Do miasteczka przyjeżdża cyrk. Tata nie może się doczekać, bo uwielbia wędrowne trupy aktorskie, sztuczki ze zwierzętami, cyrkowe popisy. I choć rodzina nie podziela jego zachwytu, ciągnie ją do cyrku. Ale sama wizyta nie wystarcza – marzenie bierze górę nad zdrowym rozsądkiem i tata postanawia zostać cyrkowcem. Zostawia rodzinę i rusza w świat razem z cyrkiem… Brzmi to jak dramat rodzinny, budząc zdecydowany sprzeciw moich co bardziej sfeminizowanych koleżanek-mam. Tym bardziej, że gdy tata wraca, rodzina bardzo się cieszy i znowu żyją długo i szczęśliwie. Tata nie dostaje żadnej kary, żadnej nauczki, co więcej, mama wcale mu się nie rewanżuje i nie wyjeżdża na wakacje, jak bohaterka sztuki „Shirley Valentine”, którą rewelacyjnie odgrywa Krystyna Janda.
- To jest historia o tym, że każdy, także dorośli, mają prawo do realizacji swoich marzeń. To nie jest tak, że jesteś dorosły, masz dzieci, zapomnij o sobie. Ta książka mówi właśnie o tym, że powinniśmy szanować prawo drugiej osoby do realizacji jej pragnień, jeśli nie narusza to naszej wolności – tłumaczyła podczas pobytu w Warszawie Rutu Modan, której bajeczne rysunki ilustrują opowiadanie izraelskiego pisarza, Edgara Kereta. Tym bardziej, że tata wraca, a dzięki jego przygodzie zyskuje cała rodzina. Puenta jest jedna: warto spełniać marzenia. Gorąco polecam tę mądra opowieść.
„Tata ucieka z cyrkiem”, Edgar Keret, rysunki Rutu Modan, Wydawnictwo Nisza.




Wysyłam...