Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Broń emancypantki: rajstopy!

7 marca 2017 in Bez kategorii by redakcja
Pod długimi pięknymi sukniami przemycały różne tajne rzeczy. Robiły hałas – obcasami. Głośno protestowały – używając parasolek. I w tym wszystkim błyszczały – nylonem… rajstop. Kto? Zwykłe kobiety, emancypantki, którym zamarzył się lepszy świat.

Rajstopy to prezent, który kobietom przywołuje wspomnienia z PRL’u! Współcześnie także trafiają się  w prezentowym pudełku na 8 marca. Rajstopy jako prezent wzięły się w PRL-u z… braku. Brakowało wówczas szykownych gadżetów oraz tego, co podstawowe w życiu kobiety, czyli rajstop właśnie. Łatwy w produkcji, tani i powszechny produkt nylonowy był marzeniem niemal wszystkich kobiet. Dostawały je zatem w dniu swojego święta.

Rajstopy dla raju kobiet

Dzień Kobiet to święto walki emancypantek o prawa dla kobiet. Sięgające 1911 roku to międzynarodowe ruszenie kobiet postawiło sobie jasny cel: międzynarodową solidarność między kobietami i wspólną walkę na rzecz wyborczych, pracowniczych i innych praw kobiet.

O ile rajstopy jako prezent na Dzień Kobiet w Polsce pojawiły się jakby z przypadku i zwyczajnej potrzeby, o tyle warto wiedzieć, że mimo wszystko z emancypacją związane były od dawna. I może nigdy nie przestaną wspierać kobiet. Rajstopy – wielka broń emancypacji kobiet na przestrzeni wieków! Jest na to kilka przykładów.

„O Ty, niebieska pończocho!”

Ktoś tak powiedział do Ciebie w XVII wieku? Mogłabyś się cieszyć lub… ostro wkurzyć. Po pierwsze, mogła być to obraza Ciebie, rodzaj niezbyt miłego przezwiska. Po drugie, to mógł być jednak świetny komplement. Dlaczego? Otóż tak kilka wieków temu nazywano kobiety wyemancypowane, inteligentne, odważne, które nie bały się dyskutować. Nazwa wzięła się od stowarzyszenia „Niebieska Pończocha”, zrzeszającego takie nietuzinkowe damy. Uważa się też, że nosiły one właśnie… niebieskie pończochy! Taki kolor był dawniej niesamowicie odważny i ustalono, że nie przystoi damom.

Panie Piłsudski, podpisuj pan, my tu marzniemy!

To jedna z wielu myśli, jaka przeszła przez głowy kobiet, które w listopadzie 1918 roku postanowiły ostatecznie przewalczyć kwestię przyznania praw wyborczych kobietom w nowopowstającej Polsce. Damy z różnych emancypacyjnych organizacji wybrały się pewnej zimnej, trochę deszczowej listopadowej nocy pod willę marszałka Piłsudskiego. Miał on podpisać konstytucję, w której pojawił się zapis o prawach wyborczych obywateli i… obywatelek. Kobiety pomogły mu podjąć ostateczną decyzję o podpisaniu, stercząc na zimnie w kilku nałożonych na siebie sukniach i rajstopach oraz… waląc w okna parasolkami. Bo czy ktoś może sprzeciwić się zdeterminowanym kobietom, które wiedzą, czego chcą i które mimo dygoczących nóg w zbyt cienkich rajstopach walczą o swoje?

„Moje ciało, mój wybór”

Lata 60. oraz 70. XX wieku w Polsce i reszcie świata były rewolucyjne: dzięki modzie! Na rynku i w modowych żurnalach pojawiły się… minispódniczki. Kobiety w miniówkach, dobranych do koniecznie oryginalnych i przykuwających wzrok rajstop, miały jasny przekaz: noszę, co chcę i sama o sobie decyduję. Co więcej: lubię swoje ciało oraz własny styl! Polki w miniówkach i kolorowych rajtuzach chciały też pokazać sobie i światu, że znają się na modzie, a mimo odcięcia od zachodniego świata potrafią nadążać za trendami.

Glamour rajstopy dla Francuzek w spódnicach

W 2016 roku zniesiono we Francji osobliwy przepis w konstytucji: zakaz przychodzenia kobietom do pracy w… spodniach. Kobiety jednak zrobiły po swojemu i z biegiem czasu zaczęły ubierać się, jak chciały. Przepis był od kilku dekad martwy, czyli nie karano kobiet za przychodzenie w spodniach do miejsca pracy. Tak czy siak, przepis był kontrowersyjny i… dziwny. Czy nie jest po prostu lepiej nosić rajstopy i spódnice wtedy, kiedy się ma na to ochotę, a nie tylko z przymusu? Po zniesieniu tego przepisu nogi Francuzek odetchnęły z ulgą – nareszcie można nosić sukienki i spódniczki bez myślenia o jakimś zakazie. Od razu milej myśleć o swoim stylu i w końcu naprawdę dobrze być paryżanką. Voila !

Chodź, pomaluj mi… nogi!

Nic w tym haśle dziwnego: tak radziły sobie dzielne kobiety w latach 40. i 50. XX wieku, gdy nie można było zdobyć rajstop. A bez rajstop nie można było się pokazać. Gołe nogi – to byłby skandal! I brak gustu jednocześnie. Kobietom może wtedy faktycznie brakowało rajstop, jednak na pewno nie brakowało… sprytu! Wzajemnie malowały sobie na nogach udawany szew rajstopowy (często z tyłu nogi) i w takich udawanych rajstopach ruszały w świat. Z piersią dumną i wypiętą! W 2016 roku stała się w modzie rzecz niesłychana – na kilku pokazach mody zaprezentowano… makijaż do nóg! Były to specjalne wzorki i napisy, namalowane na nogach modelek. Historia kołem się toczy. Kto wie, w czym jeszcze dokonają rewolucji kobiety noszące rajstopy?

Materiały prasowe: ShopALike


Uwaga konkurs! Wiosenna metamorfoza z Mincer Pharma

Sekretem młodego wyglądu naszej cery jest kwas hialuronowy. Czy wiesz jednak, że może on występować w czterech formach, co dodatkowo wpłynie na młody wygląd twojej ...

Rodzina przy biurku

Zakup mebli to sprawa, którą często w rodzinie rozważa się bardzo długo i równie długo szuka się odpowiednich modeli. Muszą się podobać przyszłym użytkownikom, być ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI