Kuchnia Moniomentalna

„Życie na przekąskę” Moniki Małkowskiej

„Jednak nie samym octem się żyło, jak zapewniają ci, którzy mają pamięć słabą albo powód, żeby się przy occie upierać”, pisze Monika Małkowska w swojej książce „Życie na przekąskę”, która 20 maja 2015 ukazuje się nakładem Świata Książki.|„Jednak nie samym octem się żyło, jak zapewniają ci, którzy mają pamięć słabą albo powód, żeby się przy occie upierać”, pisze Monika Małkowska w swojej książce „Życie na przekąskę”, która 20 maja 2015 ukazuje się nakładem Świata Książki.|„Jednak nie samym octem się żyło, jak zapewniają ci, którzy mają pamięć słabą albo powód, żeby się przy occie upierać”, pisze Monika Małkowska w swojej książce „Życie na przekąskę”, która 20 maja 2015 ukazuje się nakładem Świata Książki.|„Jednak nie samym octem się żyło, jak zapewniają ci, którzy mają pamięć słabą albo powód, żeby się przy occie upierać”, pisze Monika Małkowska w swojej książce „Życie na przekąskę”, która 20 maja 2015 ukazuje się nakładem Świata Książki.|„Jednak nie samym octem się żyło, jak zapewniają ci, którzy mają pamięć słabą albo powód, żeby się przy occie upierać”, pisze Monika Małkowska w swojej książce „Życie na przekąskę”, która 20 maja 2015 ukazuje się nakładem Świata Książki.|„Jednak nie samym octem się żyło, jak zapewniają ci, którzy mają pamięć słabą albo powód, żeby się przy occie upierać”, pisze Monika Małkowska w swojej książce „Życie na przekąskę”, która 20 maja 2015 ukazuje się nakładem Świata Książki.

Małkowska:„polish ham”, kukurydza Fructopolu i polsko-węgierskie sałatki

Kiedyś Budapeszt wydawał mi się rajem – na jego tle PRL-owska Warszawa prezentowała się skromnie, i to pod każdym względem: architektonicznym, kulinarnym, zabawowym. Klimat wielkiego świata – Dunaj, mosty, knajpki, wina, no i ten Balaton na wyciągnięcie ręki.|Kiedyś Budapeszt wydawał mi się rajem – na jego tle PRL-owska Warszawa prezentowała się skromnie, i to pod każdym względem: architektonicznym, kulinarnym, zabawowym. Klimat wielkiego świata – Dunaj, mosty, knajpki, wina, no i ten Balaton na wyciągnięcie ręki.

Małkowska:Śledź nie doczekał

Twórcze osobowości nigdy nie zamykają się w granicach jednej jedynej dziedziny. Szukają, zmieniają pola działania, próbują z każdej czynności wycisnąć coś dla siebie. Byle nie nudzić się, byle nie wpaść w rutynę. Kiedyś to przeczuwałam – teraz jestem pewna.

Małkowska i kartoflanka na boczku

Dziś o kluczach – bo to kluczowy i symboliczny przedmiot dla każdego, kto latami koczował tu i tam, nieraz kątem.|Dziś o kluczach – bo to kluczowy i symboliczny przedmiot dla każdego, kto latami koczował tu i tam, nieraz kątem.|Dziś o kluczach – bo to kluczowy i symboliczny przedmiot dla każdego, kto latami koczował tu i tam, nieraz kątem.

