(...) Przez pięć dni słucham głosów Auschwitz i Birkenau razem z ludźmi z całego świata. Buddystami, żydami, katolikami, muzułmanami. Potomkami ofiar, potomkami katów i osobami niezwiązanymi z tym miejscem. Stałymi bywalcami medytacji oświęcimskich (odbywają się po raz 16.) i nowicjuszami. Pod Ścianą Śmierci. W barakach – muzeum, gdzie bezgłośnie krzyczą góry znoszonych butów, włosów, walizek, misek, grzebieni. Na gruzach krematoriów. Na rampie. W łaźni.
Małgorzata Jakubczak prowadzi jedną z kilkuosobowych grup, na które podzieleni są uczestnicy medytacji: – Kto tu przyjeżdża? Ludzie zaangażowani, którzy chcą coś zrobić dla świata. Po co? Uświadomiłam to sobie, kiedy ktoś określił medytacje jako rekolekcje, czyli „przypominanie”. Przyjeżdżamy wszyscy po to, żeby przypomnieć sobie, co to znaczy człowiek. A może co nie powinno znaczyć. (...)
Medytacje oświęcimskie
Rozpoczęte przez olamijakoska, sie 26 2010 10:06
1 odpowiedzi na ten temat
1 Użytkowników czyta ten temat
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych użytkowników












