Ugryzienie Kozak

Kozak: jak narzekać w restauracji?

Jak mogę to zrobić kelnerowi? Jak mogę to zrobić kucharzowi? Myślą setki, tysiące Polaków, którzy właśnie nie mogąc przełknąć swojego żylastego kotleta, kurczaka w wersji medium-rare, szmatowatego żuru NIE NARZEKAJĄ! Nie zwracają do kuchni, nie reklamują. Tym samym podtrzymują status quo: w polskich restauracjach traktuje się bowiem klienta tak, jak klient sam siebie: bez szacunku. |Jak mogę to zrobić kelnerowi? Jak mogę to zrobić kucharzowi? Myślą setki, tysiące Polaków, którzy właśnie nie mogąc przełknąć swojego żylastego kotleta, kurczaka w wersji medium-rare, szmatowatego żuru NIE NARZEKAJĄ! Nie zwracają do kuchni, nie reklamują. Tym samym podtrzymują status quo: w polskich restauracjach traktuje się bowiem klienta tak, jak klient sam siebie: bez szacunku. |Jak mogę to zrobić kelnerowi? Jak mogę to zrobić kucharzowi? Myślą setki, tysiące Polaków, którzy właśnie nie mogąc przełknąć swojego żylastego kotleta, kurczaka w wersji medium-rare, szmatowatego żuru NIE NARZEKAJĄ! Nie zwracają do kuchni, nie reklamują. Tym samym podtrzymują status quo: w polskich restauracjach traktuje się bowiem klienta tak, jak klient sam siebie: bez szacunku.

Kozak i nowy autorski sklepik

Najlepiej się zgubić, nawet we własnym mieście. Zazwyczaj sprzyjają temu „dodatkowe” pół godziny, odwołane spotkania. Ja dzięki takiemu odwołanemu wpadłam na nowy autorski sklep z jedzeniem w samym centrum Warszawy.|Najlepiej się zgubić, nawet we własnym mieście. Zazwyczaj sprzyjają temu „dodatkowe” pół godziny, odwołane spotkania. Ja dzięki takiemu odwołanemu wpadłam na nowy autorski sklep z jedzeniem w samym centrum Warszawy.|Najlepiej się zgubić, nawet we własnym mieście. Zazwyczaj sprzyjają temu „dodatkowe” pół godziny, odwołane spotkania. Ja dzięki takiemu odwołanemu wpadłam na nowy autorski sklep z jedzeniem w samym centrum Warszawy.

Kozak je owady

Moje pierwsze spotkanie z jadalnym i przeznaczonym do jedzenia owadem miało miejsce w kuchni mojego brata. W przewróconym słoiczku z IKEA znalazłam dziwne syczące coś, co okazało się być „niedojedzonym” karaczanem, który pozostał po jednej z „uczt” robionych z produktów Fabryki Owadów. Karaczan podobno był chimeryczny, udawał, ze nie zje jabłuszka dopóki się go nie zostawiło z nim sam na sam a wtedy się na nie rzucał. Jak dla mnie – było to nie tyle jedzenie, co raczej idealne zwierzątko domowe dla niektórych znajomych i szczerze zachęcałabym sympatycznych właścicieli Fabryki Owadów do rozważenia tej opcji.

Kozak słucha koncertu na warzywa

Nie baw się jedzeniem! – słyszymy od dziecka, tymczasem jedzenie to jeden z najbardziej kreatywnych materiałów. Udowodnił to dyrygowany przez Wojtka Blecharza „Branches“ Johna Cage’a, muzycznego wizjonera – utwór na gałęzie, kaktusy, ale też ryż, fasolę i przede wszystkim warzywa. |Nie baw się jedzeniem! – słyszymy od dziecka, tymczasem jedzenie to jeden z najbardziej kreatywnych materiałów. Udowodnił to dyrygowany przez Wojtka Blecharza „Branches“ Johna Cage’a, muzycznego wizjonera – utwór na gałęzie, kaktusy, ale też ryż, fasolę i przede wszystkim warzywa.

Kozak: co zjeść na Islandii?