Małkowska: gicz cielęca

W ubiegłym roku na zaocznych studiach Wydziału Sztuki Mediów pojawiła się śliczna dziewczyna, która… mnie znała. Bez vice versa. Jak się okazało, wnuczka Eli Dryll-Glińskiej, primo voto Wlazło. Słyszała o mnie od babci. Ta zaś zapraszała mnie wielokrotnie do swych telewizyjnych programów, nagrywanych dla Dwójki. Dotyczyły polskich twórców, tych z górnej półki. Udzielałam się w nich, zarabiałam przewidziane cennikiem grosze (ale jednak nie gratis!), a nawet zaprzyjaźniłam się z autorką, nieświadoma, jakie spotyka mnie szczęście.
Dotarło to do mnie w ostatnich latach, kiedy przestano płacić „gości” i „ekspertom” występującym w mediach; gdy szefowie stacji oraz redaktorzy odpowiedzialni za programy przestali reagować na jakiekolwiek próby kontaktów ze strony tych, co na zewnątrz. Za to gdy sami potrzebują delikwenta, gotowi są stanąć na uszach i wachlować komplementami.
|W ubiegłym roku na zaocznych studiach Wydziału Sztuki Mediów pojawiła się śliczna dziewczyna, która… mnie znała. Bez vice versa. Jak się okazało, wnuczka Eli Dryll-Glińskiej, primo voto Wlazło. Słyszała o mnie od babci. Ta zaś zapraszała mnie wielokrotnie do swych telewizyjnych programów, nagrywanych dla Dwójki. Dotyczyły polskich twórców, tych z górnej półki. Udzielałam się w nich, zarabiałam przewidziane cennikiem grosze (ale jednak nie gratis!), a nawet zaprzyjaźniłam się z autorką, nieświadoma, jakie spotyka mnie szczęście.
Dotarło to do mnie w ostatnich latach, kiedy przestano płacić „gości” i „ekspertom” występującym w mediach; gdy szefowie stacji oraz redaktorzy odpowiedzialni za programy przestali reagować na jakiekolwiek próby kontaktów ze strony tych, co na zewnątrz. Za to gdy sami potrzebują delikwenta, gotowi są stanąć na uszach i wachlować komplementami.
|W ubiegłym roku na zaocznych studiach Wydziału Sztuki Mediów pojawiła się śliczna dziewczyna, która… mnie znała. Bez vice versa. Jak się okazało, wnuczka Eli Dryll-Glińskiej, primo voto Wlazło. Słyszała o mnie od babci. Ta zaś zapraszała mnie wielokrotnie do swych telewizyjnych programów, nagrywanych dla Dwójki. Dotyczyły polskich twórców, tych z górnej półki. Udzielałam się w nich, zarabiałam przewidziane cennikiem grosze (ale jednak nie gratis!), a nawet zaprzyjaźniłam się z autorką, nieświadoma, jakie spotyka mnie szczęście.
Dotarło to do mnie w ostatnich latach, kiedy przestano płacić „gości” i „ekspertom” występującym w mediach; gdy szefowie stacji oraz redaktorzy odpowiedzialni za programy przestali reagować na jakiekolwiek próby kontaktów ze strony tych, co na zewnątrz. Za to gdy sami potrzebują delikwenta, gotowi są stanąć na uszach i wachlować komplementami.

Małkowska: sałatka z dorsza

Czy ktoś pamięta ten nieprawdopodobny boom radzieckiej, potem rosyjskiej sztuki na światowym rynku? Nagle niektórzy z nich z biedaków przeobrazili się w milionerów; w sławy, o które zabiegali zachodni marszandzi. Stało się to zbyt szybko, żeby artyści, przez lata sowieckiej władzy trzymani na postronku, nadążyli psychicznie za sukcesem; zdołali go przyswoić; umiejętnie gospodarować zdobyczami. Niestety, szczęście krótko trwało. Zaraz w zwartych szeregach nadeszli Chińczycy; potem byli Afroamerykanie, aborygeni, Afrykańczycy, ludy kaukaskie i inne etniczne ciekawostki. O Rosjanach zapomniano – z nielicznymi wyjątkami. W tej paradzie egzotyki (dla Zachodu) przewinęli się też Polacy, chwilę po obaleniu socjalistycznej władzy. |Czy ktoś pamięta ten nieprawdopodobny boom radzieckiej, potem rosyjskiej sztuki na światowym rynku? Nagle niektórzy z nich z biedaków przeobrazili się w milionerów; w sławy, o które zabiegali zachodni marszandzi. Stało się to zbyt szybko, żeby artyści, przez lata sowieckiej władzy trzymani na postronku, nadążyli psychicznie za sukcesem; zdołali go przyswoić; umiejętnie gospodarować zdobyczami. Niestety, szczęście krótko trwało. Zaraz w zwartych szeregach nadeszli Chińczycy; potem byli Afroamerykanie, aborygeni, Afrykańczycy, ludy kaukaskie i inne etniczne ciekawostki. O Rosjanach zapomniano – z nielicznymi wyjątkami. W tej paradzie egzotyki (dla Zachodu) przewinęli się też Polacy, chwilę po obaleniu socjalistycznej władzy. |Czy ktoś pamięta ten nieprawdopodobny boom radzieckiej, potem rosyjskiej sztuki na światowym rynku? Nagle niektórzy z nich z biedaków przeobrazili się w milionerów; w sławy, o które zabiegali zachodni marszandzi. Stało się to zbyt szybko, żeby artyści, przez lata sowieckiej władzy trzymani na postronku, nadążyli psychicznie za sukcesem; zdołali go przyswoić; umiejętnie gospodarować zdobyczami. Niestety, szczęście krótko trwało. Zaraz w zwartych szeregach nadeszli Chińczycy; potem byli Afroamerykanie, aborygeni, Afrykańczycy, ludy kaukaskie i inne etniczne ciekawostki. O Rosjanach zapomniano – z nielicznymi wyjątkami. W tej paradzie egzotyki (dla Zachodu) przewinęli się też Polacy, chwilę po obaleniu socjalistycznej władzy. |Czy ktoś pamięta ten nieprawdopodobny boom radzieckiej, potem rosyjskiej sztuki na światowym rynku? Nagle niektórzy z nich z biedaków przeobrazili się w milionerów; w sławy, o które zabiegali zachodni marszandzi. Stało się to zbyt szybko, żeby artyści, przez lata sowieckiej władzy trzymani na postronku, nadążyli psychicznie za sukcesem; zdołali go przyswoić; umiejętnie gospodarować zdobyczami. Niestety, szczęście krótko trwało. Zaraz w zwartych szeregach nadeszli Chińczycy; potem byli Afroamerykanie, aborygeni, Afrykańczycy, ludy kaukaskie i inne etniczne ciekawostki. O Rosjanach zapomniano – z nielicznymi wyjątkami. W tej paradzie egzotyki (dla Zachodu) przewinęli się też Polacy, chwilę po obaleniu socjalistycznej władzy. |Czy ktoś pamięta ten nieprawdopodobny boom radzieckiej, potem rosyjskiej sztuki na światowym rynku? Nagle niektórzy z nich z biedaków przeobrazili się w milionerów; w sławy, o które zabiegali zachodni marszandzi. Stało się to zbyt szybko, żeby artyści, przez lata sowieckiej władzy trzymani na postronku, nadążyli psychicznie za sukcesem; zdołali go przyswoić; umiejętnie gospodarować zdobyczami. Niestety, szczęście krótko trwało. Zaraz w zwartych szeregach nadeszli Chińczycy; potem byli Afroamerykanie, aborygeni, Afrykańczycy, ludy kaukaskie i inne etniczne ciekawostki. O Rosjanach zapomniano – z nielicznymi wyjątkami. W tej paradzie egzotyki (dla Zachodu) przewinęli się też Polacy, chwilę po obaleniu socjalistycznej władzy. |Czy ktoś pamięta ten nieprawdopodobny boom radzieckiej, potem rosyjskiej sztuki na światowym rynku? Nagle niektórzy z nich z biedaków przeobrazili się w milionerów; w sławy, o które zabiegali zachodni marszandzi. Stało się to zbyt szybko, żeby artyści, przez lata sowieckiej władzy trzymani na postronku, nadążyli psychicznie za sukcesem; zdołali go przyswoić; umiejętnie gospodarować zdobyczami. Niestety, szczęście krótko trwało. Zaraz w zwartych szeregach nadeszli Chińczycy; potem byli Afroamerykanie, aborygeni, Afrykańczycy, ludy kaukaskie i inne etniczne ciekawostki. O Rosjanach zapomniano – z nielicznymi wyjątkami. W tej paradzie egzotyki (dla Zachodu) przewinęli się też Polacy, chwilę po obaleniu socjalistycznej