Psychologia Styl Życia Seks Parenting Moda i uroda Zdrowie Przepisy Kultura Rozwój Księgarnia Sklep Cyfrowy

Materiały prasowe / Kadr z filmu "Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły" (2003, dystr. Forum Film Poland )
20 maja 2011 in Film by Bartosz Czartoryski

Kino rozrywkowe – W poszukiwaniu straconej przygody

Pewnie mało kto już pamięta, że niegdyś to Stevena Spielberga i George'a Lucasa wytykano palcami zarzucając im, że prawdziwemu kinu wbili nóż w plecy, a sztukę filmową zwrócili w stronę komercji zamiast artyzmu. Wszak to właśnie „Szczęki” rozpoczęły, trwającą zresztą do dziś, modę na letni blockbuster, ściągając do kin miliony widzów spragnionych zastrzyku adrenaliny.

Podnieceni producenci szybko zwęszyli ponętny zapach zielonych banknotów, a dwa mocne strzały w postaci „Omenu” Richarda Donnera i „Gwiezdnych Wojen” Lucasa nieodwracalnie przesunęły zwrotnicę kinowej historii. Przypieczętowany został także i los maniaków ruchomych obrazów, którzy od tamtej pory, gdy puszczą zimowe chłody i zakwitną stokrotki, przełączają się w tryb oczekiwania na kolejną wielką przygodę wyświetlaną na dużym ekranie.

Jerzy Płażewski ukuł niegdyś termin nowa przygoda, który odnosił się do filmów gatunkowych o zacięciu rozrywkowym, tworzących świeży, prężnie rozwijający się nurt w amerykańskim kinie drugiej połowy lat siedemdziesiątych, dojrzewający przez całą następną dekadę. Potem, w ostatnim dziesięcioleciu ubiegłego wieku, napływ podobnych produkcji zmalał, a i sam prąd twórczy zapoczątkowany przez Spielberga i Lucasa nieco się przepoczwarzył. Zmieniły się też oczekiwania widowni i wydaje się, że przygoda w formie, o której pisał Płażewski, odżyła dopiero z premierą „Matrixa”, „Mrocznego widma” czy „Władcy pierścieni”. Wygląda na to, że adventure movies zawdzięczają swoje powtórne narodziny nowym możliwościom technicznym kina oraz nadzwyczajnym umiejętnościom komputerowych grafików i animatorów. Innymi słowy – wyobraźnia nigdy wcześniej nie miała narzędzi tak doskonałych, by zaistnieć na ekranie w pełnej krasie, praktycznie niczym nie ograniczona.

Lada dzień do kin, już po raz czwarty, zawita kapitan Jack Sparrow wraz z bandą wiernych mu łotrzyków o wielkich sercach. „Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach” mają ambicję przeistoczenia się w film totalny, przygodę ostateczną, łączącą fabularne fajerwerki z bogactwem efektów specjalnych i technologią trójwymiarową. Zwiastuny krzyczą o syrenach, żywych trupach, fontannie młodości i Czarnobrodym. Podobne zabiegi, łączące mitologiczne opowieści z haitańską magią i historycznymi postaciami, kinu przygodowemu oczywiście przystoją i nie są niczym zdrożnym dla gatunku. Ba, fantazyjne, pozornie sprzeczne czy nawet absurdalne rozwiązania scenariuszowe są nawet jego nieodzownym elementem, przecież chyba nikt nie kręcił nosem, gdy poszukiwacz przygód ścigał się z hitlerowcami po Świętego Graala, inny wyruszył na poszukiwanie kopalni króla Salomona, a jeszcze inny rozszyfrował ukryte treści w amerykańskiej deklaracji niepodległości.

