Karolina Breguła: W warsztacie stolarskim

Fot. Karolina Breguła

Ostatnie dwa dni spędziłam w podcieszyńskim warsztacie stolarskim mojego taty. Tutaj, wśród unoszącego się pyłu i trocin, powstawała katapulta przeciwogniowa, która zagrać ma w moim wideo „Fire-Followers”.
Katapulta będzie w filmie dziełem szalonego wynalazcy, Jana-Henrika, który w starej opuszczonej remizie strażackiej buduje swoje przedziwne maszyny, inspirując się konstrukcjami Leonarda da Vinci.

Urządzenie przypomina maszynę oblężniczą służącą do podpalania. Jan-Henrik twierdzi jednak, że służy ono do wysyłania ładunków gaśniczych w miejsca, gdzie wozom strażackim trudno jest dotrzeć.

Model, który zobaczymy w filmie, nie sprostałby poważnemu pożarowi. Jest on w stanie wysłać ładunek ważący do 20 kilogramów. Ale to samo urządzenie, powiększone 10 razy, umożliwiłoby wyrzucenie poważnego ładunku gaśniczego, który wystarczyłby do ugaszenia płonącego domu. Oczywiście, byłoby to rozwiązanie ekstremalne, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że taki spadający ładunek naruszyłby konstrukcję budynku. Ale, jak wytłumaczy nam filmowy bohater, w pewnych przypadkach to konieczne. Na przykład wtedy, gdy to jedyny sposób, by zatrzymywać rozprzestrzeniający się pożar.

Budowanie katapulty było świetną zabawą. Jan Breguła, najbardziej kreatywny i utalentowany stolarz wynalazca jakiego znam, po raz kolejny okazał się mistrzem w budowaniu obiektów scenograficznych. Ze swoim pomocnikiem, panem Jackiem, zbudował model, który nie tylko wiarygodnie wygląda, ale i świetnie działa.