Nick Cave & Warren Ellis „The Assassination of Jesse James…”

Materiały prasowe

reklama

Uboczne projekty gwiazd bywają ciekawsze od ich kolejnych płyt. Tak jest z muzyką do filmu o życiu watażki z Dzikiego Zachodu, którego legenda była żywa jeszcze w XX wieku.

Nick Cave nie napisał nowej ballady, lecz oddał nastrój tragedii, tworząc muzykę na zespół i orkiestrę smyczkową. I więcej zawdzięcza minimalizmowi Philipa Glassa aniżeli tradycji ludowej. Niezwykle soczyste są w tej muzyce smyczkowe „doły” – zwłaszcza wiolonczele. To ich barwa najgłębiej zapada w pamięć, chociaż jako ilustracja Dzikiego Zachodu wydają się co najmniej dyskusyjne. Rola fortepianu sprowadzona jest do delikatnego obligato, zresztą gra na nim sam Nick Cave, który wirtuozem nie jest. Interesującym efektem kolorystycznym okazało się zastosowanie trójkątów, ładnie użytych w sposób imitujący dzwonki (m.in. „Song for Jesse”).

Mute Records