdy poczujesz ten przepływ i światło, otwórz oczy.

Ćwiczenie warto wykonywać co 3 godziny, przez 3 do 5 minut, aż poczujesz się lepiej.

Ośmiornica (na artretyzm)

Zamknij oczy, zrób trzy wydechy. Widzisz, że twoje ramiona, nogi lub palce to macki ośmiornicy, falujące i wydłużające się przed tobą na odległość kilometra. Zobacz i poczuj, jakie są elastyczne, jak płynnie
się poruszają, możesz je zginać w każdym kierunku. Na koniec otwórz oczy.

Ćwiczenie dobrze jest robić często, przez 30 sekund.

Kwiaty na rzece (na bezsenność)

Połóż się do łóżka, zamknij oczy i wyobraź sobie, że znajdujesz się nad brzegiem rwącej rzeki. Otaczają cię kwiaty, czujesz ich słodki zapach. Weź do ręki kwiat, umieść na nim dręczącą cię myśl i połóż go na rzece. Widzisz, jak woda porywa kwiat. Powtarzaj to z każdą natrętną myślą, aż zaśniesz.

Ćwiczenie wykonuje się przed zaśnięciem.

Rakiety w kosmos (na ból głowy)

Zamknij oczy, zrób trzy wydechy. Wyobraź sobie, że umieszczasz fragmenty bólu w rakietach, które z twojej głowy wylatują w kosmos i stopniowo znikają w kosmicznej przestrzeni. Gdy poczujesz ulgę, otwórz oczy.

Ćwiczenie rób co kwadrans, przez 1–2 min, aż do ustąpienia bólu. W większości przewlekłych chorób wykonuje się je przez 21 dni, po których następuje tydzień przerwy.


2 odpowiedzi na Ulecz się sam

  1. Dzięki potędze umysłu można pomóc naszemu ciału pokonać nawet choroby nowotworowe. Przykładem jest głośny przypadek 6 letniego Garretta Portera. Pokonał on nieoperacyjny, nierokujący guz mózgu. Profesor Patricia Norris prowadziła u chłopca wizualizacje polegającą na wyobrażaniu sobie Gwiezdnych Wojen (statki floty – białe krwinki, a siły wroga – guz). Chłopiec codziennie staczał heroiczną bitwę aż pokonał siły wroga – po guzie zostało zwapnienie.
    Same myśli o ćwiczeniach pomagają zwiększyć aktywność fizyczną. W badaniach ćwiczenia kciuka zwiększyły jego siłę o 33% a ich wyobrażanie sobie o 16%. Współczesna nauka dostarcza nam narzędzi. Efekt wizualizacje potęguje relaksacja. Dlatego warto wykonać krótkie ćwiczenia relaksacyjne przed wizualizacją. Ciekawym narzędziem, które potęguje proces wizualizacji wprowadzając nas w stan bardzo głębokiego relaksu jest Float R.E.S.T. Z tego, co wiem dostępny już w Polsce.
    Pamiętajmy, że dzięki umysłowi możemy pokonać ból, zwiększyć sprawność, poprawić samopoczucie, osiągać wyznaczone cele! Powodzenia w wizualizacji!!!

POLECANE KSIĄŻKI

Więcej w Książka, Kultura
Jak-brat-z-bratem_Mikolaj-Grabowski-Andrzej-Grabowski
Jak brat z bratem

Książka „Jak brat z bratem” do kupienia w naszej księgarni. 

Zamknij