Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł

Materiały prasowe

Surowy, pozbawiony formalnych atrakcji styl opowiadania nakierowuje uwagę widza na to, co najważniejsze – wydarzenia i ludzi, którym ten film poświęcono.
Skromna rodzina robotnika Stoczni Gdyńskiej Brunona Drywy żyje małymi problemami dnia codziennego. Kochający się uczciwi ludzie, dalecy od ambicji poprawiania świata. W grudniu ’70 roku Brunon tak jak inni bierze udział w strajku, jest świadkiem podpisania umowy władz stoczni z robotnikami, i jak pozostali z dobrą wiarą przyjmuje apel towarzysza Kociołka o powrót do pracy. 17 grudnia jedzie rano kolejką do stoczni.

reklama

Do domu już nie wraca. Dotychczas nie wyjaśniono powodu, dla którego tamtego ranka otworzono ogien do idących do pracy robotników. Sprawcy tej egzekucji nie zostali osądzeni. Posiedzenia dostojników totalitarnej władzy, która mieniła się ludową, przypominają gabinet figur woskowych – nieludzkich, bezkarnych, oderwanych od życia prawdziwych ludzi. Rozziew między tym gabinetem a gdyńską ulicą, z której szybko usuwa się trupy, by je potem skrycie w nocy grzebać, jest aż nadto wymowny.

Polska 2010, reż. Antoni Krauze, wyk. Marta Honazatko, Michał Kowalski, Wojciech Pszoniak, Piotr Fronczewski, Witold Dębicki, dystr. Kino Świat

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »