Karolina Breguła: Wiosenna bezsenność

Fot. Karolina Breguła

Po tygodniu żmudnych przygotowań, dobierania aktorów, znajdywania miejsc i załatwiania potrzebnych do rozpoczęcia pracy zgód, wreszcie na dobre ruszyliśmy ze zdjęciami do filmu.
Jesteśmy lekko spóźnieni, mamy więc nadzieję, że uda się nam prześcignąć czas. Na szczęście jesteśmy na północy, gdzie o tej porze roku czas odczuwa się inaczej. Pięć dni po wiosennym przesileniu słońce zachodzi tu po jedenastej. Wtedy niebo lekko granatowieje na kilka godzin, by o czwartej znowu się rozjaśnić. Możemy pracować o każdej porze, zwłaszcza że, nawet wymęczeni całodzienna pracą, nie potrafimy spać. Cierpimy tu wszyscy na skandynawską wiosenną bezsenność. Producentka Ola Wojtaszek, scenografka Patrycja Rabińska, realizatorka dźwięku Ola Pniak, operator Robert Mleczko i ja, patrzymy co noc za okno i nie możemy nadziwić się naturze.

Zastanawiamy się też często, jak to możliwe, że Norwegowie zdają się być nieczuli na światło, które nam nie daje zmrużyć oczu. Jakby nigdy nic, Bergen codziennie usypia i budzi się niezależnie od słońca. Jeśli ktoś spaceruje nocą ulicami jakby był środek dnia, jest to zapewne zagubiony w czasie turysta z południa.

Może dla ułatwienia zasypiania takim jak my, dom, w którym mieszkamy ma na stałe szczelnie zasłonięte okna. Żeby wpuścić choć płomień słońca, trzeba by walczyć ze starą taśmą klejącą, którą połączone są korkujące okno bibuły, kilka warstw materiału i na stałe opuszczone żaluzje. Jedyna w naszym domu sypialnia z niezasłoniętymi oknami to ta, w której śpię ja. I pewnie właśnie z tego powodu, że przez okno zagląda zbudzone już światło, siedzę ciągle przed komputerem, choć powinnam wyspać się przed jutrzejszymi zdjęciami.