Debata: Czy młodzi chcą autorytetów?

Fot. Łukasz Sokół

Szacunek przychodzi z wiekiem i doświadczeniem, a może trzeba jednak sobie na niego zasłużyć? Jak być wzorem dla nowego pokolenia? I jak bez bałwochwalstwa odnosić się do tych, których podziwiamy? Pyta Paulina Młynarska. Debatują: Elżbieta Zapendowska, Natalia Przybysz i Adam Fidusiewicz.

Fot. Łukasz Sokół

reklama

Moim zdaniem jest wiele przesady w stwierdzeniu, że w naszych czasach nie ma już autorytetów. Za to zbyt często ci, którzy powinni nimi być, wchodzą w konkurencję z młodymi, nie chcą relacji mistrz–uczeń.

Elżbieta Zapendowska: Ja nie chcę być autorytetem. Nie nadaję się na autorytet w żadnej kwestii. Chyba zbyt wariacko i dowcipnie podchodzę do życia. W najtragiczniejszych momentach przychodzą do głowy takie głupie myśli…

Pani Elżbieto, wejdę w słowo. Wszyscy, jak tu jesteśmy, czekaliśmy na panią jako na autorytet! Kiedy pani przyszła, zaległa pełna szacunku, powitalna cisza.

E.Z.: Pani Paulino – przesada, przesada i jeszcze raz przesada. Myślę, że zupełnie inaczej jest z autorytetami dziś, a inaczej było za moich czasów, czyli sięgamy do XVI wieku (śmiech). Ludzie, którzy mnie wychowywali, mieli bardzo określone stanowisko, jeśli chodzi o linię moralną, ponieważ byli ukształtowani przez trudy wojny. Dla mnie autorytetem był ojciec, który mało tego, że mądrze mówił, to i mądrze robił, a to nie zawsze idzie w parze. Ja nienawidzę nauczycieli i za karę sama wykonuję ten zawód… I chociaż nie brakowało w tym środowisku nieudaczników, kompletnie pozbawionych osobowości, to i wśród tego grona spotkałam paru fantastycznych ludzi, którzy do dzisiaj są dla mnie wzorem.

Wiecej w Sensie 03/2015. Kup teraz!

SENS także w wersji elektronicznej

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »