Pascal Mercier „Nocny pociąg do Lizbony”

Materiały prasowe /

reklama

Czy istnieją książki, które mogą odmienić nasze życie? Setki tysięcy. O czym z kolei traktują tysiące innych książek. Mam więc pewne obawy, czy zdołam państwa zachęcić do lektury, w której magiczna księga odgrywa rolę kluczową.

Spieszę więc dodać, że jej przypadkowy odkrywca robi wszystko, by za enigmatycznymi kartami zobaczyć pełnowymiarowego człowieka. Nie żadnego przywódcę sekty dążącej do zawładnięcia światem, lecz charyzmatycznego portugalskiego lekarza.

Po co znużony swoją egzystencją szwajcarski nauczyciel wyrusza w podróż śladami Amadeu de Prado? Po co spotyka się z tymi, którzy go znali i kochali? Albowiem odkrywa w pozostawionych przez medyka notatkach „słowa, które zostały skierowane właśnie do niego”. Próbuje się w nie zamknąć doświadczenia nadające życiu „formę, barwę i melodię”. Czy jednak chodzi o dobre doświadczenie, czy może o doświadczenie złe, powodujące nieodwracalny rozpad osobowości? Tego dowiemy się, wyruszając wraz z bohaterem, Gregoriusem, do Lizbony. Do miasta duchowych braci Ferdynanda Pessoi: melancholików, szaleńców i nieszczęśliwych kochanków. Po przeczytaniu „Nocnego pociągu…” w pełni rozumiem, dlaczego właśnie to miasto doczekało się tylu wspaniałych portretów i dlaczego ta powieść nie mogła się Pascalowi Mercierowi nie udać.

przełożyła Magdalena Jatkowska, Noir sur Blanc, Warszawa 2008, s. 384