Chciwość

Pierwszy fabularny film poświęcony zagadnieniu kryzysu finansowego na świecie. Bardzo udany.
Akcja rozgrywa się przeddzień światowego kryzysu finansowego w nowojorskim biurze potężnej firmy inwestycyjnej (nietrudno się domyślić, że wzorowanej na Lehman Brothers). Młody analityk, Peter Sullivan, zauważa niepokojące nieprawidłowości finansowe, które mogą doprowadzić do finansowej katastrofy i zaważyć na przyszłości światowej gospodarki. W związku z jego odkryciem zbiera się cały zarząd przedsiębiorstwa i szybko zdaje sobie sprawę, że sytuacja jest bardzo poważna. Pozostaje bezwzględnie i cynicznie walczyć o zyski z kryzysu, który już wkrótce dramatycznie zmieni życie milionów ludzi na całym świecie.

reklama

I ta atmosfera nadchodzących zmian – czy wręcz końca pewnej ery – została znakomicie przedstawiona. Jest wyraźnie odczuwalna niemal od samego początku seansu. Obserwujemy dzień, po którym nic już nie będzie takie samo, a to, co się wydarzy później – w mniejszym bądź większym stopniu dotyka każdego z nas do dziś i pewnie będzie tak jeszcze przez długie lata.

Polski tytuł trochę za bardzo upraszcza wnioski z filmu, choć zapewnie każdy sam sobie to już dopowiedział: światowy kryzys to wynik tego, do czego prowadzi chciwość. W tym odhumanizowanym środowisku wielkich inwestycji istnieje jedynie pojęcie zysków i strat oraz dążenie do polepszenia bilansu – za wszelką cenę!

Reżyser J.C. Chandor wykonał kapitalną robotę, biorąc pod uwagę to, że jest to jego pierwszy pełnometrażowy film fabularny (dotychczas pracował przy reklamach i dokumentach). Obraz oparty jest wyłącznie na świetnych dialogach i znakomitej grze aktorskiej całej obsady. A pojawiają się w niej znane nazwiska: Kevin Spacey, Demi Moore, Paul Bettany czy Jeremy Irons (absolutnie najjaśniejszy punkt filmu). Gwiazdy nie odciągają jednak uwagi od tematu, wręcz przeciwnie – wszyscy spisali się wręcz koncertowo i dzięki nim „Chciwość” całkowicie pochłania naszą uwagę w stylu przypominającym najlepsze sztuki teatralne. Pod wieloma względami obraz przypomina niezapomniany „Glengarry Glenn Ross” z 1992 roku (w którym również grał Spacey) – ci którzy widzieli ten film (albo sztukę) będą mieli pojęcie, o czym mowa.

Znakomity, wciągający dramat, który porusza temat aktualny, ważny i robi to w świetnym stylu!

Margin Call, USA 2011, reż. J.C. Chandor, wyk. Kevin Spacey, Paul Bettany, Jeremy Irons, Zachary Quinto, Simon Baker, Stanley Tucci, Demi Moore, dystr. Monolith