Térez Montcalm „Voodoo”

Materiały prasowe

reklama

Jedna z największych przyjemności, jakich dostarcza słuchanie muzyki, to wyławianie nowych, interesujących głosów kobiecych. Moda na to, żeby wszystko było bardziej smooth od pierza i żeby jazz nie był czasem jazzowy, wydaje się szczęśliwie dobiegać końca.

Młoda Francuzka, której głos jest odkryciem jednocześnie zaskakującym i bardzo przyjemnym, śpiewa absolutnie po swojemu, z werwą i z chrypą. łamie frazy, a zarazem „przemawia” słowami piosenek, po prostu interpretując tekst. To, co śpiewa Térez Montcalm, to też nie jest jazz, ale przynajmniej znajdziemy w jej wokalistyce jazzową nieprzewidywalność. Podobnie jak w repertuarze, gdzie utwory autorskie (część po francusku) łączą się z klasyką popu i rocka, od Hendriksa („Voodoo Child”), poprzez Eltona Johna „Sorry Seems to Be the Hardest Word”, po przebój grupy Eurythmics („Sweet Dreams”). Najbardziej radosną odmianą w stosunku do nadal panujących trendów są energia i spontaniczność, jakie przejawia na swojej płycie ta młoda wokalistka.

Marquis