Cztery noce z Anną

Materiały prasowe

reklama

W swoim pierwszym po 17 latach milczenia filmie Skolimowski wypowiada się ściszonym głosem, rezygnując z rozmachu, redukując atrakcje wizualne do minimum. Bohater, zatrudniony w kotłowni miejscowego szpitala Leon, jest odgrodzony od świata kokonem samotności.

A świat takich jak on, zamkniętych, niepotrafiących komunikować się z otoczeniem dziwaków, traktuje podejrzliwie. Jego miłość do pielęgniarki Anny skazana jest na niezrozumienie. To uczucie można nazwać miłością idealną: tak wiele w nim delikatności i oddania. Ale równie uprawnione byłoby określenie „patologiczna obsesja”. Anna jest podglądana przez adoratora przez lornetkę, usypiana w nocy środkami nasennymi i odwiedzana podczas snu. Narracja prowadzona jest tak, byśmy nie wiedzieli, w jakim momencie życia bohatera się znajdujemy, czy sceny z długo nierozstrzygniętego wątku kryminalnego poprzedzają opowiadaną historię, czy też są tej historii konsekwencją. Odpowiedź przynosi dopiero finał. Logika opowieści w paru momentach jest zakłócona, ale wrażenie zagadkowości subiektywnego świata uczuć towarzyszy nam jeszcze długo po obejrzeniu filmu.

Polska/Francja 2008, Reż. Jerzy Skolimowski, Wyk. Artur Steranko, Kinga Preis, Jerzy Fedorowicz, Redbad Klijnstra, Dystr. Gutek Film