Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Spotkania: Łukasz Żal

Autor zdjęć do „Idy”. Filmu, od którego premiery minął miesiąc, a krytycy nadal sporo o nim mówią i piszą. Że to obraz wybitny, że będzie miał zasłużone miejsce w historii polskiego kina. I że każdy kadr ma tu duszę.
fot. Rafał Masłow

fot. Rafał Masłow

Rozgrywająca się na początku lat 60. historia dwóch kobiet, młodziutkiej zakonnicy i stalinowskiej sędzi: siostrzenicy i ciotki. Są dla siebie jedyną rodziną, Żydówkami, które krótko przed święceniami młodziutkiej Idy wyjeżdżają na kilka dni razem, żeby odkryć prawdę o śmierci swoich bliskich. Historia nakręcona tak, jak od dawna nie kręci się filmów. W zapomnianym formacie 3:4, w czerni i bieli. Statyczna kamera, długie ujęcia, wysmakowane kadry przywodzą na myśl najlepsze lata polskiej szkoły filmowej – „Niewinnych czarodziejów”, „Do widzenia, do jutra”, „Salto”, filmy Wojciecha Hasa, ale i najlepsze tradycje światowego kina. Nagrodę za świetne zdjęcia do „Idy” odebrał w Gdyni on, Łukasz Żal. Debiutujący w pełnometrażowej fabule.

Zastępstwo

Reżyser Paweł Pawlikowski na planie lubił mówić do niego „student”. I dopiero po zakończeniu zdjęć w prywatnej rozmowie przyznał, że trochę się jednak bał tej współpracy.

„Idę” miał zrealizować z Pawlikowskim znany operator Ryszard Lenczewski. Obaj tworzyli do tej pory tandem, wspólnie nakręcili między innymi głośne „Lato miłości” czy „Kobietę z piątej dzielnicy” z Ethanem Hawkiem i Kristin Scott-Thomas w rolach głównych. Razem przygotowali do „Idy” dokumentację. Łukasz miał być na planie szwenkierem, kimś, kto stoi bezpośrednio za kamerą, operuje nią, wykonując polecenia autora zdjęć.

O błyskawicznym awansie zadecydował przypadek – na początku filmu Ryszard Lenczewski zachorował, Łukasz kontynuował zdjęcia. Lenczewski wrócił jeszcze na plan, lecz ostatecznie musiał z niego zrezygnować. Reżyser szukał jeszcze na gwałt zastępcy, dzwonił do kilku operatorów, ale Łukasz był na miejscu, coraz lepiej się dogadywali. Wymyślili „pełne  powietrza” kadrowanie, „plakatowość”, o które potem będą dopytywać dziennikarze. Łukasz tłumaczy, że format 3:4, o którym zadecydował jeszcze Pawlikowski i w którym nakręcona została cała „Ida”, już dawno wyparły filmy panoramiczne, w formacie 16:9. To spora różnica, w tym pierwszym  przypadku trzeba skomponować obraz tak, żeby zmieścić go niemal w kwadracie, kamera mniej obejmuje z tego, co znajduje się po bokach, zostaje za to dużo „powietrza” nad głowami bohaterów. Z kolei „plakatowość” to coś, co narodziło się na początku zdjęć, zawładnęło obrazem i zadecydowało ostatecznie o narracji. Rzeczywistość sklejona z plakatów: ujęcie na twarz sędziego, potem oskarżonego, wreszcie oskarżyciela, trzy fragmenty, osobne obrazy bez ogólnego planu. Z tych zabiegów widz nie zdaje sobie zresztą sprawy, „Ida” to film wysmakowany, a jednocześnie bezpretensjonalny, bez dłużyzn, bez nachalnych zabaw z formą.

Strony: 1 2

Kryształki Zwierciadła

Nagroda przyznawana przez czytelników młodym, ambitnym osobom, które mają za sobą już pierwsze sukcesy i wciąż się rozwijają. To ludzie z imponującym dorobkiem, często jeszcze nieznani. Młodzi artyści, naukowcy, wolontariusze, działacze społeczni.

Historia