Maia Sobczak

Maia Sobczak - psycholog i dietetyk TMC, konsultantka Ajurwedy, założycielka strony www.qmamkasze.pl, fanatyczka zdrowego jedzenia, wegetarianka, warszawianka silnie połączona z naturą, napoi potrzebjącą krowę na pastwisku, kocha ludzi i zwierzęta. Mama uroczego chłopca o imieniu Hugo, klaczy Mirabelle i żona chłopaka z Sadyby. Nigdy się nie starzeje!

Bob i penne

Jest sezon na Boba. Na każdym straganie zieleni się soczyście i wzywa Misiowego do siebie.
Całkiem dobrze, świeży i odżywczy a niedługo zniknie z menu. Można go konsumować w różnych konfiguracjach i zawsze smakuje obłędnie. Bob jest po prostu super!

Sobczak: sałata z kwiatem

Mamy tydzień rodzicielskiej wolności. To niezapomniane chwile, każdy kto jest lub był rodzicem na pewno je pamięta. Tęskno nam za Misiowym, to oczywiste, ale bardzo cieszymy się tym niczym nieograniczonym czasem we dwoje. Ciężko nazwać to odpoczynkiem ale jest szałowo.

Sobczak qma kasze: bób z pomarańczą i kolendrą

Co za dzień. Objechaliśmy właściwie wszystkie sklepy z zabawkami w okolicy.
Poszukiwania pirackich znaków ciąg dalszy. Na hulajnogach.
Miś jest niezłomny i ogromnie uparty jeśli czegoś chce. Nie dotyczy to sytuacji mało dla niego wygodnych w których nagle traci całkowicie słuch. Taka wygodna chwilowa głuchota. Bardzo pomocna patrząc z boku.|Co za dzień. Objechaliśmy właściwie wszystkie sklepy z zabawkami w okolicy.
Poszukiwania pirackich znaków ciąg dalszy. Na hulajnogach.
Miś jest niezłomny i ogromnie uparty jeśli czegoś chce. Nie dotyczy to sytuacji mało dla niego wygodnych w których nagle traci całkowicie słuch. Taka wygodna chwilowa głuchota. Bardzo pomocna patrząc z boku.

Sobczak i kotlety jaglane

Siedzimy sobie z Huginim na ławeczce. Mamy małą przerwę na „odsapy”. Przejechaliśmy chyba na naszych hulajnogowych rumakach ze 4 kilometry. W takim upale uważam to za wyczyn pierwszej klasy, zważywszy długość Misiowych nóg.

Sobczak: pasta awokado

Wracam właśnie ze spotkania, pędząc na hulajnodze do najbliższego metra. Jest pięknie. Zielono i słonecznie. Nawet ptaki przebijają się przez odgłosy miasta.|Wracam właśnie ze spotkania, pędząc na hulajnodze do najbliższego metra. Jest pięknie. Zielono i słonecznie. Nawet ptaki przebijają się przez odgłosy miasta.|Wracam właśnie ze spotkania, pędząc na hulajnodze do najbliższego metra. Jest pięknie. Zielono i słonecznie. Nawet ptaki przebijają się przez odgłosy miasta.

Sobczak i hummus ze śliwką

Jestem szczęśliwie wykończona. Zmęczona, ale uśmiechnięta od ucha do ucha, ciekawa jutra i naładowana energią słoneczną. Przemieszczam się na hulajnodze, co wyzwala we mnie pokłady uśpionych endorfin ochoczo buszujących po moim ciele. Dobrze mi z tym. Kocham tę jazdę.
Hugini też kocha. Ciekawe czy to w genach czy z obserwacji po prostu.

Sobczak: świeże owoce i domowa kruszonka

Jest kolorowo i ciepło. Po przedszkolu szlajamy się aż się poważnie ściemni.
Jestem przygotowana jak każda mama. Mam w szmacianej torbie picie w żółtym bidonie w czachy, kanapkę z razowca z pastą słonecznikową i rukolą, orzechy tańczące z daktylami w jednym słoiku i jabłko. |Jest kolorowo i ciepło. Po przedszkolu szlajamy się aż się poważnie ściemni.
Jestem przygotowana jak każda mama. Mam w szmacianej torbie picie w żółtym bidonie w czachy, kanapkę z razowca z pastą słonecznikową i rukolą, orzechy tańczące z daktylami w jednym słoiku i jabłko. |Jest kolorowo i ciepło. Po przedszkolu szlajamy się aż się poważnie ściemni.
Jestem przygotowana jak każda mama. Mam w szmacianej torbie picie w żółtym bidonie w czachy, kanapkę z razowca z pastą słonecznikową i rukolą, orzechy tańczące z daktylami w jednym słoiku i jabłko. |Jest kolorowo i ciepło. Po przedszkolu szlajamy się aż się poważnie ściemni.
Jestem przygotowana jak każda mama. Mam w szmacianej torbie picie w żółtym bidonie w czachy, kanapkę z razowca z pastą słonecznikową i rukolą, orzechy tańczące z daktylami w jednym słoiku i jabłko.

Sobczak: makaron z zielskiem

Sezon rowerowy rozpoczęty. Dobrze i niedobrze za razem. Dobrze bo też mamy rower, niedobrze bo na hulajnogach przyjemniej jedzie się po ścieżce.
Na razie uniemy z Hugisławem po wyprasowanej ścieżce rowerowej. Jak co dzień.
Odkąd śniegi stopniały na tyle, żebyśmy mogli się przebić naszymi niewielkimi kółkami.
Przysuwamy się bardzo blisko prawej krawędzi, żeby rozszalałe bicykle mogły mknąć bez przeszkód w siną dal.
Zrobiło się tłoczno i niedługo będziemy chyba już jeździć po chropowatym chodniku.
|Sezon rowerowy rozpoczęty. Dobrze i niedobrze za razem. Dobrze bo też mamy rower, niedobrze bo na hulajnogach przyjemniej jedzie się po ścieżce.
Na razie uniemy z Hugisławem po wyprasowanej ścieżce rowerowej. Jak co dzień.
Odkąd śniegi stopniały na tyle, żebyśmy mogli się przebić naszymi niewielkimi kółkami.
Przysuwamy się bardzo blisko prawej krawędzi, żeby rozszalałe bicykle mogły mknąć bez przeszkód w siną dal.
Zrobiło się tłoczno i niedługo będziemy chyba już jeździć po chropowatym chodniku.

Sobczak i zapiekanka z miętą

Wczoraj do 23.00 robiłam własnoręcznie zaproszenia na urodziny Hugowego.
Dwie kolorowe karteczki, kawałek przeźroczystej kalki i zielona materiałowa wstążka.
Do tego jeszcze flamastry i ręczne wypisywanie. Niby nic, a zajęło mi to dwie i pół godziny.

Burak pieczony z jabłkiem według Sobczak

Wiosna zajrzała do nas przez okno dachowe a potem zaśpiewała przez komin w łazience.
Rozświetliła całą kuchnię i przejrzała się w starym, kryształowym lustrze po mojej babci.
Z lustra przeskoczyła na ciemne kryształy na żyrandolu a z nich psotnikami pokolorowała przedpokój.|Wiosna zajrzała do nas przez okno dachowe a potem zaśpiewała przez komin w łazience.
Rozświetliła całą kuchnię i przejrzała się w starym, kryształowym lustrze po mojej babci.
Z lustra przeskoczyła na ciemne kryształy na żyrandolu a z nich psotnikami pokolorowała przedpokój.