Styl Życia

Franek, nie do wiary!

Położna prosi, abym podpisał akt pobrania małego. Nie odda jednak Franciszka, jeśli nie przyrzeknę, że napiszę coś o tym zdarzeniu w „Zwierciadle”, bo czyta nasze pismo. Lepiej jednak brzmi Franek niż Franciszek, kiedy ktoś ma trzy dni życia, tylko ssie, płacze i śpi.

Firmowe potyczki

Praca naprawdę byłaby wspaniała, gdyby nie ci ludzie… lubisz ją, ale czasem wady kolegów wyprowadzają cię z równowagi. Na szczęście są sposoby, by okiełznać firmowe godzille i wytrzymać z ludźmi nie do wytrzymania.

Edynburg – pamięć miejsc

Wszystkie miasta mają swoje legendy. Jedne bardziej ciekawe, inne bardziej prawdziwe. Im mniej potwierdzonych danych, zapisów historycznych, tym większa przestrzeń dla narodzin niewiarygodnych historii. Czy są tylko wymysłem?

Mój dom w stylu Eko

Drobiazgowo segregują śmieci, używają energii odnawialnej, zakładają gadające krany oszczędzające wodę… Ekolodzy są gotowi do wielu poświęceń, żeby żyć w zgodzie z naturą.

Dubaj – Zamki na piasku

Tu wszystko musi być naj. Największe, najdroższe, najnowocześniejsze. Ale za cudami architektury i tłumami turystów kryje się też normalne, codzienne życie mieszkańców. To już inny Dubaj. Także pełen skrajności.

Pustka w wielkim mieście

Mamy dzidziusia. Niniejszym założyliśmy rodzinę. Nieco „kocią” – na kocią łapę, ale prawdziwą, bo absorbującą i bałaganiącą. Z psem, co wskakuje na łóżko, i z telewizorem, pełną lodówką i dużą sofą. Zostałam matką Polką i Panią – Władczynią Domu.

Dyrektor Jarek

Co robić, gdy zwierzchnikiem w pracy zostaje bliska nam osoba lub weszliśmy w zażyłość z szefem? Czy uciekać z firmy? Niekoniecznie. Lepiej stać się mistrzem dyplomacji.

Windą na trawnik, czyli „zielony” remiks z przeszłości

W Muzeum Historycznym Hrabstwa Mills w stanie Iowa zrekonstruowano ziemiankę z epoki neolitu. Gdyby nie umocnione drewnianymi palami wejście, nie przyszłoby mi do głowy, że porośnięte trawą małe wybrzuszenie terenu mogło być kiedyś czyimś domem.

Kropki i krople w locie

Jestem po lekturze kilkuset dzienników, które napłynęły na kolejny nasz konkurs w magazynie. Znowu więc zanurzyłem się w Waszym życiu tak głęboko, że teraz niechętnie wracam do swojego. Może też dlatego, że mimo wszystko łatwiej znosić cudze dramaty niż swoje.