Pokaż mi swoje dziecko, a powiem ci, kim jesteś – „Bestie z południowych krain”



Najwyżej siedmioletnia Hushpuppy opowiada widzom o swoim życiu z ojcem w dziwnej krainie, która jest w jakiejś części na pewno „zmyślona”, w innej „prawdziwa”, ale nie jesteśmy w stanie ustalić granic autentyczności. W sposób typowy dla realizmu magicznego to zachowanie narratora gwarantuje zrównanie zjawisk prawdopodobnych i ponadnormalnych. Zasłyszane od dorosłych, sugestywne historie i wycinki „naukowej” wiedzy o świecie stanowią filary wyobraźni dziewczynki, na których wznosi eklektyczny świat rządzący się własnymi prawami. Jest to świat, w którym da się uzasadnić czy przepracować śmierć mamy i w którym za chwilę trzeba będzie jakoś pomieścić śmierć ojca.

Miejsce, w którym mieszkają Hushpuppy, jej tata i ich przyjaciele, nazywa się „Bathtub”. Może to być po prostu nazwa własna, ale jako rzeczownik pospolity oznacza po prostu „wannę”. Metaforycznie jest to więc miejsce, w którym ciągle zbiera się woda, teren zalewowy, coś, co na przemian się oczyszcza i zapełnia. Interpretując to wyobrażenie na podstawie obrazów, które widzimy na ekranie, „Bathtub” to jakiś margines, kres świata – zarówno geograficzny, jak i społeczny, ale liczne akcenty apokaliptyczne każą myśleć o nim także jako krainie na końcu czasu. Domy budowane są tu jedynie prowizorycznie, z odpadów innych, lepszych miast, szkoła mieści się w szopie, która dawniej była barem, dom publiczny – pod pokładem statku. Nieustanne powodzie nakazują nie przywiązywać się do porządku.

Czytaj więcej TUTAJ