Dzisiaj w prezencie od Zwierciadlo.pl do pobrania ZA DARMO: Magazyn "Zdrowie ma Sens – Jesień".

Vivarto
Vivarto
25 maja 2012 w Film Autor: gabriela-sitek

„Trzy” – recenzja filmu Toma Tykwera

Tom Tykwer stawia na ilość. W jego najnowszym filmie fabuła pęka w szwach od wydarzeń, a recepty na nudę szuka, wprowadzając trzecią osobę do erotycznej relacji. "Trzy" uzmysławia, że choćby zaprosił i dziesiątą, a ekran podzielił na nieskończoną ilość mikroobrazów, z jego kina nadal wiałoby pustką.

Simon (Sebastian Schipper) pracuje w firmie zajmującej się wykonaniem artystycznych instalacji. Jest w związku o 20-letnim stażu z Hanną (Sophie Rois), która w telewizyjnym programie krytycznie odnosi się do najnowszych projektów artystycznych, a w wolnych chwilach bierze udział w nużących ją, jak z resztą pozostałe elementy jej zawodowej aktywności, spotkaniach rady bioetycznej. Tam poznaje Adama (Devid Striesow), z którym wkrótce połączy ją płomienny romans. W tym samym czasie Hanna i Simon dowiadują się,  że jego matka  jest chora. Niedługo później kobieta umiera, a Simon, ledwo wróciwszy z pogrzebu, sam trafia do szpitala z powodu raka jądra.

Opis fabuły może wydać się zbyt dokładny. Ale bez obaw – wkrótce następują kolejne wydarzenia, po których prześlizgujemy się wraz z reżyserem bez zgłębiania spiętrzonych sytuacji życiowych.

Trzy to liczba, w której magiczne właściwości wierzyła matka Simona. Zadecydowała o swojej śmierci trzeciego dnia dziewiątego miesiąca, trzy minuty po dziewiątej. Tytułowe trzy  to w końcu opis relacji Simona i Hanny, która może się dopełnić przez pojawienie się Adama. Niemal równocześnie, nieświadomy romansu żony, zakochuje się w nim Simon. Przeznaczenie?

Reżyser „Nieba”, nakręconego według scenariusza Krzysztofa Kieślowskiego, wydaje się chcieć nas o tym przekonać. W jednej ze scen istnienie mistycznej strony życia ma udowodnić w końcu przemawiająca do spacerującego o słonecznym poranku syna matka-anioł. A chorobę Simona obrazuje oniryczna wizja, w której bohater, idąc w kondukcie żałobnym, wypluwa zęby. Jak czytać ten obraz? To lęk przed śmiercią – najpewniej dowiemy się z kolorowej prasy kobiecej tuż obok artykułu o numerologii – to idealna lektura, aby zgłębić mistycyzm Tykwera.

Bohaterów obserwujemy czasem w zamyśleniu spoglądających przez okno – może to świadczyć, że przeprowadzają skomplikowane analizy swojego życia. To jedyne sceny, z których można wysnuć, że bohaterowie przeżywają, odczuwają podaną na ekranie historię. Nie dowiadujemy się, jak odnajdują się w romansie rozpisanym na trzy głosy. Czy to niepewność, zazdrość, dylemat wyboru pomiędzy dojrzałym, choć wypalonym uczuciem, a namiętnością, pożądaniem, które wywraca życie do góry nogami, czy stawiają sobie pytania o odwzajemnienie uczuć? Do takich dylematów mogły przyzwyczaić inne portrety filmowych trójkątów, jak choćby „Vicky Cristina Barcelona” Woody’ego Allena czy „Marzyciele” Bernardo Bertolucciego. U Tykwera jest inaczej: nuda; mamy związek, tyle, że w trójkę.

Podczas 9. Planet + Doc Film Festiwal pokazywany był film „Na zawsze Twoja”, Carolyn Marii Ramström i Malin Korkeasalo, w którym Carolyn Cassady opowiada historię związku z dwoma najsławniejszymi beatnikami – kochankiem Jackiem Kerouakiem, autorem „W drodze”, i bohaterem tej powieści, mężem Nealem Cassady. Dzięki stonowanym opowieściom tej starszej pani odsłania się obraz relacji pełnej głębokiego skomplikowanego uczucia, z emocjonalną ciężkością, walką o utrzymanie dorastających dzieci i uczuciem porzucenia włącznie. „Trzy” ani na centymetr do tak wieloznacznego zobrazowania tematu nie zbliża, nie zapewnia także emocji przywołanych w „Marzycielach” i już bardziej przewrotnie u Woody’ego Allena. Tykwerowi nie pomagają wizualne, teledyskowe zabiegi dzielenia obrazu na ekranie ani wykorzystanie kilku chwytliwych melodii. Plusy? Wybierając się do kina, można mieć pewność, że śledzenie biegu wydarzeń nie pozwoli usnąć.


Jedna odpowiedź na „Trzy” – recenzja filmu Toma Tykwera

  1. Chciałam zaznaczyć, że skoro porywa się Pani na recenzję filmu i porównanie go z innym dziełem, warto być zorientowanym, że reżyserem filmu „Vicky Cristina Barcelona” nie jest Almodovar, ale Woody Allen………… Istotna różnica, nieprawdaż?

POLECANE KSIĄŻKI

Więcej w Książka, Kultura
Jak-brat-z-bratem_Mikolaj-Grabowski-Andrzej-Grabowski
Jak brat z bratem

Książka „Jak brat z bratem” do kupienia w naszej księgarni. 

Zamknij