Depresja z braku miłości: Kurczak ze śliwkami

Kurczak ze śliwkami
mat. prasowe

Film irańsko-francuskiej autorki komiksów Marjane Satrapi i jej francuskiego kolegi po fachu, Vincenta Parronaud, jest baśnią wypełnioną tęsknotą za utracona kobietą. To pięknie namalowana historia mówiącą o tym, że gdy nie ma miłości, nie warto żyć.

Kurczak ze śliwkami
mat. prasowe/więcej w galerii

„Kurczak ze śliwkami” powstał na podstawie ilustrowanej powieści Satrapi pod tym samym tytułem, wydanej w 2004 roku. Jest drugim tomem trylogii zapoczątkowanym przez „Persepolis”, który irańska reżyserka i scenarzystka stworzyła również wspólnie z Vincentem Parronaud, za co oboje otrzymali nominację do Oscara.

Tym razem duet zdecydował się nie robić filmu animowanego, mimo to zdjęcia są niezwykle plastyczne, przypominają orientalne ilustracje z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”. Ich film trąci myszką, zbudowany w studiu Teheran przypomina scenografię z dawnych lat. – Miejsca i aktorów staraliśmy się traktować podobnie, jak miało to miejsce w pełnych magii filmach z lat 50., nagranych w Technicolorze, gdzie realizm był mniej ważny niż estetyka. To był nasz świadomy artystyczny wybór. Pomógł on nam stworzyć ponadczasową baśń, wyabstrahowaną z rzeczywistości – opowiada Satrapi.

Wszystkie części trylogii nawiązują do życia Satrapi. – Punktem wyjścia była historia wuja mojej matki – muzyka zmarłego w dziwnych okolicznościach, których nikt nigdy nie był w stanie wyjaśnić – opowiada reżyserka. Historia „Kurczaka ze śliwkami” zaczyna się w Teheranie w 1958 r. Żona Nassera-Ali (parę gra Maria de Medeiros i Mathieu Amalric) w trakcie kłótni małżeńskiej niszczy jego skrzypce, odbierając mu tym samym to, co sprawiało, że choć trochę chciało mu się żyć. Wirtuoz nie może odnaleźć nowego instrumentu, który pomógłby mu wyrazić ból istnienia. Postanawia umrzeć. Kładzie się więc do łóżka w oczekiwaniu na śmierć.

Muzyk radość życia utracił już dawno – w młodości pokochał piękną Irâne (Golshifteh Farahani), jednak los rozdzielił kochanków, a ich złamane serca zostały na zawsze pogrążone w tęsknocie. Nassera-Ali znalazł ukojenie w muzyce, a ból i tęsknota płynące z jego skrzypiec uczyniły z niego mistrza. Za namową matki poślubił swoją koleżankę. Nigdy jej nie pokochał, zaprosił ją tylko do krainy tęsknoty. On wspominał swoją Irâne, żona marzyła o tym, że ofiaruje jej kiedyś odrobinę ciepła. Niestety, nawet pyszny kurczak ze śliwkami nie pomógł.

Baśń Parronaud i Satrapi niesie przesłanie, że tylko spełniona miłość kochanków daje szczęście. Nie ma go nawet wtedy gdy ma się kochającą matkę, brata, wpatrzoną w siebie żonę i dzieci. Wszystko to blednie w obliczu bezkresnej tęsknoty. W takiej sytuacji nawet sukces zawodowy nie może uratować przed depresją.

„Kiedy nie ma miłości, co dalej, co dalej …” śpiewa Marysia Sadowska. W „Kurczaku ze śliwkami” pozostaje tylko rozmowa z aniołem śmierci Azraëlem (Edouard Baer).