Dzisiaj w prezencie od Zwierciadlo.pl do pobrania ZA DARMO: Magazyn "Zdrowie ma Sens – Jesień".

8 grudnia 2013 w Wywiad Autor: Hanna Halek

Wywiad z Mirosławem Baką – rozmowa o przyjaźni

Czy polubiłby kumpla swojej żony, gdyby wpadał do nich co drugi dzień? – Liczyłbym na szczerą rozmowę i pozbycie się intruza – mówi Mirosław Baka. Z kim (oprócz żony) się przyjaźni, podpytuje Hanka Halek.

Rafał Masłow

Ma pan wielu przyjaciół?

Dziwi mnie, kiedy słyszę, że ktoś mówi „niektórzy moi przyjaciele…” i trochę tego nie rozumiem. Albo zwyczajnie zazdroszczę. Chociaż wydaje mi się, że ludzie często beztrosko stawiają znak równości między określeniami „znajomy”, „kolega”, „przyjaciel”. Dla mnie przyjaźń to szczególna wartość, zbyt duża, żeby ją tak sobie codziennym mówieniem i nazywaniem dewaluować. Kiedy powiedziała mi pani przez telefon, o czym będziemy rozmawiać, zacząłem się nawet zastanawiać, czy ja w ogóle mam przyjaciół.

Chyba nie…

To niemożliwe.

Człowiek, którego nazywałem przyjacielem, wyprowadził się daleko stąd… On jest marynarzem i bywało, że znikał na kilka miesięcy, ale teraz?…

Spotkałem bratnią duszę, z którą się doskonale rozumiałem. Ale okoliczności sprawiły, że się od siebie oddaliliśmy. Nie mentalnie, nie psychicznie, ale najnormalniej w świecie fizycznie. A kontakty typu dwóch facetów wydzwania do siebie co drugi dzień i opowiada sobie, co Kryśka mówiła albo co dziś jedli lub też dlaczego ona taka jest… nie wchodzą w grę. Faceci nie rozmawiają w taki sposób. Tak potrafią konwersować kobiety, o każdej porze dnia i roku i na każdy temat, a po dwóch godzinach znów mają sobie coś do powiedzenia. To się u nich tak, a nie inaczej eksplikuje i tego nie można wartościować. Główne założenia męskich i kobiecych przyjaźni są takie same, ale treści przekazywane między dwoma facetami w moim wieku są dosyć skondensowane, konkretne, skąpe.

Czyli „Jedziemy w góry?”. „Tak”. I jedziecie.

No, tak. Bo o czym tu jeszcze dyskutować? Trzeba ustalić tylko mniej więcej, które góry. (śmiech)

I co takich dwóch ze sobą robi, gdy już się spotkają? Aktor i marynarz?

Nie ma znaczenia, czy piją wódkę, czy idą w te góry. Chodzi o to, żeby razem być, nieważne w jakich okolicznościach.

Czego potrzebuje znajomość, by stać się przyjaźnią?

Czasu, wyzwań, prób sił, beczek soli… Nie da się zaprzyjaźnić z kimś, jeśli się z nim nie doświadczyło sytuacji trudnych, wspaniałych, ekstremalnych. Trzeba najpierw zażyć trochę wspólnego życia, żeby sprawdzić to, co chcemy nazwać przyjaźnią, w najróżniejszych okolicznościach. Coś się napsociło, zdarzyło się jakieś szczęście, nieszczęście. Trzeba dorobić się wspólnych wspomnień. Im bogaciej, tym lepiej. Bo jeśli nie ma zawartości rozdziału, to nie da się tak samym tytułem polecieć. Sam fakt, że po prostu się kogoś zna od 77 lat i czasem z nim fajnie pogada, nie oznacza, że jest on przyjacielem. Bo może nagle jakaś ekstremalna sytuacja pokaże, że to dupa nie przyjaciel.

Czyli przyjaźń od pierwszego wejrzenia nie istnieje?

Nie wiem nawet, czy jest miłość od pierwszego wejrzenia, ale nie wchodźmy w te meandry. Przyjaźń jest przyjaźnią wtedy, kiedy jest co jakiś czas egzaminowana, kiedy się ją potwierdza, weryfikuje. Jeśli takich sytuacji nie ma, trudno być przekonanym i pewnym, że to właśnie jest to. Krótko mówiąc, przyjaciel to człowiek, na którego można liczyć i na którym można polegać, i musi nadawać na tych samych falach. Dobrze to widać, gdy spojrzy się wstecz. Myślisz sobie: „To jest, kurde, przyjaciel – pomógł mi wtedy, ufał, nie sknocił niczego w naszych relacjach”. Na przyjaźń trzeba zapracować.

Pamięta pan najważniejszy moment cementujący waszą przyjaźń z marynarzem?

Strony: 1 2 3

PODYSKUTUJ:

POLECANE KSIĄŻKI

Więcej w Książka, Kultura
Jak-brat-z-bratem_Mikolaj-Grabowski-Andrzej-Grabowski
Jak brat z bratem

Książka „Jak brat z bratem” do kupienia w naszej księgarni. 

Zamknij