Drzewo dobrych wiadomości

fotochannels.com

reklama

Będąc w Senegalu, trafiłam do niewielkiej wioski pod Dakarem. Zostałam poczęstowana kaszą kuskus utopioną w brązowawym gęstym sosie. Okazało się, że głównym składnikiem sosu były duszone i rozdrobnione liście moringi, którą w Senegalu nazywa się nebeday, co oznacza „nigdy nie umiera”. O morindze często też mówi się w Afryce „matka”, bo z największą troską dba o swoje ludzkie potomstwo. Daje z siebie wszystko: liście, kwiaty, owoce, nasiona, korzenie są jadalne i mają wiele zastosowa .

Duchy w koronie

W indyjskich księgach ajurwedy mówi się o tym, że liście moringi leczyły aż 300 różnych chorób! W Indiach wierzono, że jest to drzewo zaczarowane. Do dziś straszy się dzieci, że w nastroszonej, podobnej do wielkiej miotły koronie moringi w nocy znajdują schronienie duchy. W rzeczywistości odgłosy przypominające zawodzenie wydają zlatujące się po zmroku ogromne ilości owadów.

W XIX w. w Indiach zaczęły powstawać plantacje moringi, bo okazało się, że z jej nasion można uzyskać doskonały olej. Do Europy eksportowano go do produkcji perfum, a także jako smar do delikatnych urządze.

Liście jak manna z nieba

Moringa naturalnie rośnie u podnóży Himalajów, gdzie doskonale daje sobie radę w trudnych warunkach. To najszybciej rosnące drzewo na świecie! W pierwszym roku osiąga cztery metry, a nawadniane – nawet sześć, owocuje już w pierwszym sezonie. Sadzonka czy ziarno przyjmuje się niemal w każdych warunkach, także w tropikach i na piasku.

W ciągu ostatnich 30 lat naukowcy przebadali moringę bardzo dokładnie. Wyniki są oszałamiające. Każdy posiłek z liśćmi tego drzewa to zastrzyk witamin i minerałów niespotykanych w tak dużej ilości w innych owocach czy warzywach. Dla porównania zawierają one trzy razy więcej żelaza niż szpinak, siedem razy więcej witaminy C niż pomara cze, cztery razy więcej wapnia i dwa razy więcej białka niż mleko, cztery razy więcej witaminy A niż marchew i trzy razy więcej potasu niż banany.

Dlatego z inicjatywy międzynarodowych organizacji charytatywnych, takich jak Trees for Life czy Church World Service, od 1984 roku posadzono kilkadziesiąt milionów tych drzew w Indiach, Gwatemali, Brazylii, na Haiti i w krajach czarnej Afryki. Popularyzując moringę, uczy się mieszka ców, jak sami mogą uzyskiwać z niej pełnowartościowe pożywienie.

Liście przyrządza się podobnie jak szpinak, gotuje się je w wodzie, dusi z cebulą i solą. Doskonale pasują do ryżu i kaszy, jajek. Jadalne są też owoce: długie strąki przypominające w smaku szparagi. Można je gotować, marynować albo przygotować z nich smaczną zupę. W strąkach znajdują się nasiona, które wyglądają jak groszek, tyle że są żółte, a nie zielone, ale przyrządza się je tak samo. Również białe kwiaty przypominające magnolię, bogate w potas i magnez, są bardzo smaczne. Ugotowane podaje się jako sałatkę, a usmażone smakują jak leśne grzyby. Kwiaty są źródłem nektaru dla pszczół i wychodzi z nich doskonały miód.

Lek drzewny

Na świecie znanych jest 14 odmian moringi. Najlepiej zbadana i najszerzej teraz rozpowszechniona to Moringa oleifera z północnych Indii. Ale inne odmiany tego drzewa rosły od wieków również w Kenii, Sudanie, Etiopii, Egipcie, Namibii i nad Morzem Martwym. Znachorzy i szamani podawali sok z ich liści na wyrównanie ciśnienia krwi, robili okłady z kwiatów na stany zapalne, strąki stosowali jako środek przeciwbólowy, a korzeniami leczyli reumatyzm.

Badania laboratoryjne potwierdzają te właściwości i wskazują wiele innych. Liśćmi moringi leczy się anemię, gorączkę, katar, infekcje dróg oddechowych. Mieszane z miodem i mlekiem kokosowym są skutecznym panaceum na ostre biegunki i zatrucia. W postaci okładów uśmierzają ból głowy. Lowell Fuglie, amerykański lekarz, który poświęcił się badaniu moringi, uważa, że jest to również doskonała bro  dla chorych na AIDS i nosicieli wirusa HIV. Liście i owoce stanowią bowiem bogaty w składniki odżywcze suplement codziennej diety i wzmacniają układ odpornościowy organizmu. Na południu Indii mężczyźni wierzą, że moringa mocno pobudza męskie libido, i używają jej owoców jako naturalnej „viagry”.

Korze  tego drzewa ma natomiast właściwości uspokajające i podaje się go w napadach histerii, a także w atakach astmy.

Czysta woda

Badania wskazują, że jedno drzewo Moringa oleifera jest w stanie zapewnić wodę pitną na cały rok pięciu osobom. Jak to możliwe? Naukowcy odkryli, że kiedy wysuszy się nasiona drzewa, rozgniecie je na proszek i doda do wody, to zawarte w nich białka o dodatnim ładunku przyciągają szkodliwe bakterie o ujemnym ładunku. Gdy następuje połączenie przeciwstawnych „sił”, dochodzi do samoczynnego oczyszczenia wody. W ten sposób można wyeliminować z niej od 90 do 99,9 procent trujących substancji. Wystarczą tylko dwie łyżeczki od herbaty rozgniecionych nasion, by uzdatnić do picia 20 litrów wody!

A to jeszcze nie wszystko. Poza medycznymi i odżywczymi zastosowaniami moringa pełni praktyczne funkcje w codziennym życiu. Na przykład na Jamajce i w Senegalu uzyskuje się z jej drewna niebieski barwnik, a z liści przyrządza paszę dla zwierząt. W Nigerii suszone liście służą jako domowy środek czyszczący.

Szkoda tylko, że moringa nie jest odporna na mrozy, każdy z nas chętnie posadziłby ją przed domem!