„Według Agafii” w Teatrze Jaracza w Łodzi. Miłość to lęk i ból

Teatr Jaracza w Łodzi

„Ożenek” Mikołaja Gogola to sprawdzony teatralny hit. Jest śmieszny, wielowątkowy, daje szerokie możliwości interpretacji. Jeśli za jego inscenizację zabierze się młody odważny reżyser, to mamy gotowe arcydzieło. Tak jak w przypadku spektaklu „Według Agafii” Agaty Dudy Gracz, który na scenie Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi święci tryumfy od 2009 roku, czyli od jego premiery.
Zacznijmy od postaci tytułowej Agafii – w tej roli rewelacyjna Milenia Lisiecka. Dla tej kreacji aktorka potrafiła tak się oszpecić i sponiewierać, że od pierwszej chwili budzi instynktowną sympatię jako postać i autentyczny podziw jako artystka. Tak głęboko weszła w rolę 40-latki , tęskniącej za miłością i zarazem bojącej się jej, że miałam wrażenie, jakbym siedziała obok niej na podłodze i w samotne, smutne wieczory starzejącej się „dziewicy” melancholijnie gasiła świeczki na kolejnych urodzinowych tortach. Charakteryzacja odbierająca urodę i podkreślająca krągłe kształty, ostry makijaż – wszystko to sprawia, że przyglądamy się w istocie kuguarowi, staro-młodej kobiecie walczącej o miłość mężczyzny za wszelką cenę.

reklama

Cały spektakl Dudy Gracz jest współczesną opowieścią o singlach, którzy pragną miłości a jednocześnie odczuwają lęk przed nią. Agafia staje się krzywym zwierciadłem, w którym odbijają się troski i lęki wszystkich jej kawalerów: Podkolesina (rewelacyjny, bardzo przerysowany Sambor Czarnota), Jajecznicy(dynamiczny i znerwicowany a jednocześnie chwilami zwodniczo nonszalancki Tomasz Suchardt), Żewakina i Anuczkina.

Kolejne sceny w spektaklu pędzą jak szalone i przynoszą wiele estetycznych wrażeń. Tempo wyznaczają znakomicie wykorzystane przez Jakuba Ostaszewskiego muzyczne hity z lat 80. i 90., a scenografia (Agata Duda Gracz) i ruch sceniczny ( Kamila Jankowska, Witold Jurewicza) i umiejętna gra światłem(Katarzyna Łuszczyk, Dariusz Adamski) sprawiają, że widzowie podróżują z bohaterami. Czasami trafiają do mieszkań kawalerów Agafii a chwilę potem na prywatny koncert gwiazdy estrady czy w boczne ulice miasta albo siedzą tuż obok Podkolesina, który tak łapczywie pożera śniadanie ze swojego wiklinowego koszyka, jakby od tego zależało całe jego życie.

Gogol śmiał się, ale nie ośmieszał. Krytykował, ale jednocześnie wiele rozumiał. A przede wszystkim dobrze wiedział, co chce nam przekazać. Podobnie jak reżyserka, która w usta aktorów wkłada także obce teksty: długie monologi o seksie, łysieniu, samotności i wyobcowaniu oraz tęsknocie za miłością, której nadejście zwiastuje utratę wolności na zawsze. Taki scenariusz spodobałby Gogolowi. Jestem tego pewna.

Pieczołowitość w przygotowaniu każdej ze scen, a przede wszystkim trzymanie w ryzach zespołu aktorskiego, który przy tak wybranej formie miałby prawo ulec zgubnej pokusie improwizacji, każą mi przypuszczać, że pani reżyser cieszy się ogromnym szacunkiem i respektem wśród aktorów tej sceny. I zapewne nie tylko tej. Długo jeszcze będę głęboko poruszona tym fantastycznym spektaklem, a przede wszystkim talentem i poczuciem humoru reżyserki, która z taką precyzją opowiedziała historię Agafii, czyli wielu z nas.

„Według Agafii”, na podstawie „Ożenku” Mikołaja Gogola, reżyseria Agata Duda-Gracz, premiera 12 grudnia 2009, Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

Recenzja „Ożenku” w Teatrze Studio w Warszawie, w reżyserii Iwana Wyrypajewa tutaj