„Pan Brumm jedzie pociągiem” – recenzja
Pana Brumma poznałam dość późno, dopiero przy okazji jego przygody z pociągiem, i muszę przyznać, że po raz pierwszy zdarza mi się powiedzieć: czemu nie spotkałam cię wcześniej?
Pan Brumm to jest miś, a właściwie niedźwiedź, o nie za dużym rozumku, za to niezwykle szybki w podejmowaniu decyzji. Prawdziwy raptus, gdy wymaga tego sytuacja, buntownik z wyboru, mający za nic reguły, wreszcie cudowny marzyciel. Co prawda, w najnowszej części przygód Pana Brumma, pięknie wydanej przez Wydawnictwo Bona, nasz miś jawi się jako złodziej pociągu i wandal niszczący wszystko na swojej drodze i uciekający przed naganą, ale te cechy jego charakterku sprawią, że dzieci, a zwłaszcza chłopcy, na pewno go polubią.
Prawdziwą perłą są rysunki Daniela Nappa. Można je oglądać w nieskończoność, co chwila doszukiwać się jakiś smakowitych szczegółów, jak uciekające przed ciuchcią kury czy chociażby sama siedziba szacownego misia. Mój znajomy 5-latek, czytając Pana Brumma, zaśmiewa się do łez, więc właściwie mogę stwierdzić, że zabawa z tym panem gwarantowana.
W TYM TEMACIE
- „Wyliczanki z pustej szklanki” – recenzja
- Ryms tym tym – z przytupem o książkach
- „Garnitur na każdą okazję” – sprostać marzeniom
- Tato, a po co?
- Leśne głupki i coś – wiersze dla dzieci
Wpis kojarzony jest z tagami: literatura dziecięcaPan Brumm jedzie pociągiemWydawnictwo Bona
- „Wyliczanki z pustej szklanki” – recenzja
- „Rozbójnik Hotzenplotz” i kradzież młynka do kawy
- „Gałgankowy skarb” wraca po 30 latach
- „Cyferki” wydawnictwa Czerwony Konik uczą dzieci liczyć
- „Tosia i pudełko” – sekretne życie przedmiotów




Wysyłam...