Peter Pabst – Czarna dziura po Pinie

Peter Pabst

Po śmierci Piny Bausch powstała wielka czarna dziura w jej zespole – mówi dla Zwierciadło.pl jej najbliższy współpracownik, światowej sławy scenograf Peter Pabst. Film „Pina” – właśnie miał oficjalną polską premierę.
– Śmierć Piny Bausch przerwała przygotowania do filmu Wima Wendersa o niej samej i o jej sztuce. Jednak zarówno wy, zespół, jak reżyser – zdecydowaliście się kontynuować pracę nad „Piną”. Wygląda to trochę, jakbyście zaklinali rzeczywistość i tym filmem próbowali przezwyciężyć jej śmierć.

reklama

Musimy oddzielić mnie i resztę zespołu – kiedy ja mówię „my” mam na myśli zespół. Ale to, z czego ludzie nieczęsto zdają sobie sprawę to to, że ja nigdy nie byłem członkiem „zespołu”. Organizowałem im pracę, pracowałem z nimi i współtworzyłem go z Piną – byliśmy w końcu bardzo blisko ze sobą, nazwałbym to wręcz związkiem symbiotycznym – ale ponieważ byłem z nią na innych zasadach niż tancerze, dla mnie jej śmierć oznaczała cos innego niż dla nich. Dla mnie oznaczało to po prostu, w bardzo jasny sposób, że nigdy nie zrobię już projektu z Piną Bausch. Dla zespołu była i jest to sytuacja z gatunku „być albo nie być” i „jak być?”. Ja miałem swoją pracę dla innych i taka jasność sytuacji była wręcz ulgą – oczywiście tylko w porównaniu do sytuacji tancerzy. A czy film pomógł? Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że tak. Dał tancerzom pewną nadzieję. Bo wyobraź sobie tę sytuację: jesteś tancerką w Tanztheater Wuppertal Pina Bausch, a Piny Bausch nagle nie ma. To jak bomba. Powstaje wielka czarna dziura. Nikt już nie będzie tak podziwiał tancerzy jak ona. Za ich siłę, za energię, za odwagę – i odwagę zwłaszcza w tej sytuacji, która, nota bene, zdarzyła się, kiedy byliśmy w Polsce z przedstawieniem. O jej śmierci dowiedzieliśmy się w Polsce, mamy więc swoją historię związaną z tym krajem.

– Wygląda na to, że nie tylko ty, lecz wszyscy ludzie w zespole byli – równie symbiotycznie – związani z Bausch. Sam film pokazuje niesamowitą strukturę relacji w Tanztheater, nie „pracowniczą”, bardziej rodzinną…

…to gang! Gang niezwykłych, cygańskich postaci. Każde z nich z ogromnym talentem, który Pina tylko uwypuklała. Każde z nich było w niezwykłej relacji z nią. Co ciekawe, stosunki pomiędzy nimi są bardzo skomplikowane – to przecież grupa