Moja babcia z Rosji i jej odkurzacz z Ameryki, Meir Shalev – recenzja
Opowieść rozpoczyna się pewnego upalnego popołudnia. Narrator wybiera się na otwarcie miejsca pamięci związanego z walkami o niepodległość Izraela. Poważna uroczystość, a co więcej – bohater będzie podczas niej przemawiał. Tymczasem okazuje się, że gdy zapadł w poobiednią drzemkę, małe bratanice pomalowały mu paznokcie u nóg. Na czerwono! Po chwili wahania szacowny mówca pozostawia pedicure i zakłada sandały. Ku radości dziewczynek efekt ich samozwańczej stylizacji będzie więc widoczny dla wszystkich. Lakier na paznokciach jest szeroko komentowany przez uczestników wydarzenia, ale – jak się ostatecznie okazuje – nikogo aż tak nie zaskoczył, bo czego się można spodziewać po WNUKU TONI?!
Kim jest Tonia?
Oprócz tego, że babcią protagonisty, to żydówką z Ukrainy, która przybyła nad Jordan na początku XX w. , gdy samodzielne państwo Izrael było jeszcze niepewną przyszłością. Dalekie były jej spory ideologiczne, ale że „każdy musi mieć wroga”, wydała nieprzejednaną walkę brudowi. Ta krucjata stała się osią jej życia, naznaczała codzienny rytm życia całej rodziny i relacje z sąsiadami. Lecz myli się ten, kto oczekuje opowieści o toksycznej rodzinie i traumach z dzieciństwa. Są za to piękne wspomnienia, przywołane z przymrużeniem oka, wprost, bez upiększania.
Zatem Tonia wojuje z kurzem i nie rozstaje się ze ściereczką. Czy można wyobrazić sobie lepszego odbiorcę odkurzacza? Na pozór nie. Właśnie: na pozór, bo przecież… odkurzacz również się brudzi i właściwie trzeba dwukrotnie usuwać ten sam pył. Konsekwencje tej smutnej konstatacji są osnową powieści.
Lektura książki Meira Shaleva to czysta przyjemność. (Niewątpliwie wielka w tym zasługa tłumaczki, Magdaleny Sommer). Jeśli jednak dla kogoś ten zmysłowy argument jest nieważny, to dodajmy, że powieść ma również walory edukacyjne. Przywołuje przecież okoliczności, które tworzą historię nowożytnego Izraela: emigrację żydów z Europy wschodniej, działalność organizacji paramilitarnych w czasie walki o niepodległość, kibuce i moszawy. I cóż w tym złego, że babcia Tonia wybrała miejsce zamieszkania, kierując się nie ideologią lecz pragmatyzmem?
tłum.Magdalena Sommer, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2001,s. 224
W TYM TEMACIE
- Alice Munro: Codzienne jest piękne
- „Leonard Cohen. Życie Sekretne” – recenzja
- Joyce Carol Oates: Produkcja przemocy
- „12 rozmów o stracie. Oswajanie pamięci”
- Najlepsze książki na wiosnę – biografie
Wpis kojarzony jest z tagami: emigracja żydów do palestynyMeir ShalevMoja babcia z Rosji i jej odkurzacz z Amerykiosadnictwo żydowskiepowstanie państwa Izrael




Wysyłam...