władzy. |Czy ktoś pamięta ten nieprawdopodobny boom radzieckiej, potem rosyjskiej sztuki na światowym rynku? Nagle niektórzy z nich z biedaków przeobrazili się w milionerów; w sławy, o które zabiegali zachodni marszandzi. Stało się to zbyt szybko, żeby artyści, przez lata sowieckiej władzy trzymani na postronku, nadążyli psychicznie za sukcesem; zdołali go przyswoić; umiejętnie gospodarować zdobyczami. Niestety, szczęście krótko trwało. Zaraz w zwartych szeregach nadeszli Chińczycy; potem byli Afroamerykanie, aborygeni, Afrykańczycy, ludy kaukaskie i inne etniczne ciekawostki. O Rosjanach zapomniano – z nielicznymi wyjątkami. W tej paradzie egzotyki (dla Zachodu) przewinęli się też Polacy, chwilę po obaleniu socjalistycznej władzy. |Czy ktoś pamięta ten nieprawdopodobny boom radzieckiej, potem rosyjskiej sztuki na światowym rynku? Nagle niektórzy z nich z biedaków przeobrazili się w milionerów; w sławy, o które zabiegali zachodni marszandzi. Stało się to zbyt szybko, żeby artyści, przez lata sowieckiej władzy trzymani na postronku, nadążyli psychicznie za sukcesem; zdołali go przyswoić; umiejętnie gospodarować zdobyczami. Niestety, szczęście krótko trwało. Zaraz w zwartych szeregach nadeszli Chińczycy; potem byli Afroamerykanie, aborygeni, Afrykańczycy, ludy kaukaskie i inne etniczne ciekawostki. O Rosjanach zapomniano – z nielicznymi wyjątkami. W tej paradzie egzotyki (dla Zachodu) przewinęli się też Polacy, chwilę po obaleniu socjalistycznej władzy. |Czy ktoś pamięta ten nieprawdopodobny boom radzieckiej, potem rosyjskiej sztuki na światowym rynku? Nagle niektórzy z nich z biedaków przeobrazili się w milionerów; w sławy, o które zabiegali zachodni marszandzi. Stało się to zbyt szybko, żeby artyści, przez lata sowieckiej władzy trzymani na postronku, nadążyli psychicznie za sukcesem; zdołali go przyswoić; umiejętnie gospodarować zdobyczami. Niestety, szczęście krótko trwało. Zaraz w zwartych szeregach nadeszli Chińczycy; potem byli Afroamerykanie, aborygeni, Afrykańczycy, ludy kaukaskie i inne etniczne ciekawostki. O Rosjanach zapomniano – z nielicznymi wyjątkami. W tej paradzie egzotyki (dla Zachodu) przewinęli się też Polacy, chwilę po obaleniu socjalistycznej władzy. |Czy ktoś pamięta ten nieprawdopodobny boom radzieckiej, potem rosyjskiej sztuki na światowym rynku? Nagle niektórzy z nich z biedaków przeobrazili się w milionerów; w sławy, o które zabiegali zachodni marszandzi. Stało się to zbyt szybko, żeby artyści, przez lata sowieckiej władzy trzymani na postronku, nadążyli psychicznie za sukcesem; zdołali go przyswoić; umiejętnie gospodarować zdobyczami. Niestety, szczęście krótko trwało. Zaraz w zwartych szeregach nadeszli Chińczycy; potem byli Afroamerykanie, aborygeni, Afrykańczycy, ludy kaukaskie i inne etniczne ciekawostki. O Rosjanach zapomniano – z nielicznymi wyjątkami. W tej paradzie egzotyki (dla Zachodu) przewinęli się też Polacy, chwilę po obaleniu socjalistycznej władzy. |Czy ktoś pamięta ten nieprawdopodobny boom radzieckiej, potem rosyjskiej sztuki na światowym rynku? Nagle niektórzy z nich z biedaków przeobrazili się w milionerów; w sławy, o które zabiegali zachodni marszandzi. Stało się to zbyt szybko, żeby artyści, przez lata sowieckiej władzy trzymani na postronku, nadążyli psychicznie za sukcesem; zdołali go przyswoić; umiejętnie gospodarować zdobyczami. Niestety, szczęście krótko trwało. Zaraz w zwartych szeregach nadeszli Chińczycy; potem byli Afroamerykanie, aborygeni, Afrykańczycy, ludy kaukaskie i inne etniczne ciekawostki. O Rosjanach zapomniano – z nielicznymi wyjątkami. W tej paradzie egzotyki (dla Zachodu) przewinęli się też Polacy, chwilę po obaleniu socjalistycznej władzy. |Czy ktoś pamięta ten nieprawdopodobny boom radzieckiej, potem rosyjskiej sztuki na światowym rynku? Nagle niektórzy z nich z biedaków przeobrazili się w milionerów; w sławy, o które zabiegali zachodni marszandzi. Stało się to zbyt szybko, żeby artyści, przez lata sowieckiej władzy trzymani na postronku, nadążyli psychicznie za sukcesem; zdołali go przyswoić; umiejętnie gospodarować zdobyczami. Niestety, szczęście krótko trwało. Zaraz w zwartych szeregach nadeszli Chińczycy; potem byli Afroamerykanie, aborygeni, Afrykańczycy, ludy kaukaskie i inne etniczne ciekawostki. O Rosjanach zapomniano – z nielicznymi wyjątkami. W tej paradzie egzotyki (dla Zachodu) przewinęli się też Polacy, chwilę po obaleniu socjalistycznej władzy.