 

W pustyni i w puszczy

Spora część fabuł kina przygodowego każe swojemu bohaterowi wyruszyć na karkołomną wyprawę po przedmiot, tudzież artefakt, o znaczeniu często pretekstowym. Innymi słowy, jeśli nie chodzi o ratowanie świata, to gramy o pietruszkę, a w finale dowiemy się, że przygoda sama w sobie była wartością nadrzędną, a zdobyte doświadczenie okaże się nieocenione. Rozumiał to doskonale jeden z najgenialniejszych twórców kina gatunkowego, John Huston, który niegdyś wysłał kilku facetów, z Humphreyem Bogartem na czele, na poszukiwanie bogactwa czekającego w górach Sierra Madre. Film kończył się wielkim fiaskiem ekspedycji, złoto rozwiał wiatr na cztery strony świata, a jednak poszukiwacze skwitowali swojego pecha wymownym, serdecznym śmiechem. I nie tylko niezapomniany „Skarb Sierra Madre” ogląda się wybornie, nie bacząc na to, czy bohaterom uda się, czy się nie uda, bowiem to właśnie ścieżka prowadząca do celu jest esencją filmowej historii, aż żal, gdy w zasięgu wzroku pojawia się wreszcie upragniony bibelot. Bo na wyobraźnię działają mordercze pułapki, stwory nie z tej ziemi czy czarne charaktery depczące po piętach naszemu poszukiwaczowi. Wyprawa taka zawsze ma cechy, opisanej niegdyś przez amerykańskiego myśliciela, Josepha Campbella, podróży ku dojrzewaniu, które osiągnąć musi każdy, niezależnie od wieku. Frodo, by prawdziwie dorosnąć, musiał udać się aż do Mordoru, a Indiana Jones na miłosne spełnienie czekał aż cztery filmy.

Wyjęty spod prawa Jack Sparrow

To dość charakterystycznie dla filmu przygodowego, że poszukiwacz legendarnych skarbów musi być na bakier z prawem. Abstrahując od skrajnych przypadków Robin Hooda czy Zorro, nie sposób nie zauważyć, że nawet doktor Jones ma niejeden grzeszek na koncie. Ale inaczej być nie może, bo podobnie jak James Bond, bohaterowie filmów spod znaku pustyni i puszczy, mają licencję na… może nie zabijanie, ale na pewno na niestandardowe działania na granicy prawa, a nawet poza nią. Gdyby nie bili oprychów po niedogolonych facjatach, czasem nie wskoczyli do przypadkowego samochodu i nie spalili czegoś po drodze, wielka przygoda mogłaby się skończyć szybciej, niż się rozpoczęła. Film przygodowy udziela pewnej dyspensy także i widzowi, bo ten może cieszyć oczy destrukcją i to destrukcją w dobrej wierze, a pozornych kryminalistów nierzadko przerabia na herosów. I w tenże sposób wolno nam kibicować piratowi, bo taki Jack Sparrow korsarzem jest chyba tylko z nazwy; złe zamiary mają królewscy siepacze, a nie uzależniony od rumu lekkoduch. Bohater filmu przygodowego jest wyjęty spod prawa po to, by miał większe pole manewru, mógł działać bez żadnych ograniczeń, bez sznura na rękach, ale w cieniu dyndającej pętli. Bo choć po przeciwległej stronie barykady stoją ludzie prawa, są często skorumpowani, nadużywają przysługujących im przywilejów, kieruje nimi prywata. Obnażyć ich niecne plany i złowrogie intencje może więc tylko ktoś działający wbrew literze prawa.

Jaka jest przygoda – każdy widzi. I nie ucieknie się od niej, choćby się chciało. Nie trzeba specjalnie analizować medialnego szumu wokół „Władcy pierścieni”, nowego „Indiany Jonesa” i teraz „Piratów z Karaibów”, by dostrzec, że widownia spragniona jest jeszcze nowszej przygody, a kino, jak zawsze chętne, wyjdzie naprzeciw jej oczekiwaniom i za rączkę poprowadzi do najdalszych zakątków świata.


Rajskie ptaki w Twoim ogrodzie

Wiosna i lato to czas wyjątkowych spotkań na świeżym powietrzu. Garden party czy weekendowe przyjęcia z bliskimi na tarasie mają swój niepowtarzalny i bezpretensjonalny urok. ...

Wywiad SENSu: Joanna Brodzik

Na prośby widzów wróciła właśnie na plan szóstego sezonu serialu z cyklu „Nad rozlewiskiem”, na prośbę naszej redakcji po raz trzeci pojawiła się na okładce ...
zamknij [x]

POLECANE KSIĄŻKI