Pedro Almodovar – filmy hiszpańskiego mistrza

Niewątpliwie dziś najbardziej znany ze wszystkich hiszpańskich reżyserów. Przez kolejne dekady przeszedł niezwykłą ścieżkę artystyczną, zaczynając od wulgarnych, ocierających się o pornografię, krzykliwych filmów klasy B. Z czasem ewoluował do poziomu najwybitniejszych twórców swojego pokolenia.
Po mistrzowsku bawi się różnymi gatunkami i potrafi przekonująco łączyć je w konfiguracjach, które nikomu nie przyszłyby do głowy. Tylko on potrafi podnieść stylistykę telenoweli do rangi sztuki. A przy tym jest niezwykle sprawny technicznie i swoimi historiami porusza miliony widzów, dla których to jedna wielka podróż do egzotycznego kraju jego fantastycznej wyobraźni.

reklama

Wszystko o mojej matce, wyk. Cecilia Roth, Marisa Paredes, Candela Pena, rok produkcji: 1999

Tym filmem Almodovar udowadnia dobitnie swoją fascynację kobiecością. Niewielu twórców w całej historii kina wybrało się w te niezbyt często poruszane w filmie rejony. I nie chodzi o samą płeć, ale o ten kobiecy pierwiastek, który jest w każdym z nas, bez względu na cechy czysto anatomiczne. Być może ze względu na swoje skłonności homoseksualne reżyserowi było łatwiej zagłębić się w tę tematykę. Faktem jest, że stworzył prawdopodobnie jeden z najbardziej kobiecych filmów w historii kina, zarówno jeśli chodzi o same emocje, jak i niezwykle barwne, bogato przedstawione postacie, które na różny sposób emanują swą płciowością. Chwilami trudno brać opowieść na serio ze względu na pomieszanie ze sobą takich elementów, jak przerysowany do bólu melodramatyzm w połączeniu z groteską. A jednak całość jest na tyle przekonująca, że widz może swobodnie wchłonąć tę niezwykłą, trochę kiczowatą historię.

Matador, wyk. Antonio Banderas, Assumpta Serna, Nacho Martínez, rok produkcji: 1986

Z powodu obrażeń odniesionych w walce matador, Diego Montez, musi zakończyć karierę. Zostaje nauczycielem corridy. Jeden z jego uczniów (w tej roli młody Antonio Banderas) zakochuje się w narzeczonej swego mistrza…

To najlepszy film Almodovara z pierwszego okresu jego twórczości, przypadającego na lata 80. W tym czasie Pedro był jeszcze dość nieokrzesany, o wiele bardziej dosadnie niż obecnie opowiadał o seksie czy śmierci. To zaskakujące, jak często reżyser splata ze sobą te dwa wątki. No i nikt nie potrafi tak wiarygodnie bawić się konwencją melodramatu, a wręcz opery mydlanej, i łączyć tego z rasowym thrillerem, dodatkowo okraszonym dozą czarnego humoru. W „Matadorze” wszystkie te elementy są prowadzone po mistrzowsku. Dopiero 25 lat później, w najnowszym obrazie „Skóra, w której żyję”, Almodovar powrócił do podobnego poziomu i stylistyki.

Złe wychowanie, wyk. Gael García Bernal, Fele Martínez, Daniel Giménez Cacho, rok produkcji: 2004

I po raz kolejny otrzymujemy od mistrza pokaźną dawkę jego charakterystycznych chwytów: mroczne tajemnice, przerysowane postacie i zdarzenia, epatowanie seksem. Wszystko jednak jakby bardziej wyciszone niż we wcześniejszych obrazach. Zapewne jest to m.in. wyraz jego dojrzewania, bo historię opowiada z dość dużym dystansem. Nie znaczy to wcale, że brak tu intensywnych emocji – wprost przeciwnie! Przy pomocy dosadnych środków, jakimi dysponuje, Almodovar przygotował nam najdojrzalsze i najpoważniejsze dzieło w swojej dotychczasowej karierze. Nie brak w nim treści ewidentnie obrazoburczych (wszak opowiada o molestowaniu dzieci przez księży i związkach homoseksualnych), jednak znając wcześniejsze dokonania Pedra, można byłoby oczekiwać dużo mocniejszego przekazu. Twórca – oprócz eksperymentów z gatunkami i stylami (od melodramatu po elementy komediowe) – bawi się również samą formą, ramami czasowymi, kolorystyką. Wychodzi z tego dzieło, które zachwyca niemal na każdym poziomie.

Porozmawiaj z nią, wyk. Javier Cámara, Darío Grandinetti, Leonor Watling, Elena Anaya, rok produkcji: 2002

Marco i Benigno spotykają się w szpitalu. Pierwszy odwiedza swoją dziewczynę, torreadorkę, stratowaną przez byka, drugi pracuje jako pielęgniarz, który opiekuje się pogrążoną w śpiączce tancerką.

Po raz pierwszy Almodovar opowiada historię z męskiej perspektywy. I na szczęście jego bohaterowie nie są typowymi machos kojarzonymi z hiszpańskimi klimatami. To przede wszystkim wrażliwi ludzie, którym nieobce są emocje, wydawać by się mogło – a przynajmniej przez wielu za takie są uważane –kobiece. Są też zupełnie różni od siebie: Benigno jest gadułą, z kolei Marco jawi się jako introwertyk. Różni ich również podejście do kobiet, które tym razem są właściwie nieobecne duchem, milczące – stanowią niejako punkt odniesienia do zachowań mężczyzn i ich wzajemnych relacji. Przede wszystkim jednak film ten jest poruszającą (choć nie wolną od ckliwości) opowieścią i tym, jak ważna jest rozmowa z drugim człowiekiem, nawet jeśli był to monolog.

Volver, wyk. Penélope Cruz, Carmen Maura, Lola Dueñas, rok produkcji: 2006

Kolejny wspaniały hołd oddany kobiecości, z rolą życia Penelope Cruz. Film ten jest niezwykle ważny (szczególnie w naszej kulturze, która ciągle dyskryminuje płeć piękną), bo pokazuje siłę kobiet, to że nie są bierne i potrafią walczyć o swoje życie i szczęście.

Fabularnie jest to chyba najbardziej wtórny obraz Almodovara, porusza podobne wątki i przedstawia podobne postacie, z jakimi mieliśmy do czynienia w jego wcześniejszych dziełach. Ale „Volver” zachwyca przede wszystkim kreacjami aktorskimi, ze szczególnym akcentem na wspaniałą rolę Cruz. Obraz ten jest też niezwykle wysmakowany, jeśli chodzi o barwy, muzykę – to kwintesencja tego, za co publiczność pokochała reżysera, i z czym dla wielu zapewne kojarzy się kino hiszpańskie.

„Volver” uwiedzie wszystkich fanów Almodovara i ma szansę przekonać również tych, którzy wcześniej nie należeli do jego admiratorów. Bo, pomimo że obraz nie grzeszy oryginalnością i można mieć wrażenie, że Pedro zaczyna „zjadać własny ogon”, to film sam w sobie jest hipnotyzującą mieszanką dramatu, historii miłosnej i opowieści o duchach, znakomicie wyreżyserowaną i z licznymi pełnokrwistymi postaciami.