Naznaczony

Materiały prasowe

Horrory nie muszą być oryginalne, nie ma potrzeby, by miały zbyt dużo walorów artystycznych. Właściwie wystarczy, że spełnią jeden warunek (co wcale nie jest tak łatwe, jakby się mogło wydawać) – muszą straszyć. Film „Naznaczony”, choć nie zalicza się do czołówki w swoim gatunku i daleki jest od ideału, to warunek ten spełnia.
Młode małżeństwo (Patrick Wilson, Rose Byrne) z trójką dzieci wprowadza się do nowego domu. Nie dane im jednak będzie nacieszyć się nim, gdyż niemal od pierwszych chwil po przeprowadzce rodzinę zaczynają dręczyć dziwne i niewytłumaczalne zjawiska. Gdy syn po upadku z drabiny zapada w śpiączkę, okazuje się, że być może to nie dom jest nawiedzony…

reklama

Na początku miejmy na uwadze, że reżyserem jest autor niesławnej „Piły”, James Wan. Wtedy przy oglądaniu „Naznaczonego” czeka nas miła niespodzianka. W jego najnowszej produkcji bowiem właściwie nie ma przemocy, krew nie leje się strumieniami. Film bazuje głównie na atmosferze i tym, co jest nie do końca widoczne gołym okiem. A nie od dziś wiadomo, że najbardziej boimy się tego, czego nie widać i czego nie znamy. To, co podane wprost, może co najwyżej obrzydzać, a to nie jest celem klasycznego horroru. „Naznaczony” jest właśnie przedstawicielem takiego tradycyjnego horroru, bardzo przyzwoitym, odwołującym się do klasyków (m.in. o nawiedzonych domach). Oczywiście nie jest pozbawiony błędów i miejscami ociera się o tandetę, ale jeśli ktoś lubi tego typu kino, nie powinien wyjść z sali zawiedziony.

Insidious, USA 2010, reż. James Wan, wyk. Patrick Wilson, Rose Byrne, Ty Simpkins, Lin Shaye, dystr. Vision Film Distribution