Bon Appetit

fot. materiały prasowe

Film obyczajowy, w którym spotykają się miłość i gotowanie, czyli dla wielu z nas mieszanka idealna.
Daniel przyjeżdża do Zurichu z gorącej Hiszpanii. Zaczyna pracować jako kucharz w miejscowej restauracji. Od razu zwraca uwagę otoczenia swoimi nieprzeciętnymi umiejętnościami kulinarnymi. W pracy poznaje Hannę, która z miejsca wpada mu w oko. Dziewczyna wyraźnie daje Danielowi znaki sympatii i chłopak szybko się zakochuje. Okazuje się jednak, że wybranką jest ukochaną szefa restauracji, w której pracuje.

reklama

Biorąc pod uwagę tytuł filmu oraz jego tematykę, zdecydowanie za mało w nim jedzenia, a za dużo miłości. Perypetie uczuciowe głównych bohaterów są wprawdzie opowiadane z gracją, ale same w sobie nie są specjalnie zajmujące ani przekonujące. Początek jest całkiem obiecujący, natomiast im dalej w głąb, tym robi się coraz bardziej ckliwie. Chwilami obraz ten niebezpiecznie dryfuje w stronę melodramatu średniego sortu.

Film obfituje w ładne plenery, pokazuje interesującą mieszankę narodowości i postaw ludzkich – na pewno więc znajdą się widzowie, którzy miło spędzą czas, oglądając „Bon Appetit”.

Hiszpania, Niemcy, Szwajcaria, Włochy 2010, reż. reż. David Pinillos, wyk. Unax Ugalde, Nora Tschirner, Giulio Berruti, Herbert Knaup, dystr. Vivarto