Zupa z Bobra

Zupa z Bobra: grillowane kalmary!

Jeden z moich stałych klientów a zarazem przyjaciel szefa zawsze składa swoje zamówienie bezpośrednio w kuchni. Jest bezglutenowcem, to główna wymówka kuchennych wizyt, druga to oczywiście głaskanie swego ego. Niestety dla podtrzymania oficjalnej procedury powtarza obsłudze co ustalił z nami a to najczęściej wpędza biednego kelnera w kompletną dezorientację. Dlaczego? Już mówię.

Zupa z Bobra: krewetki tygrysie z bazylią i limonką

Nie wiem czy popadłem w jakąś zawodową obsesję czy może jednak jedzenie i gotowanie są uniwersalnym sprawdzianem osobowości a w zasadzie ich kompatybilności. Na podstawie przypadkowych obserwacji stwierdzam, że najlepszy i najłatwiejszy kontakt mam z osobami, które jedzą w sposób estetyczny i apetyczny. Z tymi, którzy jedzą tak „jakby robili to za karę” nie zawsze udaje mi się przejść poza pierwszą fazę znajomości czyli kurtuazję. Oczywiście nie jest to regułą i w żadnym stopniu testem, ot ciekawostką.|Nie wiem czy popadłem w jakąś zawodową obsesję czy może jednak jedzenie i gotowanie są uniwersalnym sprawdzianem osobowości a w zasadzie ich kompatybilności. Na podstawie przypadkowych obserwacji stwierdzam, że najlepszy i najłatwiejszy kontakt mam z osobami, które jedzą w sposób estetyczny i apetyczny. Z tymi, którzy jedzą tak „jakby robili to za karę” nie zawsze udaje mi się przejść poza pierwszą fazę znajomości czyli kurtuazję. Oczywiście nie jest to regułą i w żadnym stopniu testem, ot ciekawostką.

Zupa z Bobra: stek wołowy marynowany w kawie i sosie sojowym

Bez porannej kawy jestem jak wysuszony kawałek pieczonej kozy to najbardziej trafiający do mnie element twórczości Jana Sebastiana Bacha. Po pierwsze cieszy, że uzależnienie od kawy nie jest wynalazkiem współczesnym, po drugie doskonale opisuje mój poranny stan. Ponadto ewidentnie wskazuje, że facet lubił zjeść i to nie byle jak. Czyżby był protoplastą rokendrolowca, Iggy Popem baroku? Pewnie wyznawał zasadę kawa, jedzenie, muzyka organowa (haha!)|Bez porannej kawy jestem jak wysuszony kawałek pieczonej kozy to najbardziej trafiający do mnie element twórczości Jana Sebastiana Bacha. Po pierwsze cieszy, że uzależnienie od kawy nie jest wynalazkiem współczesnym, po drugie doskonale opisuje mój poranny stan. Ponadto ewidentnie wskazuje, że facet lubił zjeść i to nie byle jak. Czyżby był protoplastą rokendrolowca, Iggy Popem baroku? Pewnie wyznawał zasadę kawa, jedzenie, muzyka organowa (haha!)

Zupa z Bobra: skonsy marchewkowo-lawendowe

Lawenda, babcia, szafa, stare radio, portret wujka na ścianie (do dziś pamiętam jak mama przekonywała mnie, że ten pan z włosami to ten sam łysy wujek, który siedzi w drugim pokoju, haha!). Tak mniej więcej przebiegał mój tok myślowy dopóki nie uznałem lawendy za przydatny składnik kulinarny. To wymagające zioło, łatwe do przedawkowania a to najkrótsza droga do tego żeby je znielubić.

Zupa z Bobra: kurczak z masłem z czarnego bzu

Zanim przyjechałem do Londynu, oglądając angielskie filmy podziwiałem wyobraźnię scenarzystów a szczególnie ich umiejętność tworzenia barwnych postaci. Szybko jednak okazało się, że to raczej zapis łatwych do zaobserwowania sytuacji niż kunszt autorów. Nie umniejsza to w żadnym stopniu ich atrakcyjności, raczej dodaje uroku i zaciera granicę pomiędzy filmową fikcją a realnym życiem.|Zanim przyjechałem do Londynu, oglądając angielskie filmy podziwiałem wyobraźnię scenarzystów a szczególnie ich umiejętność tworzenia barwnych postaci. Szybko jednak okazało się, że to raczej zapis łatwych do zaobserwowania sytuacji niż kunszt autorów. Nie umniejsza to w żadnym stopniu ich atrakcyjności, raczej dodaje uroku i zaciera granicę pomiędzy filmową fikcją a realnym życiem.|Zanim przyjechałem do Londynu, oglądając angielskie filmy podziwiałem wyobraźnię scenarzystów a szczególnie ich umiejętność tworzenia barwnych postaci. Szybko jednak okazało się, że to raczej zapis łatwych do zaobserwowania sytuacji niż kunszt autorów. Nie umniejsza to w żadnym stopniu ich atrakcyjności, raczej dodaje uroku i zaciera granicę pomiędzy filmową fikcją a realnym życiem.|Zanim przyjechałem do Londynu, oglądając angielskie filmy podziwiałem wyobraźnię scenarzystów a szczególnie ich umiejętność tworzenia barwnych postaci. Szybko jednak okazało się, że to raczej zapis łatwych do zaobserwowania sytuacji niż kunszt autorów. Nie umniejsza to w żadnym stopniu ich atrakcyjności, raczej dodaje uroku i zaciera granicę pomiędzy filmową fikcją a realnym życiem.|Zanim przyjechałem do Londynu, oglądając angielskie filmy podziwiałem wyobraźnię scenarzystów a szczególnie ich umiejętność tworzenia barwnych postaci. Szybko jednak okazało się, że to raczej zapis łatwych do zaobserwowania sytuacji niż kunszt autorów. Nie umniejsza to w żadnym stopniu ich atrakcyjności, raczej dodaje uroku i zaciera granicę pomiędzy filmową fikcją a realnym życiem.

Zupa z Bobra: salsujący dorsz

Często w wywiadach ze znanymi ludźmi, publikowanych w kolorowych magazynach pojawia się pytanie o wymarzone towarzystwo na kolacji. Siłą rzeczy za każdym razem zastanawiam się nad moim zestawem i muszę przyznać, że praktycznie zawsze jest to inna lista, chociaż od pewnego czasu dwa miejsca wydają się zaklepane – Coco Chanel i Tom Ford. Obydwoje za osobowość i ponadczasową elegancję swoich projektów. |Często w wywiadach ze znanymi ludźmi, publikowanych w kolorowych magazynach pojawia się pytanie o wymarzone towarzystwo na kolacji. Siłą rzeczy za każdym razem zastanawiam się nad moim zestawem i muszę przyznać, że praktycznie zawsze jest to inna lista, chociaż od pewnego czasu dwa miejsca wydają się zaklepane – Coco Chanel i Tom Ford. Obydwoje za osobowość i ponadczasową elegancję swoich projektów. |Często w wywiadach ze znanymi ludźmi, publikowanych w kolorowych magazynach pojawia się pytanie o wymarzone towarzystwo na kolacji. Siłą rzeczy za każdym razem zastanawiam się nad moim zestawem i muszę przyznać, że praktycznie zawsze jest to inna lista, chociaż od pewnego czasu dwa miejsca wydają się zaklepane – Coco Chanel i Tom Ford. Obydwoje za osobowość i ponadczasową elegancję swoich projektów.