Serce na dłoni

Materiały prasowe

reklama

W takt demoniczno-groteskowych dźwięków kompozycji Wojciecha Kilara szaleje po ekranie nadworna sfora głównego bohatera, czekającego na przeszczep serca cynicznego oligarchy Konstantego. Wesoła i pomysłowa gromadka na czele z najbardziej podstępnym złoczyńcą o ksywie Angelo (brawurowy Szymon Bobrowski) uwija się, by dostarczyć szefowi świeże serce młodego, gotowego rozstać się z życiem szlachetnego, acz niezaradnego Stefana.

Podobnie jak Bułhakow w „Mistrzu i Małgorzacie” Zanussi przywołuje tę bandę o diabelskiej proweniencji po to, by unaocznić istnienie zła. W komunizmie oficjalna propaganda zaprzeczała, by najszczęśliwszy z ustrojów miał jakiekolwiek ciemne strony. Teraz, w czasach moralnego relatywizmu, gdy granice zła się rozmywają, również tracimy umiejętność przeciwstawiania się mu, przestrzega reżyser. Ale tym razem odrzuca język intelektualnego dyskursu. Zanussi już nieraz udowodnił, że ma poczucie humoru (przypomnijmy choćby tylko „Barwy ochronne” czy „Opowieści weekendowe”), ale tutaj po raz pierwszy posługuje się nim w ramach czysto komediowej formy i robi to z dużą werwą i wdziękiem.

Polska 2008, Reż. Krzysztof Zanussi, Wyk. Bohdan Stupka, Szymon Bobrowski, Marek Kudełko, Marta Żmuda-Trzebiatowska, Nina Andrycz, Dystr. Monolith Films