Małkowska: sałatki i zapiekanki…

O Hannie i Gabrielu Rechowiczach było głośno za ich życia – stanowili barwną parę; ich dom, stroje, zachowanie, wreszcie – wolny zawód odbiegały od PRL-owskich standardów. Jeszcze pod koniec lat 80. ich pracownia służyła jako malownicze tło do zdjęć na okładkę płyty… Hanki Banaszak. Wiem, bo współpracowałam przy stylizacji tych fot. Atelier Rechowiczów uznano za egzotykę konweniującą z lirycznymi piosenkami Hani.
Osobiście Rechowiczów nie znałam. Za to ich córkę Zuzannę – tak. Nawet poduczałam ją francuskiego…

Małkowska: makaron i pieczarki

Niedawno usiłowałam zrobić sos grzybowy wedle przepisu, nie pomnę z jakiej książki. Wyszły kluchy w burej cieczy. Ohyda. Wylałam do kibla, zanim ktokolwiek zobaczył efekty przepisowej edukacji kulinarnej. Dawno, dawno temu postąpiłam podobnie – kiedy po raz pierwszy stanęłam przy garach, z ambicjami przerastającymi możliwości mniej więcej dziesięciolatki. Przyrządziłam danie ze smażonego serka topionego wymieszanego z surową marchewką. Te dwie materie nie chciały się połączyć. Przypalało się i pachniało tak paskudnie, że wywaliłam bez próby próbowania.
Ślady eksperymentu zostały zatarte, lecz zapach nie chciał wywietrzeć. Przyszła babcia, pociągnęła nosem i zawyrokowała: – Będzie zmiana pogody, z rur znów cuchnie…

Małkowska i kurczak na słodko

Z różnych fachowych pism wiem, że niejaki Ulrich Krempel zrobił karierę jako kurator wystaw i ważna persona w międzynarodowym środowisku sztuki. Poznałam go w Warszawie, kiedy jeszcze pełnił funkcję dyrektora galerii w Düsseldorfie. Był uroczy. Wystylizowany (od strony wizualnej) na romantyka i jak tamci skłonny do lekkiej egzaltacji. |Z różnych fachowych pism wiem, że niejaki Ulrich Krempel zrobił karierę jako kurator wystaw i ważna persona w międzynarodowym środowisku sztuki. Poznałam go w Warszawie, kiedy jeszcze pełnił funkcję dyrektora galerii w Düsseldorfie. Był uroczy. Wystylizowany (od strony wizualnej) na romantyka i jak tamci skłonny do lekkiej egzaltacji.

Małkowska: mus z jarmużu, rostbef i sałatka z cykorii

Wczoraj siedzieliśmy w ogrodzie u przyjaciół. Sześć osób, jedna bystrzejsza od drugiej; wszyscy „zasłużeni dla kultury”. Gorąco, cudownie. Przy winie i salacie z kawałkami usmażonej kury gadaliśmy o wszystkim. Także o kłopotach zaopatrzeniowych w najgorszej (z punktu widzenia gospodyni odpowiedzialnej za żywienie rodziny) PRL-owskiej dekadzie: o latach 80. Powiedziałam o „Życiu na przekąskę” i reaktywowaniu książki po ćwierćwieczu. Wtedy posypały się anegdoty i wspomnienia. Okazało się, ze większości z nas, również naszym rodzicom życie ratowały cielęciniary oraz bazary. Najgorzej było z alkoholem, zwłaszcza, gdy zabrakło go podczas przyjęcia. Wtedy odbywano niebezpieczne wyprawy na melinę, najpierw z trudem tropiąc taksówkę. Ale jak ta wódka smakowała! |Wczoraj siedzieliśmy w ogrodzie u przyjaciół. Sześć osób, jedna bystrzejsza od drugiej; wszyscy „zasłużeni dla kultury”. Gorąco, cudownie. Przy winie i salacie z kawałkami usmażonej kury gadaliśmy o wszystkim. Także o kłopotach zaopatrzeniowych w najgorszej (z punktu widzenia gospodyni odpowiedzialnej za żywienie rodziny) PRL-owskiej dekadzie: o latach 80. Powiedziałam o „Życiu na przekąskę” i reaktywowaniu książki po ćwierćwieczu. Wtedy posypały się anegdoty i wspomnienia. Okazało się, ze większości z nas, również naszym rodzicom życie ratowały cielęciniary oraz bazary. Najgorzej było z alkoholem, zwłaszcza, gdy zabrakło go podczas przyjęcia. Wtedy odbywano niebezpieczne wyprawy na melinę, najpierw z trudem tropiąc taksówkę. Ale jak ta wódka smakowała!