Jane Eyre

fot. materiały prasowe

Nadzwyczaj udana adaptacja powieści Charlotte Brontë. Wspaniale zagrana przez Mię Wasikowską „Jane Eyre” to jeden z najlepszych kostiumowych melodramatów ostatnich lat!
Od samych narodzin los nie był łaskawy dla Jane Eyre. Nigdy nie poznała swoich biologicznych rodziców, była wychowywana przez żonę wuja, a ta traktowała ją z pogardą. W końcu, w wieku 10 lat Jane trafia do zakładu Lowood, gdzie przechodzi twardą szkołę życia. Gdy kończy 18 lat, otrzymuje posadę guwernantki w posiadłości Edwarda Fairfaxa Rochestera w Thornfield Hall. Edward od samego początku fascynuje młodą Jane i wkrótce między obojgiem zaczyna rodzić się namiętność.

reklama

Nikomu nieznany młody reżyser Cary Fukunaga, mógł wydawać się dość dziwnym wyborem do filmowej adaptacji jednego z najpopularniejszych książkowych romansów, ale z zadania wywiązał się znakomicie. Jego „Jane Eyre” jest taka, jak być powinna, czyli niezwykle elegancka i wspaniale balansująca między okazywaniem siły i namiętności głównych bohaterów. Fukunaga sprawnie opowiada nam historię Jane, a całość okraszona jest znakomitymi zdjęciami Adriano Goldmana, które dodatkowo podkreślają nastrój tego obrazu, podobnie jak poruszająca muzyka Dario Marianellego. Wszystko to tworzy jeden z najbardziej udanych filmów kostiumowych, jakie ostatnio mogliśmy oglądać na ekranie, a przy tym bardzo wierny literackiemu pierwowzorowi.

Obraz jednak nie udałby się w pełni, gdyby nie świetna obsada. Mia Wasikowska spisuje się naprawdę dobrze, a rola Jane Eyre jest jakby pisana specjalnie dla niej. Aktorka znakomicie potrafi oddać przeróżne emocje, które kłębią się w zakamarkach duszy młodej Jane przede wszystkim za pomocą mimiki. To jak dotąd bez wątpienia najlepsza rola Wasikowskiej. Zagrana świadomie i z wielkim wyczuciem.

Także rozchwytywany ostatnio Michael Fassbender nie zawodzi oczekiwań. Jego Edward Rochester pełen jest dumy, siły, charyzmy, ale nie brak mu także wrażliwości, a uczucia jakimi obdarza Jane są nad wyraz wiarygodne.

„Jane Eyre” to prawdopodobnie jeden z nielicznych melodramatów kostiumowych, który ma szansę spodobać się nie tylko miłośniczkom typowych wyciskaczy łez, ale i całej reszcie, także męskiej widowni, gdyż jest to po prostu dobre kino.

Wielka Brytania 2011, reż. Cary Fukunaga, wyk. Mia Wasikowska, Michael Fassbender, Judi Dench, Jamie Bell, dystr. ITI Cinema