Terri Jentz „Dziwny skrawek raju”

Materiały prasowe

reklama

Czerwiec 1977, dwie 20-letnie studentki Yale – Terri i Shayna – wyruszają na wakacyjną wyprawę rowerową po Ameryce. Podczas noclegu w Cline Falls w Oregonie dziewczyny zostają zaatakowane przez psychopatę. Cudem przeżywają atak.

Shayna twierdzi, że nie pamięta nic z tragicznej nocy, Terri natomiast zmaga się ze wstrząsem przez kilkadziesiąt lat. W końcu postanawia wrócić na miejsce zbrodni, by przeprowadzić prywatne śledztwo. Szuka jedynie ozdrowienia, tymczasem znajduje domniemanego sprawcę. I wreszcie może z nim stanąć twarzą w twarz.

Rekonstrukcja zdarzeń układa się tu w pełen napięcia reportaż kryminalny, ale nazwałabym go tylko bonusem. Mówiąc o osobistym dramacie, Jentz wypowiada się przede wszystkim w imieniu wszystkich ofiar napaści, pisze o brzemieniu, które dźwigają przez całe życie. Autorka opowiada też o Ameryce „pełnej psychopatów i degeneracji” oraz nowym, mrocznym micie, który już dawno wyparł romantyczną legendę „starego Zachodu”. Próbuje dociec, dlaczego taki mit powstał, i zbadać, czy aby zmowa milczenia chroniąca zbrodniarza nie wynika z potrzeby podtrzymania tego mitu. Inna rzecz, że to właśnie kobiety, także te, które pomagają Terri, najlepiej sobie radzą z jego zdemaskowaniem.

przełożyli Katarzyna Bażyńska-Chojnacka i Piotr Chojnacki, Przedsiębiorstwo Wydawnicze „Rzeczpospolita”, Warszawa 2008, s. 564