„The Killing/Dochodzenie”: Zagadki kryminalne Seattle

kadr z filmu "The Killing"

Doceniony przez krytyków serial „Dochodzenie” – „The Killing”, to nie tylko wciągająca zagadka kryminalna. To również portret niezwykłej bohaterki, mającej potencjał, aby przedostać się do popkulturowego panteonu.
„Dochodzenie” to amerykańska wersja duńskiego serialu „Forbrydelsen”, którego wyemitowaną przez stację AMC adaptację przygotowała Veena Sud. Skandynawski spleen oryginału został tutaj zastąpiony chłodnym, ciężkim od chmur i utopionym w deszczu klimacie północy Stanów Zjednoczonych – „Dochodzenie” rozgrywa się w będącym ojczyzną grunge’u Seattle.

Punkt wyjściowy fabuły niesie echa „Miasteczka Twin Peaks” Davida Lyncha: tajemniczy sprawca morduje nastoletnią dziewczynę, a prowadzone w tej kwestii śledztwo odsłania ciemne podbrzusze lokalnej społeczności. Jeśli jednak u Lyncha akcja dryfowała w stronę snów, to „Dochodzenie” stoi twardo na ziemi. Wraz z kolejnymi odcinkami odkrywamy, że całe Seattle oplata sieć relacji – doły społeczne i gangi mają niebezpiecznie wiele wspólnego z wysoko postawionymi politykami. Pośrodku tej sieci leżą zwłoki pięknej nastolatki.

Zagadkę tragicznej śmierci próbuje rozwikłać para stróżów prawa: Linden (Mireille Enos) i Holder (Joel Kinnaman). Holdera nie da się nie lubić – to eks-narkoman, mający wciąż sposób bycia „człowieka ulicy”, wieczny chłopiec, czasem za bardzo szarżujący, ale zawsze chcący dobrze. Linden wydaje się nieco bardziej skomplikowana, przez co sympatia do niej przychodzi później; jej postać rozpuszcza się w fabule serialu jak tabletka, aby ostatecznie w całości zabarwić ją sobą. Linden to samotna matka u progu wielkich zmian – planuje wyjechać i rozpocząć nowe życie ze swoim narzeczonym. Sprawa zamordowanej dziewczyny ma być dla niej ostatnią w Seattle. Dochodzenie trwa dłużej, niż powinno, a Linden zostaje na miejscu. Wszystko się komplikuje, a policjantka ma być odsunięta od sprawy, ona jednak traktuje ją jako plamę na honorze. Mało je, nie śpi, zaniedbuje syna. W całości staje się śledztwem. Stoją oczywiście za tym osobiste pobudki.

Linden ma coś wspólnego z najsłynniejszą bohaterką skandynawskich kryminałów – z Lisbeth Salander z bestsellerowej trylogii Stiega Larssona. Nie nosi ani tatuaży, ani kolczyków, zamiast skórzanej kurtki ubiera jasny sweter, a rudych włosów nie stawia w irokeza, tylko spina gumką w niemalże dziecinny kucyk; ma jednak w sobie podobną intensywność i ślepą determinację. Jest też mistrzynią w swoim fachu i papierkiem lakmusowym całego społeczeństwa – starając się odkryć prawdę, wali głową w mur układów, hipokryzji i skutkujących zbrodnią kompromisów. Wspaniale gra ją Mireille Enos. Jej pozorna apatia okazuje się nieustępliwością; blada i z wyboru aseksualna, przypomina mającą socjopatyczny rys szkolną prymuskę.

W finale drugiego sezonu zagadka zostaje rozwikłana, a sprawcy – ukarani. W ostatniej scenie Linden idzie samotnie przez ulicę – nie pokazuje po sobie, że się cieszy; trudno odgadnąć, o czym myśli. Może o kolejnych dochodzeniach, które poprowadzi? W końcu charakteru starczyłoby jej jeszcze na kilka sezonów.

[iframe src=”http://www.youtube.com/embed/LZZ454hkBSI” frameborder=”0″ allowfullscreen” width=”100%”
height=”315″]