Rejmer: skraje i skrawki

Małgorzata Rejmer: Lustro i oko

Nie pamiętam, kiedy zobaczyłam po raz pierwszy zdjęcia Andreia Pandele, ale zadziałały na mnie z siłą wirusa – natychmiast zainfekowały umysł i wżarły się w moje myślenie o Rumunii. Zdjęcia z końca lat 70. i z lat 80., z najgorszego czasu „Złotej Epoki” Ceausescu wydały mi się piękne i absurdalne, ostre jak cięcie skalpelem. Porażające.

Rejmer: Florencja

Małgorzata Rejmer: Przepraszam, muszę już iść

Jak każdej osobie z instynktem samozachowawczym, włącza mi się czasem tryb „uciekaj stąd”. W środku mojej głowy stoi katapulta, muszę się regularnie wystrzeliwać w jakieś gdzie indziej, żeby chcieć wracać do świata, w którym żyję. Jestem jak stojąca woda z Williama Blake’a, jeśli pozostaję w tym samym w miejscu, w mój organizm wlewa się trucizna. Gdzieś z tyłu głowy tkwi to samo zdanie: Przepraszam, muszę już iść.