Immortals. Bogowie i herosi 3D

fot. materiały prasowe

Hollywoodzka superprodukcja, która niestety zawodzi oczekiwania.
Lata po zakończeniu Tytanomachii i zwycięstwie Bogów nad Tytanami, pałający żądzą władzy Hyperion (Mickey Rourke) rusza na poszukiwania legendarnego Łuku – broni o niewyobrażalnej mocy, wykutej niegdyś w niebiosach przez Boga Wojny, Aresa. Ten, kto posiądzie broń będzie, dowodził czekającymi na uwolnienie olbrzymami. Na drodze Hyperiona staje jednak Tezeusz (Henry Cavill), śmiertelnik szkolony pod okiem samego Zeusa.

reklama

„Immortals. Bogowie i herosi 3D” to dynamiczne i efektowne widowisko, ale tylko na zwiastunie. Sam film jest niestety zbyt rozwleczony (trwa co najmniej 20 minut za długo) i przegadany (a dialogi nie są specjalnie zajmujące), czyli po prostu nudny. A takich grzechów produkcjom rozrywkowym się nie wybacza! Sceny akcji są, i to wcale nie najgorsze, ale za mało ich i są za krótkie. Szkoda tym większa, że produkcję reżyseruje Tarsem Singh, który ma niezwykle ciekawy zmysł wizualny i potrafi tworzyć na ekranie fantastyczne wizje. Niestety, najwyraźniej producenci postanowili trzymać jego wyobraźnię na wodzy i w efekcie obraz jedynie w niewielkim stopniu różni od innych widowisk tego typu. Wyróżnia się jedynie dawką przemocy – dawno już w wysokobudżetowych filmach z wielkich wytwórni nie było tylu naprawdę brutalnych scen.

Scenariusz (bardzo luźno oparty na greckiej mitologii) jest dość mizerny, a dialogi i aktorzy je wypowiadający – bezbarwni. Henry Cavill w roli Tezeusza nie wzbudza w widzu właściwie żadnych emocji (to zła prognoza na przyszłość, bo aktor wystąpi wkrótce jako nowy Superman), a Freida Pinto znów pełni rolę raczej ozdoby, co zresztą jest jak na razie standardem (jak widać, póki co żaden twórca nie ma chęci obsadzić jej w poważniejszej i bardziej wymagającej roli). Właściwie jedynie Mickey Rourke pasuje do roli bezwzględnego Hyperiona.

Film, który mógłby być udanym i ciekawym wizualnie widowiskiem, okazał się dość pustą i lekko pstrokatą rozrywką dla niezbyt wymagającego widza.

Immortals, USA 2011, reż. Tarsem Singh, wyk. Henry Cavill, Freida Pinto, Mickey Rourke, Stephen Dorff, John Hurt, dystr. Monolith