Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój

Spotkania: Mateusz Baj

Mateusz Baj, fotograf. Jego nagradzane na konkursach zdjęcia pokazują okolice, które zna od dzieciństwa. Polesie Zachodnie.
fot. Rafał Masłow

fot. Rafał Masłow

Na tamtym brzegu jest drut kolczasty, zasieki pod napięciem, pas zaoranej ziemi. Białorusini nazywają to sistema. My mamy swobodny dostęp do rzeki, oni nie. Mateusz pamięta, jak był młodszy i z kolegami zimą chodzili po zamarzniętym Bugu w tę i z powrotem, do samych zasieków, Polska dopiero co weszła wtedy do strefy Schengen. Dziwne uczucie obserwować świat, do którego nie ma się dostępu. Po drugiej stronie po raz pierwszy był dopiero, kiedy skończył 15 lat, pojechali na szkolne zawody w koszykówce. Co z tego, że na Białoruś z okien domu jego rodziców we Włodawie jest w linii prostej kilometr, skoro do najbliższego przejścia granicznego w Sławatyczach trzeba jechać 40, a przecież i tak bez wizy cię nie wpuszczą, musisz się bujać kawał drogi, żeby ją załatwić, no i jeszcze całkiem sporo za nią zapłacić. Łatwiej jechać na Ukrainę, też po sąsiedzku.

Brodacze rozrabiają

Na tych terenach, na Polesiu Zachodnim, jeszcze przed wojną podczas spisu powszechnego ludzie w rubryce „narodowość” wpisywali „tutejsi”. Tak samo nazywa się cykl zdjęć Mateusza. Na jednym z nich kobieta w chustce przytula się z czułością do grzywy swojego konia. Właśnie ten kadr został nagrodzony w jednym z najważniejszych konkursów fotograficznych na świecie – zdobył Sony World Photography Award w kategorii krajowej (National Award). Baj był pierwszym z trzech nagrodzonych Polaków. Samo zdjęcie powstało właściwie przypadkiem. To miał być prezent, pamiątka dla sfotografowanej pani Tatiany z gospodarstwa w Szacku na Ukrainie. W podzięce za gościnę i kolację – barszcz i pyszną mamałygę z ziemniaków z mięsem.

Zanim Mateusz pojechał do Londynu na uroczystą galę odebrać tę nagrodę, dowiedział się o kolejnej: drugim miejscu za fotoreportaż w konkursie Grand Press Photo. Tym razem wyróżniono serię zdjęć z cyklu „Tutejsi”. Między nimi to, na którym widać dziwnego przebierańca z długą brodą, w spodniach ze słomy, kożuchu na lewą stronę i wiechciami w rękawach, w wysokiej na pół metra kolorowej czapie ozdobionej papierowymi różyczkami. Pozuje przed niszczejącą drewnianą chałupą, stojąc na dachu wraku samochodu. Przebieraniec jest kimś w rodzaju kolędownika, symbolem odchodzącego starego roku. To jeden z brodaczy ze Sławatycz, miejscowości słynącej z tej unikatowej tradycji. Trzy dni przed sylwestrem przebrane chłopaki biegają po całej wsi i nieźle rozrabiają.

Jeden na jeden

Z pomysłem na fotografowanie bliższych i dalszych sąsiadów z Polesia Mateusz zgłosił się w zeszłym roku do projektu „1/1. Mistrz i uczeń” realizowanego przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych „ę”. Trzeba było wysłać wniosek z uzasadnieniem, portfolio, wreszcie wskazać mistrza, z którym chciałoby się współpracować. Jednego z dziesięciu uczestniczących w projekcie wybitnych twórców i zasłużonych animatorów kultury. Projekt stowarzyszenia odwołuje się do starych dobrych wzorców. Zamiast nowoczesnych workshopów proponuje sprawdzony i nieco już zapomniany model, relację: mistrz – uczeń, dialog i indywidualne podejście. Mentor wspiera, doradza i dzieli się ze swoim podopiecznym własnym doświadczeniem. To właśnie portfolio Mateusza, spośród setek nadesłanych, spodobało się mistrzowi – Tomaszowi Tomaszewskiemu, znanemu w świecie między innymi z reportaży dla „National Geographic”. Niby projekt miał trwać pół roku, ale tak naprawdę do dzisiaj mają ze sobą kontakt. I, co niezwykle cenne, uwagi Tomaszewskiego wychodziły daleko poza aspekty techniczne. To były rozmowy o zawodowych wyborach, o szukaniu swojej drogi. Nie zawsze się zgadzali. Mateusz nie jest na przykład wierny teorii decydującego momentu. Tego jedynego, teraz albo nigdy, kiedy wiedziony reporterskim instynktem naciskasz migawkę i utrwalasz unikalną scenę. W czasie jednej z rozmów Baj usłyszał, że tak jak wielu fotografów z jego pokolenia stoi rozkrokiem między fotografią stricte reportażową a tzw. nowym dokumentem, zdjęciami ustawianymi, pozowanymi. Za to i mistrz, i uczeń byli zgodni w innej kwestii. Że fotografia jest przekłamaniem rzeczywistości.

Strony: 1 2

Kryształki Zwierciadła

Nagroda przyznawana przez czytelników młodym, ambitnym osobom, które mają za sobą już pierwsze sukcesy i wciąż się rozwijają. To ludzie z imponującym dorobkiem, często jeszcze nieznani. Młodzi artyści, naukowcy, wolontariusze, działacze społeczni.

Historia