Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój


Odtwórz
video

Odcinek 10

Agra: Tadż-Mahal

Trudno o bardziej rozpoznawalny, wyrazisty i piękny symbol Indii niż Tadż Mahal.
FotoGaleria Agra: Tadż-Mahal

zobacz także

dołącz do klubu zwierciadła

Czy chcesz otrzymywać powiadomienia o kolejnych odcinkach serii Zakochani w świecie oraz newsletter Zwierciadła?

 

O Odcinku Agra: Tadż-Mahal

Trudno o bardziej rozpoznawalny, wyrazisty i piękny symbol Indii niż Tadż Mahal.
Spotkanie z hidźrami

Dla mniej wtajemniczonych: Tadż Mahal to imponujące, lśniące bielą mauzoleum z charakterystyczną kopułą. Wzniesione kilkaset lat temu w Agrze. Jeden z cudów świata. Znany z niezliczonej ilości zdjęć, broszur i folderów reklamowych. Powstał jako dowód miłości i pamięci Szahdźahana dla ukochanej żony Mumtaz Mahal.  Obowiązkowe miejsce na trasie większości wycieczek. I tak dalej, i tak dalej.

Nie chcemy dublować przewodników, chcemy opowiedzieć jak nam było w Agrze, i jakie wrażenia stamtąd przywieźliśmy. Zatem, naszym zdaniem – tak, zdecydowanie warto wybrać się do  Tadż Mahal. Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy kiedy zobaczyłam go w całej okazałości to „…jest doskonale piękny…”. Zadziwia doskonałą harmonią, elegancją, wyrafinowaniem, a jednocześnie prostotą. „Pochłania” swoim pięknem. I choć nic się w nim nie dzieje, zagarnia wzrok i uwagę na wiele godzin. Tłumy odwiedzających nie odbierają mu uroku, a zagraniczni turyści szybko zapominają o tym, że to jedno z najdroższych miejsc w Indiach. I, że za bilet zapłacili prawie 40 razy więcej niż miejscowi ( Hindusi 20 rupii, turyści zagraniczni 750rupii!). I tak było warto!

Oglądaliśmy Tadż z każdej strony i o każdej porze dnia. Poranek i popołudnie spędziliśmy w Tadż. Wieczorem, wybraliśmy się na drugą stronę rzeki Jamuny aby podziwiać go o zachodzie słońca. Agra jest jednym z bardziej komercyjnych miast w Indiach. Rikszarze dość nachalnie proponują swoje usługi. A kupując wodę mineralną warto patrzeć na cenę nadrukowaną na butelkach, bo sprzedawcy podają ją w zależności od własnego „widzi mi się”. Podobno trzeba też uważać na kieszonkowców, chociaż my nie mieliśmy z nimi do czynienia. Ale to wszystko drobiazgi, odchodzą kiedy wspomina się wspaniałości Agry. A tarasowe śniadanie z widokiem na Tadż Mahal może być kulinarnym i estetycznym doznaniem, które będziemy czuć i pamiętać dużo dłużej niż najdłuższą podróż po Indiach!

Tekst: Joanna Grzymkowska – Podolak

 

O nas

Asia Grzymkowska-Podolak
Jarek Podolak

Jesteśmy operatorsko- dziennikarskim małżeństwem, które po tym, jak dostało od życia tak zwanego "kopa", podjęło decyzję o zmianach. Takich, które wywracają życie do góry nogami. No, i które nierozerwalnie łączą się z podróżami. I opowiadaniem o nich.

Ale po kolei. Najpierw chcielibyśmy się przedstawić. Asia od 12 lat jest reporterką i wydawcą programów TV. Jarek od 19 lat operatorem obrazu, absolwentem PWSFTViT. Kilkanaście lat naszego życia nierozerwalnie złączonych jest z telewizją.

W telewizji się poznaliśmy. Potem pracowaliśmy razem, tysiące razy opowiadając widzom za pomocą słowa i obrazu o tym, co sami widzieliśmy. Patrzenie na świat i opowiadanie o nim wpisało się w nas na zawsze i właściwie wypełniało każdy dzień naszego życia prywatnego i zawodowego.

A dalekie podróże? Te pierwsze to zwykłe, zorganizowane wycieczki turystyczne, po których tylko płakać się chciało, że w tak ograniczony i komercyjny sposób pokazuje się i poznaje świat. Po każdym takim wyjeździe zostawało w nas przekonanie, że świat jest niesamowity, niezwykły i tak naprawdę to my go dopiero zaczniemy poznawać w przyszłości.

No i wtedy przyszedł "kop". Jarek trafił do szpitala z bólem w klatce piersiowej. Ku niedowierzaniu wszystkich - rodziny, lekarzy, i jego samego miał zdiagnozowany zawał! Dwa dni później decyzja. Jedziemy sami na NASZĄ wyprawę.

Kilka miesięcy po tym z warszawskiej Pragi ruszyliśmy do Maroka. W ciągu kilku tygodni objechaliśmy je dookoła. Wróciliśmy nie tylko cali, zdrowi i szczęśliwi. Wróciliśmy z przekonaniem, że o to nam właśnie chodzi!

I podjęliśmy decyzję o samodzielnej, kilkumiesięcznej wyprawie do Indii. Tym razem nie tylko z notesem, ale i kamerą. Sami, bez ogromnego zaplecza telewizyjnego, wielkiej ekipy i profesjonalnego sprzętu wyruszyliśmy w nieznany sobie kawałek świata po to, żeby go zobaczyć i pokazać innym. Nie tak jak wymyśli to producent telewizyjny. Nie tak jak zorganizuje nam to kierownik produkcji. Chcieliśmy rozmawiać z ludźmi, których wcześniej nie umówił nam researcher. Nie planowaliśmy spotkań i wydarzeń. Nie opłacaliśmy rozmówców. Ruszyliśmy po wielką przygodę i wspaniałe zdjęcia.

Po czterech miesiącach podróży dookoła Indii przywieźliśmy wspomnienia, szczegółowe notatki i materiały na książkę oraz telewizyjny cykl reportaży podróżniczych pt."Zakochani w świecie. Indie".

Zobacz nasz profil na Facebooku

Więcej

Zakochani w świecie

Indie


Sprawdź


POLECANE KSIĄŻKI