– Co do diaska można zjeść na wulkanicznej wyspie?- myślałam wybierając się do Reykyaviku. I kogo do licha zapytać o radę? Odpowiedź okazała się być najprostsza na świecie: facebooka. |- Co do diaska można zjeść na wulkanicznej wyspie?- myślałam wybierając się do Reykyaviku. I kogo do licha zapytać o radę? Odpowiedź okazała się być najprostsza na świecie: facebooka.

Kozak o grzechach otwartej kuchni

Od kiedy w Polsce pojawiły się tzw. „otwarte kuchnie“ – wszyscy się nimi zachwycają. Jeśli restauracja ma otwartą kuchnię to zazwyczaj znaczy, ze jest lepsza, fajniejsza, bardziej ekskluzywna. Ja z otwartymi kuchniami mam jednak pewien problem…

Kozak poleca jedzenie na Miesiąc Fotografii w Krakowie

Przyjeżdżacie na Miesiąc Fotografii do Krakowa? Chcielibyście wiedzieć, gdzie można zjeść coś dobrego? Razem z Magdą Wójcik z krakowskiej Gazety Wyborczej przygotowałyśmy dla was krótki przewodnik po naszych ulubionych krakowskich miejscach, które warto odwiedzić przechodząc z jednej galerii do drugiej. Ja zrobiłam to trochę egoistycznie: nie będę musiała tłumaczyć każdemu z osobna… |Przyjeżdżacie na Miesiąc Fotografii do Krakowa? Chcielibyście wiedzieć, gdzie można zjeść coś dobrego? Razem z Magdą Wójcik z krakowskiej Gazety Wyborczej przygotowałyśmy dla was krótki przewodnik po naszych ulubionych krakowskich miejscach, które warto odwiedzić przechodząc z jednej galerii do drugiej. Ja zrobiłam to trochę egoistycznie: nie będę musiała tłumaczyć każdemu z osobna… |Przyjeżdżacie na Miesiąc Fotografii do Krakowa? Chcielibyście wiedzieć, gdzie można zjeść coś dobrego? Razem z Magdą Wójcik z krakowskiej Gazety Wyborczej przygotowałyśmy dla was krótki przewodnik po naszych ulubionych krakowskich miejscach, które warto odwiedzić przechodząc z jednej galerii do drugiej. Ja zrobiłam to trochę egoistycznie: nie będę musiała tłumaczyć każdemu z osobna…

Kozak recenzuje filmy o jedzeniu na PLANETE + DOC Festiwal

Jesteśmy tym, co jemy – mówi w pierwszych minutach filmu o sobie założyciel ruchu Slow Food Carlo Petrini. Filmy pokazywane w sekcji „Jedz lokalnie, myśl globalnie” PLANETE+ DOC FILM FESTIVAL udowadniają, ze takie stwierdzenie może mieć o wiele więcej kontekstów, niż mogą spodziewać się nawet najbardziej postępowi krytycy kulinarni.

Kozak o intuicji restauracyjnej…

Jest podobno coś takiego jak restauracyjna intuicja. Coś, co mówi ci, ze tu wejść warto, a tam nie chwytaj się za widelec, bo tu niejadalnie. Co ciekawe, większość ludzi przy okazjach takich jak Majówka kompletnie wydaje się tego instynktu nie mieć… |Jest podobno coś takiego jak restauracyjna intuicja. Coś, co mówi ci, ze tu wejść warto, a tam nie chwytaj się za widelec, bo tu niejadalnie. Co ciekawe, większość ludzi przy okazjach takich jak Majówka kompletnie wydaje się tego instynktu nie mieć… |Jest podobno coś takiego jak restauracyjna intuicja. Coś, co mówi ci, ze tu wejść warto, a tam nie chwytaj się za widelec, bo tu niejadalnie. Co ciekawe, większość ludzi przy okazjach takich jak Majówka kompletnie wydaje się tego instynktu nie mieć… |Jest podobno coś takiego jak restauracyjna intuicja. Coś, co mówi ci, ze tu wejść warto, a tam nie chwytaj się za widelec, bo tu niejadalnie. Co ciekawe, większość ludzi przy okazjach takich jak Majówka kompletnie wydaje się tego instynktu nie mieć…