„Fantastyczna kobieta” w kinach

Od kilku dni na ekranach kin można oglądać już film nagrodzony na tegorocznym Berlinale za najlepszy scenariusz. „Fantastyczna kobieta” to ważny głos w obronie różnorodności i tolerancji. Chilijski reżyser Sebastián Lelio, znany między innymi z „Glorii” z 2013 roku, wychodzi od historii miłosnej, by po chwili zaproponować niebanalną opowieść psychologiczno-obyczajową.

reklama

Orlando zabiera swoją ukochaną, Marinę na urodzinową kolację. Romantyczny wieczór kończy się tragicznie – mężczyzna trafia do szpitala i umiera. W tym momencie zaczynają się komplikacje: personel szpitala jest zdziwiony sporą różnicą wieku między kochankami, natomiast policja zdradza i upokarza dziewczynę, która okazuje się transseksualistą. Największym problemem stanie się jednak rodzina zmarłego Orlanda, która wstrząśnięta i zniesmaczona obecnością Mariny, zrobi wszystko, by ta nie pożegnała się z ukochanym podczas pogrzebu.

„Fantastyczna kobieta” jest spojrzeniem z drugiej strony. Widz ma szansę wczucia się w rolę głównej bohaterki, która, faktycznie, jest tytułową fantastyczną kobietą: pełną cierpliwości, wrażliwości i empatii. Reżyser zbudował jej postać z niezwykłą czułością, ale i bardzo realistycznie. Marina potrafi wątpić i się bać, a widz boi się razem z nią – scena, w której krewni Orlanda zaciągają Marinę do samochodu i zaklejają jej twarz taśmą, jest przerażająca i niezwykle mocna. A jednocześnie nie cała rodzina jest jednoznacznie i całkowicie źle nastawiona do głównej bohaterki – wyjątkiem jest chociażby brat zmarłego czy na początku była żona.

Film jest o tyle ciekawy i wart polecenia każdemu, że nie został osadzony w typowo queerowym klimacie. Zręcznie opowiada historię niekonwencjonalnej miłości, ciekawie pokazane są antagonizmy pomiędzy osobami trans a typowymi południowoamerykańskimi macho. Nie wiedząc, że ta opowieść dotyczy transseksualizmu, można początkowo w ogóle nie zorientować się, w czym tkwi problem. Pierwsze sceny wizualnie uwypuklają kobiece cechy Mariny (kobiecy wokal, gdy śpiewa; niewielki, ale zauważalny biust; makijaż), by potem zaprezentować sylwetkę bohaterki w bardziej męski sposób, uwypuklając na przykład szerokie ramiona i męski głos. Co ciekawe, z jednej strony widz kibicuje Marinie, potępiając zachowanie innych bohaterów, chcących poznać i ośmieszyć główną bohaterkę na tle seksualnym, z drugiej – sam jest ciekawy, co właściwie jest z nią „nie tak” i jaką płeć biologicznie reprezentuje. Na szczęście reżyser jest odporny na tę ciekawość i nic nie wyjaśnia – podczas żenującej kontroli osobistej na policji skupia się na oczach bohaterki, a gdy Marina siedzi nago na łóżku, to na jej podbrzuszu leży lusterko, w którym odbija się twarz.

Dzięki muzyce i intrygującemu scenariuszowi od samego początku jesteśmy wciągnięci w w prostą, a jednocześnie nieoczywistą fabułę.„Fantastyczna kobieta” daje do myślenia i nie pozostawia widza obojętnym.