Maia Sobczak

Sobczak łapie zapach jabłek

Jest godzina 6.00, budzik wydziera się w niebogłosy. Postawiłam go w bezpiecznej odległości.
Wiem już, że jak jest za blisko, może się zdarzyć że utulę go w swoich ramionach i razem prześpimy się odrobinę za długo.
|Jest godzina 6.00, budzik wydziera się w niebogłosy. Postawiłam go w bezpiecznej odległości.
Wiem już, że jak jest za blisko, może się zdarzyć że utulę go w swoich ramionach i razem prześpimy się odrobinę za długo.
|Jest godzina 6.00, budzik wydziera się w niebogłosy. Postawiłam go w bezpiecznej odległości.
Wiem już, że jak jest za blisko, może się zdarzyć że utulę go w swoich ramionach i razem prześpimy się odrobinę za długo.
|Jest godzina 6.00, budzik wydziera się w niebogłosy. Postawiłam go w bezpiecznej odległości.
Wiem już, że jak jest za blisko, może się zdarzyć że utulę go w swoich ramionach i razem prześpimy się odrobinę za długo.