Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Przez szacunek, do serca. Wywiad z Tomaszem Kotem.

31 maja 2016 Laureaci Hanna Halek
Choć rola profesora Religi go odmieniła, uważa, że praca aktora nigdy nie będzie bardziej odpowiedzialna od pracy chirurga i cięższa od pracy górnika. A poza tym tak szczerze? Nie lubi „bywać”, mieszka pod miastem, a fascynują go przede wszystkim jego własne dzieci. „Mam poczucie, że skoro w każdej chwili możemy umrzeć, to warto być zawsze czystym kolesiem, któremu nic nie siedzi za uszami” – mówi Kot. Tomasz Kot.
Fot. Marta Wojtal

Fot. Marta Wojtal

Podobno świętych ludzi nie ma, ale zdarzają się święte chwile – wtedy kiedy życie ratuje życie, bez wahania, bez pytania, religii, uprzedzeń. Czułeś takie chwile w „Bogach”?

Miałem raczej świadomość, że opowiadamy o takich momentach, realizując sceny zapisane w scenariuszu.

Widzisz, każdy szary dzień pracy kardiochirurga to kolejny otwarty człowiek – to są te święte chwile. Dla mnie świętem było to, że byłem w samym centrum tego filmu. Cieszę się, że różnymi trudnymi i dziwnymi decyzjami zawodowymi doszedłem do punktu, w którym chciałem być, mierzyć się z wyzwaniami. Poczułem to, gdy po raz pierwszy poszedłem do szpitala i zobaczyłem pracę kardiochirurgów, którzy w pewnym momencie biorą piłę, otwierają klatkę piersiową, rozginają żebra i zaczynają pracę na otwartym sercu. Nagle istnieją w sytuacji, w której nie ma miejsca na błędy, jest za ciasno na emocje, żarty się kończą. Do tego doszła osobowość samego profesora Religi i… zniknąłem w tym! Historia okazała się tak duża i tak mocna, że pozostało mi tylko schylić głowę i w skupieniu wykorzystać sto procent swoich możliwości, by oddać temat. Na takim właśnie fundamencie czas się zatrzymywał w tych świętych chwilach, w tym społecznym zadomowieniu serca w naszych sercach, co mnie bardzo cieszy, ponieważ wiem z przygotowań do filmu, że nie zawsze tak było. Na początku działalności Religi istniał straszny opór, lekarze nie chcieli zbierać się do komisji, mieli wątpliwości, czy oddawać mu serce. Nerka? Nie ma sprawy. Wątroba? OK. Ale przeszczepić serce? Religa wyjął więc to serce nie tylko z człowieka, by dać je innemu, który go potrzebował. On je wyciągnął ze skostniałego stereotypu, lęku, religii, historii. I podał dalej. A dalej? Profesor Zembala mówił mi, że oni wszyscy, jego współpracownicy, czuli się tak, jakby byli stuprocentowymi żołnierzami genialnego artysty, który spojrzeniem sięga poza horyzont.

Ale Zbigniew Religa bywał też bardzo samotny w swoich działaniach, w tej swojej religii Religi. Znasz to uczucie?

Każdy powinien się z samotnością zapoznać, bo w gruncie rzeczy każdy z nas jest sam. Samotność to nic dziwnego, ona jest częścią nas, może nawet integralną. Nie ma co się oszukiwać. Religa też bywał samotny, jego żona mówiła mi o tym w kategorii fizycznego problemu, gdy np. nie mogli przenieść się całą rodziną do Zabrza, bo w tamtych czasach straciliby warszawski meldunek. Pojechał więc sam. „Bogowie” są także o tym, że wszystko, co zdobył, musiał wcześniej wyszarpać, wywalczyć. Również w pojedynkę. Kiedy wyjeżdżał do Stanów, jako jeden z nielicznych posiadał nostryfikację, mógł więc przeprowadzać operacje w tych Stanach. Nie został tam jednak, uznając, że w Polsce jest zbyt dużo do zrobienia. To też była dla mnie kluczowa informacja, że w tamtych warunkach, w latach 1983–85, w tej komunie, w której sam się wychowałem i wiem, jaka bywała niewdzięczna, odmówił pełnej natychmiastowych profitów pracy za granicą. Druga rzecz, która mnie zainspirowała, to wywiad rzeka, w którym opowiada, jak to na którymś z amerykańskich szkoleń słyszy od lekarza pytanie: „To co? Wy tam w Polsce oprócz psów coś jeszcze operujecie?”. I wiesz, co on odpowiada? „W ogóle nie zareagowałem, miałem stamtąd zupełnie coś innego do wzięcia”. To niesamowite, że w ramach wyższej potrzeby człowiek potrafi schować całe swoje ego, całą dumę… Gdy zapytano go o świadków Jehowy, którzy nie uznają transfuzji krwi, odpowiedział: „No, i dobrze, tak mają i już, w to wierzą, a dzięki temu my musimy stanąć na głowie i wykombinować takie sposoby, by nauczyć się pracować bez transfuzji”. To jest naprawdę odważne podejście do tematu, bo zdecydowana większość ludzi poszłaby pewnie na myślowe manowce typu, że jehowym nie wolno tak myśleć itd. Nawet zagorzali oponenci Religi nie mogą odmówić mu determinacji, odwagi i cholerycznego wręcz zapału. Cech rzadkich – stąd wielka samotność.

Takie życie jest dla ciebie do wyobrażenia?

Kiedyś wymyśliłem takie zdanie, że praca aktora nigdy nie będzie bardziej odpowiedzialna od pracy chirurga i cięższa od pracy górnika. Podpisuję się pod nim ponownie. Takie życie jest, oczywiście, do wyobrażenia, ale… to tak odległy świat, tak hermetyczny, że sama wyobraźnia to chyba zbyt mało. 

Strony: 1 2 3 4

Laureaci Kryształowych Zwierciadeł

Wybitne osobowości ze świata kultury, sztuki, nauki, a także uznani działacze społeczni. To ludzie z imponującym dorobkiem, szanowani, uchodzący za autorytety w swoich dziedzinach. Nagradzani za dokonania, postawy i cechy charakteru.

Historia