Mark Kurzem „Maskotka. Nazistowski sekret mojego żydowskiego ojca”

Materiały prasowe /

reklama

Wymowne zdjęcie widoczne na okładce książki Marka Kurzema odnalazło się dość późno. Alex Kurzem zachował jednak wiele innych fotografii dokumentujących wczesny etap jego życia. Prawda o nim długo nie wychodziła na jaw, bo gdy Alex opowiadał rodzinie o swoim dzieciństwie, zasłaniał zdjęcia tak, by nie widać było oznaczeń SS na jego mundurze.

Jak żydowski chłopczyk trafił do oddziału łotewskich esesmanów? To krótka historia – żołnierze znaleźli go w lesie i wykorzystali w celach propagandowych, do poprawienia swojego wizerunku. Co się działo z Aleksem wcześniej? To długa historia, której odtworzeniem zajął się po latach syn „żołnierzyka”. Niezbyt wspierany przez ojca, bo ten oczywiście wepchnął swoją przeszłość między senne koszmary. Nie zapomniał wprawdzie o najbardziej przerażającym z jej rozdziałów, lecz z okresu, który go poprzedzał, pamiętał tylko dwa słowa: „Kojdanów” i „Panok”.

Czy opiekunowie znali pochodzenie Aleksa i każąc mu odgrywać haniebną rolę, chcieli go uratować? Czy chłopiec był tylko ofiarą, czy także katem? Co wydarzyło się w przeddzień ucieczki dziecka? Ani Mark, ani Alex nie potrafią odpowiedzieć na wszystkie pytania, jakie wiążą się z tą tajemnicą. Próbują jednak, a ich próba przekłada się na jedną z takich książek, które na zawsze pozostają w pamięci.

przełożył Jan S. Zaus, Replika, Poznań 2008, s. 431