Diablo Cody, czyli pisarska kariera pewnej striptizerki

Flickr

Diablo Cody – ten pseudonim zapada w pamięć, nie tylko przez piekielne konotacje, ale także dzięki filmom, które są nim podpisane. Kryje się za nim jedna z najostrzejszych i najbardziej błyskotliwych scenarzystek amerykańskiego kina.
Diablo Cody tak naprawdę nazywa się Brook Busey i urodziła się w 1978 roku. Po ukończeniu studiów pracowała m.in. jako sekretarka, aby z czasem porzucić dzienną pracę i zostać striptizerką. Chociaż, jak sama twierdzi, nie miała zbyt dużego powodzenia, to nowe doświadczenie wzbogaciło ją w sensie literackim – przez pewien czas prowadziła bloga „Pussy Ranch”, w którym dzieliła się zawodowymi anegdotami i przemyśleniami.

Reszta historii to niemalże klasyczna opowieść z gatunku „od pucybuta do milionera”, przyspieszona jedynie przez możliwości oferowane przez Internet. Na bloga trafił producent, który zaproponował Cody, żeby spróbowała sił w scenariopisarstwie. Ta się zgodziła, a jej pierwszy scenariusz, napisany do „Juno” (2007) Jasona Reitmana, został nagrodzony Oscarem. Dalej poszło już z górki.

W wymyślanych przez siebie historiach Cody odwiedza znane z setek filmów sielskie przedmieścia oraz licea, gdzie niezmiennie funkcjonuje podział na tych lepszych i gorszych: na królowe balu i schowane za okularami kujonki. Za każdym razem jednak odwraca i odświeża konwencję, dla starych tematów znajduje nowe szaty. W „Juno” ciąża nastoletniej bohaterki (Ellen Page) nie staje się punktem wyjścia dla dramatu, tylko nieco sentymentalnej komedii. W „Young Adult” * (2011) Reitmana jest na odwrót – opowieść o powrocie dojrzałej kobiety (Charlize Theron) w rodzinne strony, wbrew słodko-infantylnej tonacji filmów tego typu, zmienia się w gorzką farsę. Wyreżyserowane przez Karyn Kusamę „Zabójcze ciało” (2009) i stworzony przez samą Cody serial „Wszystkie wcielenia Tary” (2009-2011) zaskakują ciekawymi rozwiązaniami fabularnymi. Ten pierwszy obraz ubiera historię toksycznej relacji dwóch koleżanek (Amanda Seyfried i Megan Fox) w kostium satanistyczno-wampirycznego horroru, w którym jedną z głównych ról odgrywa pewien indie rockowy zespół. Protagonistka (Toni Collette) tego drugiego, zmuszona do sprostania zbyt wielu rolom społecznym, doznaje wielokrotnego rozszczepienia jaźni.

Cody jest przede wszystkim mistrzynią dialogu, prawdziwego werbalnego ping-ponga, w którym pobrzmiewają językowe kalki i odniesienia do popkultury. „Nie znoszę sformułowania „seksualnie aktywna”. Czy znaczy ono, że kiedyś mogę się zdezaktywować?” – pyta bohaterka „Juno”. „Grzebię w tej szafie od godziny, ale wciąż nie mogę dokopać się do Narni” – mówi we „Wszystkich wcieleniach Tary” kobieta, nie mogąca zdecydować, w jakim stroju wyjść na miasto. Cody już na stałe wzbogaciła amerykański slang o zwrot „porn shui”. Określa się nim odpowiednią pozycję i umeblowanie pokoju, dzięki którym postronne osoby nie są w stanie zobaczyć, co akurat wyświetla się na ekranie naszego komputera.

Chociaż Diablo Cody niewątpliwie zapisała się już w zbiorowej świadomości, to i tak znajduje się dopiero na początku swojej kariery. Wciąż podejmuje nowe wyzwania. Niedawno współtworzyła scenariusz do remake’u „Martwego zła” (1981), kultowego filmu gore Sama Raimiego, a na 2013 rok zapowiedziany jest jej reżyserski debiut, „Lamb of God”.

* Film „Young adult” został przetłumaczony na „Kobieta na skraju dojrzałości”, niestety dystrybutor zrezygnował z wprowadzenia obrazu na polski rynek.