Czy małżeństwo ma dziś rację bytu?
Rozpoczęte przez Guest, kwi 12 2008 10:05
30 odpowiedzi na ten temat
#21
Napisany 12 kwiecień 2008 - 10:05
patrzę na świat i myślę, że to jest właśnie sens życia- wielka i nieśmiertelna miłość bez względu na kryzysy, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, wspólnota dwojga ludzi. marzę o takim małżeństwie, które nie byłoby instytucją lecz więzią. taki związek ma zawsze rację bytu.
#22
Napisany 12 kwiecień 2008 - 10:05
Zależy, czego się w małżeństwie szuka. Dla kobiet ma jedną podstawową zaletę: nie trzeba odpowiadać na pytania krewnych, kiedy wreszcie wyjdziesz za mąż. Jesteś w gronie mężatek - znaczy, Twoje życie ma sens. Gdy porównamy małżeństwo jako instytucję np. w XIX wieku i teraz, to wniosek nasuwa się jeden: dziś racji bytu nie ma.
#24
Napisany 12 kwiecień 2008 - 10:05
O tym, czy małżeństwo ma rację bytu nie przesądzają czasy tylko konkretni ludzie. To charakter dwojga osób jest głównym elementem roztrzygającym, a zaraz potem spojrzenie na życie -- liczą się wszystkie punkty styczne. Para niedobrana będzie w małżeństwie nieszczęśliwa niezależnie od tego, w jakich czasach żyje. Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że w przyszłości "instytucja małżeństwa" nie będzie istniała, bo ludzie będą mieli inne potrzeby emocjonalne i duchowe, będą je tez inaczej manifestować i wyrażać -- także formalnie. Ale dopóki istnieje, nie widzę powodów, by się zastanawiać "czy małżeństwo ma dziś rację bytu" bo to jest sprawa całkowicie jednostkowa. Robienie z tego jakiejś idei dzielącej ludzi na tych "za" i tych "przeciw" jest moim zdaniem bezsensowne.
#25
Napisany 12 kwiecień 2008 - 10:05
martens napisał(a):
"patrzę na świat i myślę, że to jest właśnie sens życia- wielka i nieśmiertelna miłość bez względu na kryzysy, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, wspólnota dwojga ludzi. marzę o takim małżeństwie, które nie byłoby instytucją lecz więzią. taki związek ma zawsze rację bytu."
Martens nie sądzę,że zawarcie małżeństwa mogłoby zburzyć ową więź, nieśmiertelną miłość.Prawdziwą miłość nic nie jest w stanie zniszczyć, ona nie przemija. Ubogacona przysięgą przed Dawcą Wszystkiego będzie miała podwaliny, będzie budowana na skale...
"patrzę na świat i myślę, że to jest właśnie sens życia- wielka i nieśmiertelna miłość bez względu na kryzysy, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, wspólnota dwojga ludzi. marzę o takim małżeństwie, które nie byłoby instytucją lecz więzią. taki związek ma zawsze rację bytu."
Martens nie sądzę,że zawarcie małżeństwa mogłoby zburzyć ową więź, nieśmiertelną miłość.Prawdziwą miłość nic nie jest w stanie zniszczyć, ona nie przemija. Ubogacona przysięgą przed Dawcą Wszystkiego będzie miała podwaliny, będzie budowana na skale...
#26
Napisany 12 kwiecień 2008 - 10:05
karola23 napisał(a):
"martens napisał(a):
"patrzę na świat i myślę, że to jest właśnie sens życia- wielka i nieśmiertelna miłość bez względu na kryzysy, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, wspólnota dwojga ludzi. marzę o takim małżeństwie, które nie byłoby instytucją lecz więzią. taki związek ma zawsze rację bytu."
Martens nie sądzę,że zawarcie małżeństwa mogłoby zburzyć ową więź, nieśmiertelną miłość. Prawdziwą miłość nic nie jest w stanie zniszczyć, ona nie przemija. Ubogacona przysięgą przed Dawcą Wszystkiego będzie miała podwaliny, będzie budowana na skale..."
O ile oboje dbać będziecie o wasza miłość! I wtedy małżeństwo staje się częścią tej więzi ?
"martens napisał(a):
"patrzę na świat i myślę, że to jest właśnie sens życia- wielka i nieśmiertelna miłość bez względu na kryzysy, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, wspólnota dwojga ludzi. marzę o takim małżeństwie, które nie byłoby instytucją lecz więzią. taki związek ma zawsze rację bytu."
Martens nie sądzę,że zawarcie małżeństwa mogłoby zburzyć ową więź, nieśmiertelną miłość. Prawdziwą miłość nic nie jest w stanie zniszczyć, ona nie przemija. Ubogacona przysięgą przed Dawcą Wszystkiego będzie miała podwaliny, będzie budowana na skale..."
O ile oboje dbać będziecie o wasza miłość! I wtedy małżeństwo staje się częścią tej więzi ?
#27
Napisany 12 kwiecień 2008 - 10:05
jasama napisał(a):
"Z własnego doswiadczenia wiem, że małżeństwo nie ma racji bytu. "
Ja mam zgoła inne doświadczenie. Jestem od wielu lat bardzo szczęśliwą mężatką.
Uważam, ze rodzina to najlepsze co dostałam od losu.
Chciałam mieć papier, obrączkę; chciałam, by ukochany mówił o mnie "to moja żona".
Nie jest to gwarancją szczęścia, ale dla mnie miało sens. No i nie rozczarowałam się.
"Z własnego doswiadczenia wiem, że małżeństwo nie ma racji bytu. "
Ja mam zgoła inne doświadczenie. Jestem od wielu lat bardzo szczęśliwą mężatką.
Uważam, ze rodzina to najlepsze co dostałam od losu.
Chciałam mieć papier, obrączkę; chciałam, by ukochany mówił o mnie "to moja żona".
Nie jest to gwarancją szczęścia, ale dla mnie miało sens. No i nie rozczarowałam się.
#28
Napisany 12 kwiecień 2008 - 10:05
Dojrzałam do małżeństwa , chiała bym być żoną.Tą jedyną, wybraną, poczuć się wyjątkowo a potem stworzyć rodzinę.Ile lat można się kształcić, bawić i udawać ,że bycie w wolnym związku nie przeszkadza? Może formalizowanie coś zmienia, może osiadamy na laurach, ale to wszystko co sie dzieje zalezy tylko od nas samych. W małżeństwie też można się realizować, też można mieć swoje zajęcia, znajomych, samotnie raz na jakiś czas.Ale przynajmniej ma się świadomość, że ktoś z nami jest, ktoś kto się zadeklarował i z własnej woli wybrał z tysięcy , milionów właśnie mnie. To musi być super uczucie.Zazdroszcze wszystkim mężatkom:)
#29
Napisany 12 kwiecień 2008 - 10:05
kwiatoszek napisał(a):
"Dojrzałam do małżeństwa , chciała bym być żoną.Tą jedyną, wybraną, poczuć się wyjątkowo a potem stworzyć rodzinę.Ile lat można się kształcić, bawić i udawać ,że bycie w wolnym związku nie przeszkadza? Może formalizowanie coś zmienia, może osiadamy na laurach, ale to wszystko co sie dzieje zalezy tylko od nas samych. W małżeństwie też można się realizować, też można mieć swoje zajęcia, znajomych, samotnie raz na jakiś czas.Ale przynajmniej ma się świadomość, że ktoś z nami jest, ktoś kto się zadeklarował i z własnej woli wybrał z tysięcy , milionów właśnie mnie. To musi być super uczucie.Zazdroszcze wszystkim mężatkom:)"
"Dojrzałam do małżeństwa , chciała bym być żoną.Tą jedyną, wybraną, poczuć się wyjątkowo a potem stworzyć rodzinę.Ile lat można się kształcić, bawić i udawać ,że bycie w wolnym związku nie przeszkadza? Może formalizowanie coś zmienia, może osiadamy na laurach, ale to wszystko co sie dzieje zalezy tylko od nas samych. W małżeństwie też można się realizować, też można mieć swoje zajęcia, znajomych, samotnie raz na jakiś czas.Ale przynajmniej ma się świadomość, że ktoś z nami jest, ktoś kto się zadeklarował i z własnej woli wybrał z tysięcy , milionów właśnie mnie. To musi być super uczucie.Zazdroszcze wszystkim mężatkom:)"
#30
Napisany 12 kwiecień 2008 - 10:05
tu chyba nie ma znaczenia czy związek z papierkiem czy bez ... ludzie po prostu z tej oszałamiającej możności wyboru nie potrafią być razem - po co skoro za rogiem może czeka na mnie coś fajniejszego? Nie tylko rzeczy nam się szybko nudzą - coraz częściej nudzą nam się ludzie ... jakie to jest smutne. Czasem się zastanawiam poznając kogoś ile będe dla niego atrakcyjna - rok, dwa a potem co ? bo się mu znudziłam? bo " nie idziemy w tym samym kierunku" ? bo nie spełnia swoich marzeń przez związek? bo to za trudne? za duża odpowiedzialność ? i żegnaj ...
Kurcze a mi się wydaje ciągle że jestem za mało odpowiedzialna ... Czasem przeraża mnie ten świat. Czasem przerażają mnie ludzie. A jednak mam nadzieję na to że spotkam kogoś z kim stworze trwały związek (nie ważne czy małżeństwo czy nie ... - po prostu być razem).
Kurcze a mi się wydaje ciągle że jestem za mało odpowiedzialna ... Czasem przeraża mnie ten świat. Czasem przerażają mnie ludzie. A jednak mam nadzieję na to że spotkam kogoś z kim stworze trwały związek (nie ważne czy małżeństwo czy nie ... - po prostu być razem).
1 Użytkowników czyta ten temat
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych użytkowników












