Jedz, Módl Się, Kochaj

Materiały prasowe

Żeby przełożyć książkę na język filmowy, trzeba się sporo napocić. Zwłaszcza jeśli nie jest to książka beletrystyczna, tylko swoisty dziennik, zapis podróży po świecie, a zarazem podróży wewnętrznej dziennikarki piszącej o własnych przeżyciach i przemyśleniach.
Niestety, scenarzyści nie wykonali tutaj odpowiedniej pracy i dlatego prawie wszystko rozgrywa się w tym filmie na poziomie deklaracji. Dialogi przepełnione są gotowymi formułkami, jakby wyjętymi z poradników psychologicznych. Co chwila słyszymy o konieczności zmian, wyciszenia umysłu, zachowania równowagi i w efekcie słuszne skądinąd racje zamieniają się we własną karykaturę. Autorzy niezamierzenie ośmieszają wszystko to, co postawili na ołtarzyku: poszukiwanie samego siebie, medytacje, miłość do świata itp. Są w tym filmie sceny miłe, fotogeniczne, jak ujęcia włoskiego jedzenia, spotkanie ze słoniem czy sekwencja z Javierem Bardemem, co najmniej tak apetycznym jak smażone karczochy. Całą resztę potraktowałam jako przestrogę dla „Zwierciadła” przed nowym stereotypem gatunkowym, który można by nazwać „kobiecy rozwój”. Jeśli rzeczywiście chcemy się rozwijać, unikajmy popadania w stereotypy.

reklama

Eat Pray Love, USA 2010, reż. Ryan Murphy, wyk. Julia Roberts, Billy Crudup, Javier Bardem, Richard Jenkins, James Franco, dystr. UIP

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu ZWIERCIADŁO

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »